FANDOM


Forum: Index Bionicle Historia

Mam pomysł, żeby zrobić taki event na tym forum. Poszukiwania Mata Nui. No tego na Bara Magna. Co wy na to? Zapiszę tylko 5 pierwszych osób. Ten event będzie działa jak te walki na forum tylko no będziemy działać razem itp. itd.

1.Guurahk

2.Użytkownik:Warox

3.Dekar25

4.Terciu, ale postacią będzie Drago, gościu z kosą xD

5.Kilek,władca Voroxów

6.Użytkownik:The New Lewa

7.Czy Dunox prawy obywatel z Bara Magna kotóry przyleciał może być?

8.Użytkownik:Muraga7-czy mogę tu wstąpić ?(ale postacią będzie Cherix ,jego krótki opis znajduję się na mojej stronce Usera)

9. Czy Zerg Disholahk może tu wstąpić? Opis na stronie Disia.

10. Hahli5656 ale postacią będzie Tamix

Spotkamy się na Arenie, ok?

Ok. -Disholahk 13:09, 13 maj 2009 (UTC)


??? O co wam chodzi ??? Warox 14:49, 13 maj 2009 (UTC)

O nic.

Robimy ankietę: jeśli większość głosów pójdzie na tak dasz temu tematowi spokój, a jeżeli nie to usunę ten temat.

Zróbmy drugie!! -Disholahk 12:35, 21 maj 2009 (UTC)

Tak! Ja się zgłaszam! --T_T, raper ciemności 12:37, 21 maj 2009 (UTC)

Uważam że to była najlepsza historia Bionicle i te nowe które wgrały konkurs nie mogą się umywać do tego. Tylko jaki będzie następny temat? Makuta zniszczony, Mata Nui znów jest. Może będziemy musieli powrócić na Bara Magna po Teratraxa i tam spotkamy starych znajomych.--Guurahk 12:52, 21 maj 2009 (UTC)

Nie. Lepiej byłoby się przenieść do innego wymiaru. A, no i od razu mówię, że wezmę inną postać --T_T, raper ciemności 13:20, 21 maj 2009 (UTC)

Święta racja. Skoro każdy z nas robił własną postać, to każda miała swój niepowtarzalny charakter, co dało mix doskonały. A co do drugiej, to racja, trzeba iść do innego wymiaru. Może tego z "Mrocznego Odbicia"? -The New Lewa, the air is back

W Mrocznym Odbiciu już wojna jest zakończona. A co z tym dziwnym wymiarze z tymi stworkami i kanohi Hau? Albo inna historia Mahri. O tej histri myślałem od dawna, a tak na poczekniu to nie mam ciekawego tematu. Może Spherus Magna?--Guurahk 14:31, 21 maj 2009 (UTC)

Wiem! Alternatywne Spherus Magna, na którym byli Vultraz i Mazeka, tyle że Vultraz miał przy sobie pijawkę cieni i zaraził jakiegoś Makutę! Tam toa są tak mali jak matoranie, więc sobie nie poradzą bez "Zaklinaczy Cieni" (tak sobie nazywam drużynę z tego postu XD)-The New Lewa, the air is back


Albo...Wymiar którego nie wymyślił Greg !W tym wymiarze nasza drużyna nie wygrała i Mata Nui nie żyje !Toa to buntownicy którzy sięrzadko pokazują !-Pan i Władca(M7) 15:01, 21 maj 2009 (UTC)

Ja bym raczej wolał Spherus Magna. Vultraz przejąłby tam władzę i zamieniłby niektórych Matoran w Matoran Cienia. tak samo z Makuta i wypowiedzieliby wojnę wielkim istotom.--Guurahk 15:14, 21 maj 2009 (UTC)

Wiem! Visoraki przetrwały, i teraz pod dowództwem Makuta stworzonych przez Vultraza dokonują inwazji! :D -Disholahk 18:04, 21 maj 2009 (UTC)

Poza tym nie mogą wypowiedzieć wojny Wielkim Istotom... jedna Istota kiwnie palcem i z galaktyki zostaną ruiny -Disholahk 18:05, 21 maj 2009 (UTC)

No to zróbmy taki mix: Ten pomysł z Vultrazem, matoranami cienia i visorakami, ale plus zła wielka istota, która im pomogła i sprawiła że Wielkie Istoty ich nie zabiły, tylko wysłały na planetę z Metru Nui. No i mamy wymiar, w którym nie wygraliśmy i gdzie zwyciężają Makuci, toa są rozmiarów matoran (bo punktem wyjściowym jest opowiadanie "Bracia w Wojnie") i dlatego nie radzą sobie z Makutami, "są buntownikami i rzadko się pokazują", jak powiedział Muraga7. Nasza drużyna to odkryła i przeniosła się do tamtego wymiaru! I co wy na to?- The New Lewa, the air is back

Popieram, lecz Visoraki muszą być, bo są wypas :P -Disholahk 11:06, 22 maj 2009 (UTC)

Ja się zgadzam. Moją postacią będzie Tahu(nie ten prawdziwy). Możecie o nim przeczytać w moim opowiadaniu: [1]. Później jeszcze trochę o nim dopiszę, bo nie wszystko jest w opowieści --T_T, raper ciemności 12:22, 22 maj 2009 (UTC)

Ok, nie zapominajcie, że Makuta nawet kiedy byli dobrzy potrafii robić Kraata. I niech paru Makuta nadal będzie dobrych ok? Np. Gorast, Teridax, Krika i Vamprah. Choćby ta 4. Plx--Guurahk 12:24, 22 maj 2009 (UTC)

Niech Visoraki będą, bo jak GregF się ich pozbył to trzeba je jeszcze użyć na "do widzenia". A co do dobrych Makutów, to bez Gorast a może z Antroz'em, bo pamiętacie "upomnienie" Vultraza w "Bracia w Wojnie" (chyba nawet tam była nieco zła) a na bionicle.com było napisane, że Antroz prwferuje otwarte starcia a nie ataki z ukrycia, co świadczy o jego honorze (tak myslę). -The New Lewa, the air is back

To że Gorast ma charakter taki jaki ma, nie znaczy, że musi być zła :) Dobra 6 Makuta dobrych. Reszta źli. Ja wybieram na dobrych Gorast, Krikę i Mutrana--Guurahk 22:00, 22 maj 2009 (UTC)

Moje typy to Mutran, Vamprah, Antroz, Miserix i Qonquer(mój wymyślony Makuta. To taki czarno-zielony mix Antroza i Bitila z tarczą jak Vezon kiedy ma Kardasa, włócznią mroku Mutrana i kanohi Avsa w wersji Karda). Co do Miserix'a i Qonquer'a mogę ustąpić, ale stanowczo nalegam na pozostałą trójkę. -The New Lewa, the air is back

A może przejdźmy też przez wydarzenia z BioCraft, gdzie Bionicle walczą z rasami z kultowej gry StarCraft! Co wy na to? -Disholahk 08:18, 23 maj 2009 (UTC)

Nie wydaje mi się. Wtedy historia byłaby zbyt zagmatwana. Chociaż dobrze by było spróbować z pomysłem Disholahka, jeżeli zrobimy część 3. -The New Lewa, the air is back

Ok. Podsumujmy. Spherus Magna. Vutraz rządzi i zainfekował Makuta i Toa robactwem cienia. Z dobrych Makuta zostali tylko: Gorast, Krika, Mutran, Vamprah, Antroz i Miserix. Nadal żyją tam Visoraki (bo w końcu Makuta są dobrzy i nadal tworzą Rahi). No to możemy zakładać temat :)--Guurahk 09:25, 23 maj 2009 (UTC)


Pora zrobić inne forum !A i najlepiej jakby brali udział w tym ci sami userzy !(oczywiście jeśli się zgodzą )-Pan i Władca(M7) 10:05, 23 maj 2009 (UTC)

Oczywiście się zgadzam, ale gdzie ten nowy temat będzie? Też na Forum?- The New Lewa, the air is back


Trza zrobić nowe forum i tyle np."Historia II"-Pan i Władca(M7) 15:39, 23 maj 2009 (UTC)

No właśnie chodzi mi o Historia II--93.105.215.74 07:51, 24 maj 2009 (UTC)

Zrobione. -Disholahk 14:04, 25 maj 2009 (UTC)

Większość ludzi chce by ten temat został, więc historia nadal trwa!!!


Ostatnie posty Lewy i Waroxa są bez sęsu-Tume zabił Guurahk-Pan i Władca(M7) 11:48, 17 maj 2009 (UTC)

Jakie bez sensu? Cytuję Guurahk'a "On... przepadł." Tuma nie został zabity, zniknął nie wiadomo jak.- The New Lewa, the air is back

Przepadł znaczyło, że go zabiłem więc uznajemy Tego nastepnego Tumę za Tumę II, następcę tronu--83.19.87.27 17:20, 17 maj 2009 (UTC)

Nikt niepozwolił Hahli występować jako inna osoba i się nawet nie spytała !Więc myśle że wszystko co napisze o Tamixie zostanie unieważnione !Co wy na to ?-Pan i Władca(M7) 15:52, 17 maj 2009 (UTC)

No dokładnie. i jeszcze Tuma został zabity, co zostało opisane przez Waroxa, a potem bardziej szczegółowo przeze mnie. I sorry przy okazji, że takie długie teksty piszę, bo mnie ponosi. -The New Lewa, the air is back

Kurczę, a pisałem tekst przez 1/2 godziny i nic nie zostało :P--Guurahk 17:03, 17 maj 2009 (UTC)

Przychodzi Bionicel, łapie wszystkie postaci za gardło i krzyczy: "Jak mi nie przeniesiecie tej historii na Bio-masters do 1 czerwca to pogadam z Nefem! Myrycin, destruktor spamu. (Dyskusja) 18:07, 17 maj 2009 (UTC)

UWAGA

Wszystko co napisze Hahli5656 jako Tamix uznawane jest że tego nie ma!

-Pan i Władca(M7) 16:14, 17 maj 2009 (UTC)


Co ci tu przeszkadza Bionicel to Forum o Rzeczach innych niż Bionicle może i to fan-fick ale to Forum (w takim razie forum które ty utworzyłeś pt.Twoja Stara też powinno zniknąć !Święty nie jesteś !)(kiedyś byłeś fajny ,a teraz się rządzisz jak jakiś władca Adminów)-Pan i Władca(M7) 18:14, 17 maj 2009 (UTC)

Właśnie. Przecież nie wolno ci nas ukarać za rozmowy na forum! To wolna Wikia XD -The New Lewa, the air is back

Była ankieta. Większość chce by ten temat został. To nie jakieś forum z adminami, którzy dają bana. To encyklopedia z wolnym forum. Każdy ma prawo pisać co chce. Jeśli będą takie zasady, zakazujące tego to to będzie tyrania. Użytkownicy nie będą chcieć takiego czegoś. Zresztą historia się kończy. Wtedy przeniesiemy ją na specjalne forum.Guurahk 11:46, 18 maj 2009 (UTC)

Rozdział I - Metru Nui

- Ok. Jest tak - mówi Guurahk - Siedzimy pod Archiwum Onu - Metru, a musimy się dostać na inną planetę. Według mnie najlepiej by było iść na Mata Nui i stamtąd przenieść się jak Wielki Duch. Bo wiecie, obczaiłem to. Gali w Czerwonej Gwieździe widziała Mata Nui. Musimy się dostać na głowę Teridaxa. Znam pewne przejście. Miejsce mojego narodzenia, pozwalające przejść z Mata Nui i odwrotnie. Jak wy je nazywacie? A, Mangai. Mogę was tamtędy poprowadzić ale muszę wiedzieć kto jest ze mną? - pyta Guurahk i wyciąga rękę.

- Ja jestem-Mówi dekar-Ale jak wystrzelimy się w kosmos? Może wkanistrach toa? -Mówi dekar wskazując na leżące obok kanistry.-A i przy okazji co weżniemy na wypadek spotkania z tubylcami?

- Weźcie tylko waszą podstawową broń. Nie lecimy tam przecież walczyć. Wiesz? Kanistry mogą się przydać. Ok. Kto jeszcze?

-Ja pójdę!- zgłasza się nowa wersja Lewy.- Proponuję pożyczyć Axalarę T9 i domontować szybę, żeby było szczelne.

- Ok. Jest trzech. Może przebudujemy Axalarę i połączymy ją z kanistrami? Jakoś ją zmodyfikujemy.

- Ale czego jest trzech? - mówi Hahli.

-Brr!- wzdrygnął się Nowy Lewa.- Nie Znik-zjawiaj się tak nagle siostro. Trzeba będzie też wzmocnić paliwo, bo kanistry obciążą pojazd.

- Jak jest potrzebne paliwo to mam przy sobie - mówi Hahli

-A w ogóle to czy wie ktoś na co działa Axalara?- dorzucił toa powietrza.

- Amatorzy - wtrącił się Drago - Axalara T9 działa na... eee... Jest tu jakiś mechanik? Nuparu, gdzie polazłeś? A co tam. To wszystko jest proste. Skoro mamy kanistry Toa to dobrze. Jedynym problemem jest to, że Teridax raczej nas nie wystrzeli. Więc mam inny pomysł. Jako, że znam pewną osobę, o imieniu Iruini to sprawa jest rozwiązana. Jakby ktoś nie wiedział, to zrobił sobie tarczę z kanohi Olmak i teraz może otwierać portale - zakończył swoją wypowiedź Drago, Toa Śmierci.

-Ale nawet nie wiemy gdzie Teridax wysłał Wielkiego Ducha!-zirytował się Nowy Lewa.-Żeby go odnaleźć trzeba lecieć tą samą trasą co On. Zaraz, zaraz... To on ma tarczę z maski Kanohi? Super! Ale i tak nam to nie pomoże, bo wszyscy Toa Hagah zachowują się jak w transie. Myślicie, że nam pomogą odszukać kogoś, o kim myslą, że nie zaginął?- Wokół zaległa chwilowa cisza.

-Ja wiem gdzie jest Mata Nui!- mówi Hahli.

Wszyscy obecni w sali spojrzeli na Toa wody ze zdziwieniem na twarzach. --A skąd to wiesz?-odezwał się w końcu Nowy Lewa.

- No bo byłam tam gdzie Mata Nui na Bara Magna - mówi Hahli

-Jak ty się tam dostałaś? I dlaczego? I kiedy?- dopytywał się Nowy Lewa, chociaż inni wyraźnie mięli dość jego ciekawości.

- Słuchajcie! - odezwał się Guurahk - co z tego, że Hahli tam była w pojedynkę. My wszyscy się tam musimy dostać. Słuchajcie, skoro wszystko zaczęło się na Karda Nui, to tam musimy lecieć. Zmodyfikujemy silniki Axalary, zastępując je silnikami kanistrów, a dodatkowo dodamy szybę i dodamy ładownię zbudowaną z Kanistrów Toa. Do dzieła! - zakończył swą wypowiedź Guurahk.

- Ja się zgadzam. To będzie łatwe, tylko przydałby się Nuparu. Ten to się zna na sprzęcie. Zaczynajmy. Wy zajmijcie się silnikami i ładownią, a ja skombinuję szybę - powiedział Drago.

- Byle nie ze zwykłego szkła bo nie wytrzyma.

- A ja chcecie wiedźiedź to dostałam się tam bo wystrzeliłam się tam, kiedy to było to nie pamiętam, a dlaczego to bo poleciałam po Mata Nuiego - mówi Hahli

- Mhm. sensowna wypowiedź xD. ok. Bardzo się nam przydasz, ponieważ wiesz jak się tam dostać.

-To ja się zajmę "wypożyczeniem" Axalary.- dorzucił Nowy Lewa.- Ty Guurahk znasz to miejsce więc pewnie wiesz gdzie są tu kanistry i je skombinujesz. -dokończył. Wszyscy Rozeszli się do swoich zadań.

-Nagle ze ściany wychodzi Teratrax, i mówi głosem ducha "Chyba o kimś zapomnieliście ... słyszałem że chcecie się dostać na Bara Magna też wiem jak tam się dostać i nawet wiem czym i jak".

- Ja też wiem. Dekar podaj kanistry. Lewa załatw Axalarę. Ty Teratrax porozmawiaj z Hahli i porównajcie swoje propozycje.

Ja na pewno biorę swój pojazd i zwierzaka. Wię cie wiem co zrobi Hahli, możemy użyć mojej kanohi by się przeteleportować.

- Ja mam inny pomysł. Polecimy do zniszczonego Karda Nui i znajdziemy dziurę po Codrexie. Założę się, że tam jest dziura w ciele Teridaxa i przez nią wylecimy.

Dekar podał kanistry i zapytał: A czy Teridax się ucieszy na nasz widok?

- Pewnie nie - uśmiechnął się Guurahk - i o to chodzi.

Axalara została ulepszona i nasi bohaterowie polecieli na Karda Nui.


Rozdział II - Karda Nui

Gdy wszyscy w końcu skończyli przygotowania dekar spytał : Jedziemy?

Oczywiście!-mówi Tyzoon wyskakując zza rogu-lecę z wami.

- Ok, ale ja pilotuję - mówi Guurahk i uśmiecha się. - Ktoś jeszcze leci?

- No chyba wszyscy, którzy pomogli!- wykrzyknął Nowy Lewa, a potem spojrzał na wszystkich zebranych.-Przynajmniej mam nadzieję, bracia i siostry.- dodał ciszej. -Będzie nam trzeba dość dużo wsparcia by walczyć z nieznanym, ale nie za dużo, żeby Axalara poleciała.

- Sześć osób w zupełności wystarczy. W razie czego, po prostu przywołam trochę zombie do pomocy - powiedział Drago. Wszyscy się na niego popatrzyli ze zdziwieniem. - No co? Jestem nekromantą. Mnie tak łatwo się nie pokona.

Wszyscy wsiedli do Axalary i nasi bohaterowie polecieli przez Karda Nui. Na początku lot przebiegał spokojnie, ale po chwili Lewa krzyknął na całe gardło:

-Rahkshi od sterburty!- i wystrzelił zamor w kierunku wrogów.

Teratrax lecąc obok w swoim pojeździe - Chej, patrzcie tam ... tam jest dziura, w dole - krzykną Teratrax niszcząc ostatniego Rahkshi duchowym pociskiem.

-Nie zwracaj na nią uwagi! Lecimy w górę, w przestrzeń nad chmurami! Czas to w tej sytuacji pieniądz!- ryknął toa powietrza, przekrzykując huki wystrzałów Exo-toa.

- Ok! - wrzasnął Guurahk i odpalił parę ulepszonych Midaków w Exo-Toa.

Drago zaczął nucić pogrzebową pieśń: - Zimne zombie przybywajcie, Exo-Toa rozwalajcie... - i w tej chwili z ziemi pod Exo-Toa zaczęły wychodzić różne trupy: Toa, Rahi i innych stworzeń. Po kilku sekundach wszystkie zbroje zostały zniszczone. - Teraz możemy bez przeszkód lecieć. Gaz do dechy Guurahk! - krzyknął Toa Śmierci.

Nagle wszyscy usłyszeli - HA HA HA HA nigdy się z tąd nie wydostaniecie - to były słowa Teridaxa, nagle całe Karda Nui zmieniło się w jedną wielką mroczną pustynię. -Dobra Rahkshi mogłem wytrzymać, Exo-Toa też mogę wytrzymać ale tego nie - Mówiać to Teretrax zamienił się w mrocznego demona i zaczą robić dziurę w ziemi, nagle z tej dziury wyszedł potwór który jest połączeniem : Kardasa, Vezona, zbroi Teridaxa i Smoka Kanohi.

-To na pewno tylko iluzja! Walczcie z tym!- krzyczał Nowy Lewa, starając się trafić potwora kulami twardego powietrza wystrzelonymi z miotacza zamor. -Nie ma się czego bać!- darł się, ale szczękał zębami niezwykle głośno, więc chyba sam nie wierzył w swoje słowa.

- Ale mam nadzieję, że nie umie latać! - wrzasnął Guurahk naciskając pedał gazu tak mocno, że wyszedł na wylot i nie mógł się zatrzymać. Skręcił więc w górę i lecąc z niezwykłą prędkością zbliżał się do powierzchni planety (Karda Nui jest pod powierzchnią). Nagle jakby powierzchnia się rozstąpiła i Axalara wraz z wojownikami wylecieli z Karda Nui. Niestety Teridax ich zauważył i zmusił do walki.


Rozdział III - Walka z Makutą

- Wynoś się stamtąd tchórzu! - wrzeszczał Guurahk strzelając w ciało Mata Nui z Midaków - Boisz się stanąć z nami oko w oko, co!?

-Nie denerwuj go!- krzyczał Nowy Lewa. -Pamiętaj, on kontroluje całą planetą i jeszcze więcej! - a po przemyśleniu sytuacji dodał: -Drago! Przywołaj coś dużego! Trzeba nam jakiejś dywersji i mam nadzieję, że zginął tu jakiś Tahtorak!

- Coś dużego? Proszę bardzo! - krzyknął Drago. Wyskoczył z Axalary i uderzył swoją kosą w ziemię, która zaczęła pękać. Wydobywała się z niej zielonkawa poświata. Z gleby zaczęło coś się wygrzebywać. Po chwili Drago stał na ogromnym smoku z kości. - A oto i mój pupilek. Oczywiście przyda się małe wsparcie- powiedział, wykonał kilka ruchów rękoma i z ziemi zaczęły wydobywać się inne nieumarłe istoty: zwykłe zombie, hydry albo olbrzymi i masa innych przedziwnych stworzeń. Kościany smok podleciał do Axalary i Drago znów wsiadł do pojazdu. - Teraz mamy małą chwilkę na ucieczkę. Więc gaz do dechy! - krzyknął.

Teratrax zamienił się w ducha i zaczą niszczyś psichikę Teridaxa, zmuszając go do zakończenia walki. -Już możemy lecieć to go zatrzyma na godzinę więc lećmy.

Rozdział IV - Kosmos

-No to jesteśmy - powiedział Teratrax do reszty, - Ale jesteśmy dopiero w kosmosie a nie na Bara Magna - dodał.

- Taa. Pewnie kilka dni będziemy lecieć. Wziął ktoś karty? - spytał Drago.

-Ja mam tylko dwie puszki nitro, i karty "Glatorianie" - Powiedział Teratrax.

-Ja mam jedną skomplikowaną grę, którą wynalazła turaga Nokama. Nazywa się "szachy".- dodał Nowy Lewa i zaczął prezentować figury szachowe. Właśnie objaśniał, czym jest goniec, kiedy krzyknął: -Uwaga skały!

Skały pękły od strzałów z Midaka.

- Nie pękaj - powiedział Guurahk.

Teratrax wyciągną coś z plecaka, a po chwili do okoła obu pojazdów pojawiły się tarcze ochronne. - Kto chce grać tymi kartami - dodał Teratrax.

- To wy sobie grajcie kartami, ale najodważniejszy niech zmierzy się ze mną w szachy. W moim wymiarze byłem najlepszy na świecie. Nie wygracie - powiedział Drago.

-Ja też jestem najlepszy w swoim mieście. - Teratrax powiedział do Drago.

Całej drużynie droga minęła na pilotowaniu na zmianę i prostych rozrywkach. Drago i Teratrax stoczyli trzynaście partii, z czego Drago wygrał siedem, a Teratrax sześć, chociaz twierdził, że z powodu jednego pionka który przesunął się podczas turbulencji.

Dekar spytał : -Kiełbasę królewską? Tylko 9.99 zł z 1kg.

Wszyscy spojrzeli się na niego z takim wzrokiem, że gdyby wzrok mógł zabijać, to by już nie żył.

-Daleko jeszcze? - zapytał.

- Chyba nie. Za jakiś czas dolecimy - powiedział Drago.

Teratraxowi znudziło się długie latanie więc umocnił silniki i wlał nitro, po chwili oba pojazdy były trzy razy szybsze, aż nagle za pasem asteroid pojawiło się Bara Magna. -No to jesteśmy, już tylko musimy wylądować. - powiedział Teratrax z uśmiechem.

Większość uczestników lotu myślało, że lądowanie nie będzie się wiele różniło od startu. Pomylili się. Kiedy tylko Axalara wleciała w atmosferę Bara Magna, cały statek rozgrzał się do czerwoności i zaczął opadać dwa razy szybciej. Nowego Lewę na początku ogarnęła panika, ale zaraz odzyskał zimną krew i skierował na statek podmuch wiatru, żeby go spowolnić.

-Może ktoś ochłodzić kadłub?- spytał.

Nagle Teratrax wyciągną kulę lodu i rzucił na dziób Axalara. -O nie, moje moce znów znikneły. - Powiedział cicho Teratrax.

- W takim razie ja spróbuję. Podmuch śmierci! - krzyknął Drago i z jego rąk wyleciał podmuch powietrza o lekkim zapachu zgnilizny, który ochłodził dziób.


Rozdział V - Bara Magna

Axalara przywaliła w powierzchnię planety. Z kabiny pilota wygramolił się Guurahk. Rozejrzał się po wraku i zaczął szukać pozostałych.

Teratrax wyszedł z pojazdu i aktywował wersję piaskowego ścigacza. - Teraz mam czym jeździć po Bara Magna, po chwili Teratrax razem z pojazdem staną przed resztą ekspedycji.

- Jest tam ktoś żywy? - wołał Guurahk przetrząsając resztki pojazdu.

Tyzoon wyszedł z Axalary i mówi:

-Osz ty!Axalara zniszczona,jak wrócimy?

-Muszą mieć tu kogoś w rodzaju Arthaki, kto to naprawi.- powiedział niefrasobliwie Nowy Lewa, wypełzając spod wraku. -Teraz nie przejmujmy się tym, tylko znajdźmy jakąś osadę czy wioskę, bo ta pustynia mnie dobija. -drużyna rozejrzała się, mając nadzieje, że zobaczą jakieś budynki, ale piasek rozciągał się wszędzie dookoła.

- Ja bym się nie martwił. Mam moce, pozwalające mi wykrywać życie. Jakieś 5 kilometrów na wschód wykrywam dużą osadę. Zapewne nie są to Rahi - powiedział Drago. - A co do powrotu, to jakoś damy radę - dokończył swoją wypowiedź Toa Śmierci. Zamruczał coś pod nosem i z piasku wstał koń-szkielet, na którego usiadł.

Nasi bohaterowie zaczęli maszerować i jeździć w kierunku wskazanym przez Drago. Po drodze opowiadali sobie różne historie dotyczące ich przeszłości. Nagle Guurahk powiedział coś, co wszystkich bardzo zaskoczyło.

- Wiecie, jak już tak mówimy otwarcie to wam się do czegoś przyznam. Czy wiecie kiedy powstałem? Około roku przed tym wydarzeniem.... Jak wy je nazywacie? A! Wielki Kataklizm. Uciekłem dwa miesiące przed powstaniem Toa Metru. Wiadomo mi, że Teridax przyjął postać Turagi Dume i kazał różnym Toa z Drużyny, no tego..... Lhikana, wykonywać różne misje. Jedna z Toa, chyba Wody, bo już dokładnie nie pamiętam, miała za zadanie mnie zniszczyć i kiedy mnie zaatakowała, wchłonąłem ją Mroczną Ręką - przyznał się Rahkshi i spuścił głowę.

Dekar spytał : A jak miała na ... Nie dokończył bo nagle wpadł na coś co przypominało lwa albo wilka sam nie wiedział . I krzyknoł:Voroxy! Najbliższy Vorox zatakował go a dekar uderzył go piaskiem sformowanym w kamień przez jego moc telekinezy.Pomóżcie!

Gurahk odrzucił jednego, który skoczył na Dekara, swoją buławą, a innemu mroczną ręką urwał ogon i pozbawił go broni i miotacza.

- Ten się nam może przydać! Ma ktoś moc tworzenia klatek czy coś?

Po chwili za wydm wyskoczyła reszta Voroxów. Teratraxowi zmienił się kolor oczu z brązowych w całe żółte, - Auuuu - Teratrax zawył jak wilk i po chwili pojawiły się stalowe wilki. - No to się zabawimi - powiedział Teratrax.

Walka trwała dobre parę chwil. Bliższa zwycięstwu była raz jedna raz druga strona. Nowy Lewa właśnie powalał Voroxa salwą sfer zamor, gdy coś chwyciło go spod piasku. Ryknął przeszywająco i chwycił Drago za ramię tuż przed zanurzeniem się w wydmę.

-Zabierzcie to draństwo ode mnie! -krzyczał siekając piasek pod sobą kataną powietrza. Koń Drago pokłusował kilka metrów i wyciągnął toa powietrza z łap Voroxa. -Są pod nami!!!- wydarł się Lewa, zauważając ruch piasku pod nimi.

Drago zsiadł z konia. Zdjął z pleców kosę i poszedł w kierunku jakiejś góry piachu. Uderzył dłonią w brzeg wydmy i wyciągnął z niej Voroxa, przywódcę grupy. Złapał go za gardło i uniósł jak najwyżej, żeby inne bestie to zobaczyły.

- Zostawcie nas w spokoju Voroxy, albo wasz naczelny zdechnie! - krzyknął Drago.

Voroxy zaczęły coś miedzy sobą "szeptać" i po chwili zaczęły się wycofywać. Toa Śmierci puścił lidera grupy i kopnął tak, że ten przeleciał kilkanaście bio.

- Teraz powinny nam dać spokój. Przynajmniej ta grupa - powiedział Kosiarz.

-Mam nadzieję, że na inne nie trafimy.- westchnął Nowy Lewa. -Teraz przydałoby się skombinować jakieś wierzchowce, żebyśmy poruszali się szybciej. -Nagle jego twarz stężała. -O nie Azorek!

-Kto?!

-No Azor, mój wojenny żółw z dołu! Wychowałem go od małego! On sobie beze mnie nie poradzi!- histeryzował toa powietrza. -A jak go złapią Rahkshi i wsadzą do archiwum?! Muszę go tu zabrać! Polecę na Metru-Nui choćby na własnych katanach! Zabiorę Rockotha, Jetraxa, całą flotę! -w napadzie szaleństwa już brał rozbieg do lotu, ale żelazny uscisk Tetaraxa powstrzymał go od tej głupoty.

- Nie musisz się martwić o swojego Azorka. Za kilka chwil będzie go chronić około 5000 szkieletów. Co do wierzchowców, to myślę, że uda mi się coś wykombinować - powiedział Drago. Wykonał jakiś symbol rękoma i z ziemi powstało kilka koni-szkieletów. - Tylko nie narzekać, że twarde. Niestety jeszcze nie umiem robić gumowych zadków koni-szkieletów.

- Gdy tak jehali i jehali nagle koń dekara zrzucił go i zaczoł wykopywać coś co wyglądało jak maska ale bardziej przypominało hełm oraz dwa miecze dekar zmienił swoją broń shował ignikę i założył hełm ( Hełm jak gelu tylko złoty ) i powiedział : -ale fajne graty ciekawe czyje.

Gdy Teratrax jechał na swoim ścigaczu przypomniał sobie że ma "pamiątki" z ostatniej wycieczki, po chwili wyją róg, a potem mapę Bara Magna. - Dziwne według mapy jesteśmy zaraz przed Vulcanus. - Po chwili popatrzył prosto i zanie mówił, przed całą grupą rozpościerał się gługi i wysoki mur otaczający Vulcanus.

Nowy Lewa donośnie przełknął ślinę.- Trochę... Duża. -wyjąkał i spojrzał na podstawy murów, gdzie walały sie tony pancerzy, hełmów i broni, zapewne to zostałopo tym, kto chciał zdobyć miasto. -Wchodzimy?- spytał niepewnie toa powietrza.


- Na początku musimy wyglądać jak oni, tak dla niepoznaki. Tamte pancerze się przydają. A! Byłbym zapomniał o tamtym Voroxie - powiedział niebieski Rahkshi i ściągnął go mocą magnetyzmu - Teratrax! Ukryj konie. Dekar! Nie zapomnij o Ignice - może się nam przydać. Lewa! Pilnuj naszego przyjaciela Voroxa. Drago! Z tych martwych ciał sprowadź tu 6, ok?

- Dekar złożył dwa nowe miecze w deskę i podleciał do góry. Kiedy wrócił powiedział: -To naprawdę wysoki mur a teraz odbywa się tam coś w rodzaju turmieju czy coś.

- No to tym bardziej musimy się przebrać. Wtedy nas na pewno nie rozpoznają. Dekar, skoro nie masz nic do roboty, to wytresuj naszego kolegę z Lewą na kogoś scywilizowanego.

Tym czasem u Nowego Lewy wszystko gra ,nagle znikąd ,jak strzała wyskoczył Cherix ,chwycił go za kark i przyłożył mu sztylet do gardła i zaczoł mamrotać coś w swoim języku ,po chwili odezwał się po "naszemu" -Ekh...Ekh...Jeszcze jeden ruch i poderżne ci gardzełko !-powiedział poważnie Łowca z Bara Magna

Guurahk obrócił się, zauważył to i użył mocy magnetyzmu, żeby odciągnąć łowcę i powiesić w powietrzu. Kiedy Cherix tak wisiał bezradny Guurahk spytał: - Kim jesteś i dlaczego nas zaatakowałeś? - po czym odwrócił się do reszty ekipy - Wracajcie do zajęć, nie możemy stracić czasu!

Cheriz zaczoł machać rękami i krzyczeć w swoim języku ,nagle przestał-Jestem ,nazywam się...Cherix ...Polowałem na spikity ale zobaczyłem was ...Myślałem że chcecie mnie zabić...Przepraszam...Ale teraz moja kolej ,z skąd jesteście i co tu robicie ?

-Jesteśmy z miejsca o którym ci się nie śniło śmieciu.- warknął Nowy Lewa, podnosząc się z ziemi. -A od teraz mój cel to porządnie ci wtłuc kłusowniku jeden.- dokończył i rzucił jeszcze parę wyzwisk na Cherix'a. -Poza tym w obecnej sytuacji nie zadajesz pytań, tylko odpowiadasz na nie. Pytanie ode mnie: Co się dzieje w osadzie?- dopowiedział kiedy się uspokoił nieco.

Widzę że mocny jesteś w gębie !Ale ciekawy jestem czy w pięściach !?-Warknoł Łowca ,po chwili się uspokoił i zaczoł opowiadać-Tutaj mieszkają dzielni wojownicy zwani Glatorianami !Pracują dla Agori !Ale teraz odbywa się turniej Glatorian !Z tego co wiem to chyba walczą o oaze na wschód !(pokazue palcem w tym kierunku)Jesteście nawet do nich podobni !Jak chcecie to pokaże wam drogę "na skróty" do tej wioski .O widzę że macie ty Voroxa !Znakomicie !Pomóc wam w tresurze ?Mam swoją gromatkę tak na marginesie !-pstryknoł ,a z piasku wyskoczyło z 20 Voroxów.

-Może nie w pięściach, ale w katanach!- krzyknął Nowy Lewa, zwalając z nóg trzy Voroxy podmuchem powietrza. -Jeśli to najlepszy atak na jaki cię stać, to już przegrałeś!

Nie szukam kłopotów !Szukam kogoś kto pomoże mi zarobić !A poza tym z łatwością bym się pokonał !hahaha !A i nie rób nic moim Voroxom ,dobra ?!-powiedział Cherix-O nadchodzi burza piaskowa !Jak chcecie się schronić to szybko znajdźcie schronienie !Lub chodźcie do mnie !Jak chcesz (Lewa) to możesz iść ,ciebie też zapraszam !

- Lewa! Uspokój się! - powiedział Guurahk i odsunął Toa Powietrza ręką. - Cóż jeśli to tak "Cherix", to może się nam przydasz. Nie chcę by ten Vorox nas słuchał tylko chcę by nie był bestią. Drago! Długo jeszcze będę czekał na te zbroje!? Sprowadź mi tamtych spod murów! 6! - po czym Guurahk powoli położył Łowcę na ziemi, ale mocą Magnetyzmu odebrał mu bronie - Tak będą wszyscy bezpieczni. Ty nas nie zranisz, a my cię nie zabijemy.

- Dobra wkręcę się w tłum. Powiedział dekar i wszedł do areny. Gdy wrócił powiedział: Zwyciężył Skrall czy jakoś tam.

Ok ,oddajcie broń ,ja pujde do chaty i jutro o zachodzie słońca przyjdziacie !Vorox będzie uważać za człąków stada !-powiedział przekonany Cherix

-Nie, wchodzimy, skoro nie ma przeszkód wmieszać się w tłum.- powiedział Lewa i dodał: -Wybacz za te Voroxy Cherix, ale chyba nic im się nie stało. Myślałem, że nas atakujesz.

Wychodzi na to że ide z wami !-powiedział obojętnie Łowca-tylko ja naprawde się muszę zamaskować !Czemu ?!Bo mnie tu "nie lubią" !Macie coś dla mnie ?

- Cóż Drago się chyba gdzieś zmył - powiedział zawiedziony Guurahk - więc załatwimy to po staremu. To mówiąc Guurahk mocą magnetyzmu stworzył wokół siebie kulę z piasku. Był praktycznie niewidzialny. Podszedł pod mury. - Hmm..... Ten nie, ten nie - mówił Rahkshi przeszukując zbroje - może ten, ten nie.... O! Tych pięciu! Guurahk podniósł jedną z zbroi mocą magnetyzmu i włożył je do środka kuli nadal je unosząc, potem podbiegł do tamtych 5 i je też włożył do środka kuli. Potem wrócił do pozostałych i położył zbroje pod nogami towarzyszy. - Zmieńcie broń na tą która tu jest. Nasze położymy na grzbietach koni i ukryjemy je. Cherix dostał czarną zbroję Skralla oraz jego miecz z miotaczem, Teratrax otrzymał białą zbroję z hełmem takim jak ma Gresh, Lodową Włócznię i dwa miotacze Thornax, Hahli otrzymała niebieską zbroję z hełmem takim jak ma Metus, Wodny Miecz połączony z Miotaczem Thornax, Nowy Lewa otrzymał zieloną zbroję z hełmem wyglądającym jak zniekształcona Miru, Tarczę taką jak ma Gresh, która potrafi zmienić się w dwa ostrza i dodatkową, mechaniczną rękę na plecach z miotaczem Thornax, Tyzoon otrzymał szkarłatną zbroję bez hełmu (więc zachowa swoją maskę), 3 miotacze Thornax - jeden w jednej ręce, drugi w drugiej ręce i trzeci z zamontowanym ostrzem na plecach ustawiony pionowo, ostatnia zbroja została dla Drago i była to czarna zbroja, hełm wyglądający jak trupia czaszka i kosa z wmontowanym miotaczem Thornax na dole.

- Cóż chyba tylko ja nie mam zbroi, ale to nic - Guurahk mocą magnetyzmu podniósł ziarenka piasku, przyłożył je do siebie i stworzył zbroję z piasku nadająca mu wygląd Takanuvy z Kanohi wyglądającą jak połączona Ignika i Vahi, ale bez mocy. Potem magnetyzmem przyniósł sobie miotacz Cherixa i swoją Buławę

- Chyba się nie pogniewasz Cherix jak sobie go pożyczę? A tak w ogóle to fajne zbroje? - spytał zaniepokojony Złoty Wojownik, który kiedyś był Rahkshi, ale przez zbroję stracił swą moc tymczasowo.

Drago powrócił. Zauważył czaszko-hełm i kosę. Podniósł hełm i założył go, a od kosy oderwał miotacz thornax i zamontował go na końcu "swojego lśniącego cacuszka".

- Sorki, że mnie nie było, ale obserwowałem osadę. To całkiem spora wioska - powiedział Toa Śmierci. - O! Cherix... W takich chwilach lepiej nie mieć umysłu czytającego w cudzych myślach. Jakby co, ja wolę z nim nie iść. Prędzej pójdę do Vulcanus'a i z kimś powalczę, co będzie rozsądniejsze. Ja się rozejrzę w środku, a wy opracujecie plan, Zgadzacie się?

Nie pogniwam się .-Powiedział znudzony Cherix-E tam !Nudno tu !Ide z Drago !Poza tym niektórzy Glatorianie mnie znają !Ale nie koniecznie myślą o mnie pozytywnie...

- To ja też się wkręcę w jakąś walkę. Jak myślicie przyjmą te kryształy ? I wyciągnoł rękę z otwartą dłonią w której trzymał parę świecących się na żułto kryształow.

Teratrax popatrzył na zbroję i na chełm pomyślał chwilę, nagle reszta grupy zobaczyła że Teratrax wyrzucił zbroję i hełm - Ohyda - powiedział Teratrax gdy wyżucał zbroję. - Ja idę na arenę Vulcanus. - mówiąc to odwrócił się i poszedł w stronę areny.

- Teratrax! Zaczekaj, idę z tobą! - krzyknął Drago i pobiegł za Teratraxem.

-Ja ide do Vulcanus z Cherixem.-powiedział Tyzoon-do tego dobrze że zachowałem swoją maskę.Może się przydać.Ktoś idzie z nami?

- Teratrax, jak myślisz? Czy mieszkańcy tej planety ucieszą się kiedy zobaczą jakiegoś "wilkołaka", który potrafi zmienić się w ducha? Ja nie sądzę. Załóż zbroję, bo inaczej cały plan padnie, rozumiesz? A zresztą idź na pustynię i to przemyśl. Ta biała zbroja tu sobie poleży i będzie czekała, aż ją założysz. Cherix, Tyzoon. Pójdziemy do wioski trochę się rozejrzeć. Drago! Ostatnia prośba, ukryj te konie śmierci.

-Ślep jesteś czy co ? - zapytał Teratrax, nagle wszyscy sobie przypomnieli że na planetach podobnych do Bara Magna i Spherus Magna moc Teratraxa znika, wszyscy też zobaczyli zeteratrax ma heł podobny do hełmy skralla i zbroje taką jak skrall tylko że nie zgarbioną, tylko prostą.


Po cichu Guurahk szepnął do Cherixa i Tyzoona:

- Jeśli coś się stanie z kim kolwiek z naszych, zachowujmy się naturalnie. Jeśli ci zechcą go zniszczyć my też musimy. Najważniejsze jest ocalenie Mata Nui, nieważne kogo będziemy musieli poświęcić. Innymi słowy, od teraz jesteśmy tubylcami Tyzoon, mówimy jak oni, jemy jak oni, walczymy jak oni, zabijamy jak oni... nie znamy nikogo z naszych, kto nie ma zbroi. Mam nadzieję, że Teratrax zrozumie, że najważniejsze jest ocalenie Mata Nui.

Nasi bohaterowie, po pewnej przemianie, wyruszyli różnymi ścieżkami do Vulcanus.


Rozdział VI - Vulcanus

Cherix, Tyzoon i Guurahk weszli główną bramą nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Drago wszedł za nimi, ale po kilkunastu minutach.

- Noto jeśli chcecie tak, to niech będzie. - powiedział Teratrax i odszedł, w zupełnie inną stronę, zmieżał w stronę areny.

- Gdzie wcięło Dekara i Hahli, wie ktoś? - spytał Guurahk Tyzoona i Cherixa.

- Ja nie wiem - powiedział Drago. - Rozejrzę się za jakimś schronieniem. Mi nikt nie odmówi - dodał i uśmiechnął się tajemniczo. Po chwili odszedł. Wielu Agori widząc jego dość silną posturę jak na "zwykłego Glatoriana" szeptało między sobą. - "Zapewne obstawią na mnie, gdy będę z kimś walczył na arenie" - pomyślał Toa Śmierci.

Tym czasem gdy oni wkradali się na arenę Dekar już tam był i zapisywał się na walkę. Oprócz niego były tylko dwa Skralle. Jeden z nich powiedział:

-Spadaj żółtodziobie!

- Zobaczymy się na arenie kmiocie - odpowiedział mu Dekar.

Skrall rzucił się na niego. Gdy był w powietrzu dekar uderzył go w sam środek korpusu ostrzem, które znalazł na pustyni. Skrall poleciał na dwa metry. Gdy się otrząsną chciał zaatakować, ale drugi Skrall o wiele silniejszy zatrzymał go i powiedział:

- Dziś na arenie staniemy do walki, dwóch na dwóch, tylko znajdź sobie partnera.

Od tyłu podszedł Drago i powiedział:

- Świetnie, ja się zgłaszam. Przydałoby się tylko, żebyśmy zawalczyli o coś. Wygrani dostaną 200kg exsidianu i dwa Miotacze Owoców Thornax z 50 pociskami. To jak?

- A więc dobrze - powiedział skrall, napluł na dłoń i podał ją Drago. Toa Śmierci uczynił to samo, i walka została zapisana w grafiku.

- Dekar powiedizał: Okolica urocza zresztą tak jak lokatorzy powiedizał patrząc na odchodzących Skralli. -Uważaj bo coś mi mówi że nie będą grali czysto. Powiedział tym razem bezpośrednio zwracając się do Drago.

-Coś ci mówi?- spytał wyraźnie zdziwiony Nowy Lewa, który stanął obok. -Niby co? Może chodzi ci o te flakoniki z zielonym płynem, połączone z ich mieczami?! Jak nic mają zatrutą broń. Szkoda, że to nie ja z nimi walczę, ale kto pierwszy ten lepszy. Sklepcie ich tak, żeby ich matki nie poznały.- dodał, wychodząc z sali zapisów. Do Dekara i Drago podeszło dwóch Agori i skierowało w kierunku wejścia na Arenę. Zaczęło się.

-Zobaczyli oba skralle ten silniejszy ustawił się na przeciwko Drago a tem słabszy ale wyrażnie bardziej ruchliwy i mniej opanowany ustawił się na przeciwko Dekara . Walka się rozpoczeła. Skrall żucił się na dekara z furią dekar odbił atak , a teraz przystąpił do ataku. Rozłożył ostrza i udeżył skralla prosto w głowę walka trwała długo aż skrall dostałw skroń. Upadł na ziemię. Teraz Dekar zobaczył jak Drago zmagał się z duzym skrallem niestety nie mógł mu pomóc.

Cherix z Tyzoonem i Guurahkiem szedł sobie jakby nigdy nic ,ale nagle:

-Thornaxy !

(i pobiegł ale potrącił Skralla)

-Masz coś do mnie ?!-krzyknoł Skrall

-Tak mam !!-I zaczeła się walka na miecze ,walczyli i walczyli ,jeden odpierał ataki drugiego ,ale nagle Skrall udeżył końcówką rękojeści Cherixa w głowę !Ten się przewrucił ale po chwili wstał pół-nieprzytomny i odzrócił miecz .Biegł w stronę przeciwnika ,zadał mu cios pięścią w brzuch ,nagle było słychać głos wysówanego ostrza .Były to wysówane nadgarstkowe ostrza Cherixa .Usiadł na kamieniu i zdioł Skrallowy chełm .Na czole miał ranę całą w krwi ,była to rana od ciosu Skralla .Nagle ujrzali go dwaj Agori i krzykneli-To Cherix !-i zaczoł uciekać ,po czasie wrócił do Tyzoona i Guurahka i rzekł:

-Dwa pytania !Pierwsze powidzcie mi po co tu jesteście ?I drugie :macię coś do opatrunku ??

-Jak macie to mi też dajcie.- sapnął Nowy Lewa, wysuwając się zza rogu korytarza. Jego pancerz był pełen pęknięć, jedna ręka wyglądała na złamamą a z uda leciała mu krew. Mechaniczna łapa którą miał na plecach zniknął, został po niej jedynie żelazny kikut. -Uprzedzę wasze pytania.- warknął toa powietrza. -Co mi się stało?! Skralle mnie napadły! No dobra był jeden Skrall i mnóstwo czarnych Agori. Napadli mnie, bo słyszęli jak mówię, że tamci walczący z Dekarem i Drago używają zatrutej broni. Kazali mi "nie rzucać fałszywych oskarżeń". Dobre sobie! Skrall twierdził że nazywa się Glaurung, co jest dość dziwne skoro żaden Skrall nigdy wcześniej sie nie przedstawił, i był diablo szybki! Darłem się ile sił w płucach "Pomóżcie! Mata-Nui! Pomóżvcie!" ale wy nic! Na całe szczęście jakiś odważny/głupi glatorienin w niebieskiej zbroi imieniem Tarlfgar mi pomógł, bo bym nie uciekł.

Teratrax wszedł na arenę i czekał na przeciwnika, po chwili przybiegł jakiś skrall i zaczął coś szeptać do Teratraxa, gdy skrall skończył szeptać odszedł. Po chwili na arenie pojawił się Vorox. Walka się zaczeła. Walka trwała pięć minut Teratrax wygrał udeżając Voroxa w brzuch swoim tajnym atakiem, Vorox odleciał na trzy metry i zendlał. - Kto następny - krzykną Teratrax.


Z powrotem u Guurahka, Lewy, Tyzoona i Cherixa:

- Przeklęte Skralle. To te bestie, z którymi walczyłeś, tak Cherix? Lewa wybacz, nic nie słyszeliśmy. Co do ran, to zaraz, zaraz, zaraz - myślał Guurahk - Mam! - wykrzyknął.

- Wołałeś Mata Nui, co nie? A jaką maskę ma Mata Nui? Pomyślmy, żadna maska nie mogła tu trafić, chyba że..........

- Ignika! - wykrzyknął Lewa.

- Właśnie, a kto ma Ignikę? - spytał Rahkshi.

- Dekar - powiedział Tyzoon.

- Więc co uważasz, że powinniśmy zrobić Cherix? - Guurahk odwrócił głowę w stronę Łowcy.

Czy któś w końcu powie mi co tu się dzieje i czemu tu jesteście !?!?!?!??!!?!?-krzyknoł rozwścieczony Cherix

***

Teratrax odszedł z areny bo nikt nie chciał walczyć, wsiadł do pojazdu i pojechał na północ od plemienia Vulcanus.

Nie ważne !Lewa !Co tam mój łeb !(opiera Toa o swoje ramię) Glaurung ? Goszko porzałuje że z nami zadarł !-krzyknoł zły Cherix

- Właśnie - wydobył się z ziemi dźwięk, po czym wyszedł duży, kolczasty Zerg.

- Dekar który właśnie skończył walkę i zobaczył zerga wyciągnoł broń i trzymał ją w gotowości na wypadek gdy zerg chciał zaatakować.

- Spokojnie, ja przyjacielem - powiedział Zerg. -Wiem, po co tu przyszliście, i chcę pomóc.

Rozdział VII - Sojusz

Wszyscy usłyszeli straszny chałas nagle przed wszystkimi pojawiło się 30 skralli i Teratrax w piaskowych ścigaczach. - To moi przyjaciele. - Powiedział Teratrax. - Chcecie sojuszu czy wojny ? Jeśli sojusz to wszyscy poszukamy Mata Nui.

- Po co mamy walczyć? - spytał Disholahk. - Możemy walczyć i stracić ludzi potrzebnych do poszukiwań, lub założyć sojusz i zyskać ich więcej.

- No to ustalone, wszyscy tu zebrani zakładamy sojusz, więc chodźmy szukać Mata Nui. - Powiedział z uśmiechem Teratrax. - A i jeszcze jedno skralle mówią że na zachodzie coś wylądowało, może to Mata Nui.

- Teratrax! O co ci chodzi? Przecież jesteśmy w jednej drużynie! Cherix, tak w ogóle, gdzie nasz Vorox? Zaprowadzisz mnie do niego?

Kiedy ta dwójka była trochę dalej Guurahk powiedział:

- Dobrze, Cherix. - westchnął Guurahk - Nie mówiliśmy ci wszystkiego, ale chyba możemy ci zaufać. Pochodzimy z innej planety. Mieszkaliśmy w ciele Wielkiego Robota, który był naszym bogiem. Nazywał się Mata Nui. Niestety na wskutek skomplikowanej intrygi złego Makuty Mata Nui został uśpiony. Wiele drużyn wojowników, zwanych Toa walczyło z Makutą i próbowało ocalić Mata Nui. Potrzebna była Maska Życia, aby go przywrócić do życia i jeden Toa poświęcił życie, by go ocalić. później ta Maska pomogła w obudzeniu Mata Nui, jednak w pewnym momencie, duch Makuty przejął ciało Mata Nui'ego i uwięził go w tej Masce, którą wysłał tu. Prawdopodobnie dzięki tej masce stworzył sobie nowe ciało.

I Guurahk narysował na piasku kształt Igniki.

- Słyszeliście, Skralle mówią że coś spadło na wschód od nas. - Powiedział Teratrax.

- No to idziemy, ale muszę znowu wiedzieć kto jest ze mną. - rzekł Rahkshi.

Mata Nui ?Wiem gdzie on jest !Jest w Roxtus z Ackarem !A co do Voroxa niech idzie ze mną Teretrax ,Guurahk i Drago !Reszta niech pomoże Lewie !A ci których wybrałem niech idą ze mną do mojego domu !

- Nie ma go tam, bo byłem tam niedawno i nie idę z tobą - Powiedział Teratrax.

Po drodze Cherix coś usłyszał-Ciii!-znów coś usłyszał-Baterra-szepnoł po chwili rzucił sztyletem na oślep i trafił baterra ,bestia z bólu zapomniała o teleportowaniu się ,Cherix skoczył jej na barki i wbił swoje ostrza w jej barki-Co tak stoici !?Pomocy !


Guurahk skoczył i wbił Buławę między łopatki stwora ogłuszając go.

Ja zdecydowanie-powiedział Tyzoon-Kto jeszcze?

Jadę do Roxtus. Choć tam nie ma Mata Nui. - Powiedział Teratrax.

- Ja - rzekł Disholahk.

- Cherix, czyli go widziałeś? - powiedział Rahkshi szeptem.

Widocznie nie jestem poinformowany ,ale skoro nie tam to gdzie ?-rzekł Cherix-To wasz Vorox !Jeśli czegoś chcecie to będe w swoim domu !Ugotuje sobie spikita z thornaxami i Zesk przygotuje mi opatrunek

-Tak widziałem go !Jeszcze nie dawno !Widziałem blask który mnie oślipił ,później widziałem ciało które wstaje ,i ucieka !Puźniej spotkałem kilku Glatorian którzy mówili ,że Ackar ,jeden z nich ,szkoli Glatoriana imieniem Mata Nui-opowiadał Cherix idąc w strone domu

- Ackar, glatorianin, walka, arena, Mata Nui..... Już wiem! - Disholak, gdzie jest najbliższy turniej?

- W Roxtus. Musimy być przygotowani, bo Skralle mogą próbować zamachów na nas podczas drogi - ostrzegł Zerg.

- Jak już to wy przygotujecie połapkę na nas. - Powiedział jedenze Skralli.

Po chwili przybiega stado Voroxów ,Na czele z wielkim Voroxem ,na którym siedzi Cherix ,a mu na plecach mały Zesk-Gotowi !?!A i to jest Zesk ,mój kompan !

Drago podszedł do nich od tyłu chwiejnym krokiem.

- Ty... Cherix! Czeeemu nie mówwiłeśś, że maacie tuu takiiiee moccne piwoo, co?! - powiedział Toa Śmierci. Na szczęście mocny cios w mordę od jednego ze Skralli go ocucił. - Dobra, ja też z wami idę. Im więcej walki-tym więcej zabawy i piwa!!!! O atak ze strony Skralli nie ma się co martwić. Oni jednak odczuwają zmęczenie i rany, a moje szkielety i zombie-nie - stwierdził, po czym z ziemi wyłoniło się około 20 zombie z szkieletowych koniach.

-Ja idę na pustynię poszukać śladów . Z tego co wydusiłem z tamtego skralla ich wódz nazywa sie tuma i okrada transporty nawiedze jeden z jego odziałów. Powiedział po czym złożył ostrza w deskę i odleciał.

Wow !To tu takie istoty zdychały !-krzyknoł ździwiony Cherix-A !Nie pytałeś co do piwa !

- Nie pytałem, ale chyba można się domyśleć, że chłop moich rozmiarów lubi czasem coś wypić. A z resztą teraz to nieważne - powiedział Drago.

-Idę z wami!- charknął Nowy Lewa, schodząc z siodła.- Ten Glaurung mi zalazł za skórę i teraz tego pożałuje! Nie obchodzi mnie czy jestem umieający, bo jak powiedział Guuhrak "Najważniejsze jest ocalenie Mata Nui, nieważne kogo będziemy musieli poświęcić!" A jak zginę to chociaż jk powinien Toa.

Nagle przyjechał Agori na pojeździe ciągnącym przez spikity-Sahmad !-krzyknoł Łowca-Cherixie !Witaj !-krzyknoł Sahmad-Witaj !Witaj! Ale nie na to czas szybko skąbinuj mi tu kilku Glatoran i to migiem !

-Dobrze przyjacielu !A na kiedy ?

-Bo ja wiem ?Za jakieś trzy godziny !-I Sahmadowi "Szczena opadła"

-Dobry Raanu !

- Ja zobaczę inne wioski-powiedział Tyzoon-ktoś idzie ze mną?

- Ja musze zbierać siły ,więc nie pujde ,ale pujdą z tobą 2 Voroxy i Zesk !Ok ?-pyta się Cherix

- Ja idę z Tyzoonem - mówi Disholahk.

- Ale wiesz !Mieszkam tu od małego więc moge ci powiedzieć gdzie jest jakaś wioska !Tam (pokazując w kierunku pn-zach)Jest Tajun ,Wioska Wody !-opowiadał Łowca-Ide pomagać !Jak tam Lewa ?

- Lepiej nie,ale dzięki za informacje.Nie wezme ich,ja i Disholahk chyba wystarczymy,po za tym to tylko idę zobaczyć inne wioski.Im więcej osób,a zwłaszcza Voroxów tym większe zainteresowanie.To idziemy.-rzekł Tyzoon i odszedł wraz z Disholahkiem.

- W takim razie ja odwiedzę Tesarę. Słyszałem o niejakim Greshu. Może się przydać - powiedział Drago. Wykonał rękoma kilka znaków i z ziemi powstał szkielet-wywern, na którego usiadł. - No to narazka! - krzyknął i odleciał.

Trzeba się zająć naszymi Skrallami !(szeptem do Drago)Mam doświadczenie ,bo to takie cymbały z poziomem intelektualnym Voroxów ,będzie łątwo !Co ty na to ?-Odezwałsię Cherix do Toa Śmierci

I mi zwiał !No nic Lewa mi pomoże no nie Lewa ?-odparł Łowca

- Gdzie wcięło Dekara? - spytał Guurahk.

Nagle wszyscy usłyszeli straszny huk. Guurahk jako pierwszy podbiegł na miejsce zdarzenia i zobaczył........ Burnaka!

- Sądząc po wyglądzie jest to Burnak Protodermiczny. Zamawiam go! - poweidział Guurahk i pogłaskał Rahi. Potem wyjął jeden owoc Thornax z miotacza i dał mu do skosztowania. Burnak powąchał, ugryzł kawałeczek, chwilę poczekał, aż w końcu zjadł całego i zaczął się łasić do Guurahka.

- Lewa! Jesteś zbudowany z protodermis, co nie? Może ten Burnak nam pomoże? - wpadł na pomysł Rahkshi.

-Tym czasem przy tranporcie dwa skralle napadły na konwój. Agori kieujący nim powiedział: -Oddałem wam poprzedni transport. Jeden ze Skralli powiedział: A może się pobawimy naszym małym przyjacielem? Gdy miał jusz uderzyć Agori dostał żułtym owocem prosto w czoło. Obrócił się i zobaczył Dekara.Powiedział: -A to ten twardziel który pokonał tego nowicjusza z naszych szeregów.Zobaczmy ile jesteś wart. I ruszył w biegu z wyciągniętym ostrzem jak można było zauważyć po fiolce z zielonym płunem zatrutym.Gdy był jusz przy dekarze ten zrobił salto i wykręcił ( można tak stwierdzić) się w salcie tak że uderzył skralla prosto w tył głowy.Ten padł , drugi ruszył na niego.Tym razem ta sztuczka nie udała by się więc dekar przystompił do ataku. Zderzyli się w biegu.Miecze im wypadły skrall próbował uderzyć dekara ale on złapał go za nadgarstek i wykręcił rękę w ten sposób że skrall upadł na twarz.Dekar krzyknoł do Agori: -Uciekaj! Agori uciekł. Skralle nie podniosły się przez jakiś czas.Dekar złożył miecze w deske i poleciał w kierunku teasry .

Wracamy do Guuhraka i drużyny.

-Byłoby ekstra!- wykrzyknął mowy Lewa. -Walczyłbym wtedy z Glaurungiem na równych szansach. Guurak, poproś tego zwierzaka o trochę naprawy dla mnie i lecę do domu Cherix'a. To niedaleko osady niebieskich Glatorian, więc może spotkam tego Tarlfgara i mu podziękuję.

W czasie drogi do Tajun Tyzoon i Disholahk zobaczyli martwą(tylko im się tak wydawało na początku)osobę.Tyzoon pobiegł w jej kierunku,gdy dotarł to ją rozpoznał:

-Hahli!(sprawdza czy żyje)Żyje.Disholahk,zabierz ją do naszych,spotkamy się przy Tajun.-powiedział Tyzoon,który pobiegł w kierunku Tajun.

W tym czasie Burnak naprawił Lewę i obaj razem z Cherix'em udali się do jego domu. Po drodze spotkali parę Zesków, ale szybko je przepędzili. Na miejscu spotkali Agori, którego LNowy Lewa zapytał o Tarlfgara.

-Ten nowicjusz?- spytał Agori.- Uczy się walki u Glatorianina imieniem Barebezi. Z tego co wiem stosuje pewien niekonwencjonalny styl walki, ale wygrał na razie tylko cztery z dziesięciu walk.

Potem wskazał im drogę do akademii walki Barebezi'ego, gdzie Cherix i Lewa niezwłocznie sie udali.

Tymczasem Drago dotarł do Tesary i właśnie wchodził przez bramę do środka. Poszedł na arenę w Tesarze, gdzie miał nadzieję spotkać Gresha. Gdy tam dotarł, zobaczył walczących dwóch Glatorian. Walka się kończyła. W końcu jeden z nich, o imieniu Vastus pokonał swojego przeciwnika, Kiinę. Toa Śmierci zauważył pewną nietypową rzecz. "On ma kosę! Muszę z nim walczyć!" - przemknęło mu w głowie. Kiedy Vastus odchodził, Drago do niego podszedł.

- Chcesz autograf, czy w ryj? - spytał się zielony Glatorian.

- Chcę ci dać lekcję posługiwania się kosą, i przy okazji kilka informacji - odpowiedział Toa.

- Nie mam czasu, więc pytaj się i bierz dupę w troki - powiedział Vastus.

- Wiesz, gdzie mogę znaleźć Gresha?

- No pewnie. Jeżeli dobrze wiem, to jest w Roxtus, na turnieju.

Drago opuścił Tesarę i skierował się w stronę wioski plemienia skały, gdzie miał nadzieję znaleźć pozostałych, i Gresha.

Szybko okazało się, że mistrz Barebezi jest równie "kulturalny" co Vastus. Cały czas cos burczał i klął o niekompetencji zawodników i jakichś pracach domowych, ale po dłuższej chwili łowcy i Toa powietrza udało się go namówić na "wypożyczenie" kilku uczniów do ataku na Roxtus, razem z paroma Spikitami do jazdy. Cherix i Nowy Lewa pojechali wraz z uczniami z powrotem pod osadę Skralli, gdzie czekali na reszte załogi.

Nagle pojawił się jakiś dziwny błysk! Kierował się od strony Roxtus i leciał przez całe Bara Magna zmieniając wszystko czego dotknął. Leciał tak, aż nie trafił w Burnaka Guurahka. Wtedy zwierzak bardziej urósł, jego zmysły się wyostrzyły i zmienił się w formę bardziej przypominającą Skirmixa, ale nadal w znacznym stopniu wyglądającym jak Burnak. Wtedy Guurahk wskoczył na niego i pojechał w stronę Roxtus.

Tymczasem Tyzoon dotarł do Tajun,czeka już tylko na Disholahka.Po długim czasie jego wciąż nie było,więc sam wkroczył do Tajun.Gdy zobaczył co tam jest:

-Co tu się dzieje?!To wioska wody,nie Skralli-po tych słowach Skrall próbował go zaatakować ale Tyzoon użył maski i Skrall nagle zniknął.Przesłał telepatycznie Guurahkowi wiadomość-Tajun jest oblężone!Cała armia Skralli mnie atakuje.Szybko niech przyjdzie pomoc bo sam z nimi nie dam rady!-po tych słowach zaczął strzelać z Mioraczy Thornax,a potem z swojego miniguna w Skralle.

Disholahk atakuje obiema swoimi broniami wszystkich naokoło, przy okazji wrzeszczy: -Wszystko pod kontrolą!!!!

Cherix wchodząc do domu z Nowym Lewą ,usiadł razem z nim-Coś do picia ?Zesk !Przynieś herbate z Thornax'ów !Ty chodź tu !-wskazując na jednego ze Skralli-Zrobimy mały sparing !Zobaczymy ile jesteś wart !-po krótkiej walce i to wyrównanej (bo Cherix się dawał)-No dobrze !Od dzisiaj masz na imie Soward !Jesteś dowódcą zaraz po nas !

-To jest dobry pomysł: nazwane Skralle przeciw nazwanym Skrallom. -przyznał nowy Lewa, a po chwili złapał sie za głowę.- Guuhrak przesłał mi telepatyczną wiadomość. Tajun zostało oblężone przez Skralle podczas naszej nieobecności! Bierzmy naszych Skralli, uczniów Barebeziego i pomóżmy Tyzoon'owi.- po tych słowach wskoczył na spikita i razem z Cherix'em Tarlfgarem i nowicjuszami pognali do osady plemienia wody. W wiosce walka rozpętała się na dobre. Większość Agori zebrała się w akademii lub arenie Tajun, których glatorianie bronili. Najlepiej radziła sobie glatorianka imieniem Kiina, która dość szybko powaliła dwa Skralle, jednego po drugim. Technika Tarlfgara polegała na tym, że medytował w celu wyciszenia się, a potem walczył dwa razy szybciej niż przed medytacją (jeżeli ktoś widział Rocka Lee z anime "Naruto" wie co mam na myśli).

Nagle podjechał Guurahk na swoim Burnaku i zestrzelił sześciu Skralli, potem zeskoczył z zwierza i zaatakował Skralli buławą. Następnie on i Burnak cofnęli się do reszty ocalałych. Wszyscy byli otoczeni przez Skralle. Podczas gdy Guurahk ładował miotacz spytał: - No to co teraz?

- THIS IS SPARTAAAAAAAAA!!!!!!!!!! - Disholahk rzucił się do ataku z dziką furią, ruchając wszystkich naokoło, lecz starając się nie trafiać sojuszników.

-Wypad stąd paskudy!!!- poszedł za jego przykładem Lewa, strzelając w wrogów thornax'ami i uderzając tarczą. Wkrótce dołączyli do niego uczniowie akademii i zaczęli tworzyć "ścieżkę" w czarnym morzu Skrallów. -Za mną!- wydarł się toa powietrza wskazując zawaloną zbrojownię. -Stamtąd lepiej się obronimy!- i ruszył tam wraz ze swoimi glatorianami.


Rozdział VIII - Wojna Przeznaczenia

- Naprzód!!! - wrzasnął Guurahk i na swoim zmutowanym Burnaku zaczął przebijać się prze armię wrogów. Nagle jeden ze Skralli trafił go Thornaxem w zbroję i zrzucił go. Wtem ogromna grupa Skralli rzuciła się na niego i zaczęła go niszczyć. Nagle w miejscu gdzie upadł Guurahk zaczęła gromadzić się olbrzymia kula Energii. Burnak zaczął uciekać przebijając się przez Skralli i po drodze brał wszystkich sojuszników, a kula stawała się coraz większa i większa i większa... Kiedy Burnak zebrał wszystkich uciekł wraz z nimi z Tajunu. Kiedy byli jakieś kilkadziesiąt bio od Tajun i spojrzeli na miejsce w który było ich 9, a zostało 8, kula była już tak wielka, że zakryła cały Tajun. Wtem kula eksplodowała niszcząc całe Tajun i armię Skralli wraz z Tumą, który tam przewodniczył atakiem. Po kilku sekundach dym opadł i bohaterowie zobaczyli, że zamiast miasta Wody, pozostał tam tylko piasek. Wtem Lewa spojrzał w górę i zobaczył szybko lecący obiekt. Odskoczył lekko w tył i na piasek tuż przed nim padła osmalona, po części zniszczona głowa Guurahka. Wtedy Tyzoon przypomniał sobie słowa Guurahka, które wypowiedział u podnóża Vulcanus: "Najważniejsze jest ocalenie Mata Nui, nieważne kogo będziemy musieli poświęcić...".

Disholahk zaczął szturchać innych i powiedział: -Chodźcie, musimy ocalić Mata Nui, zanim będzie więcej takich zgonów... A przy okazji, ma ktoś gulasz Thornax? Jestem głodny.

Niestety Cherix odłączył się od grupy ,ale walczył dzielnie i z nie wielką trudnością pokonywał Skralle lecz obkrążyło go kilku i nie dał rady-AAAAA!!! Gińcie odchody Spikitów !-i zaczoł się szał! Zabijał te ścierwy tzn. Skralle 1 udeżenie miecza !Lecz padł gdy mu odciemi ramię !Już mieli go dobić ,kiedy pokazał jakiś gest ręką i gwizdnoł ,nagle pojawiło się stado Voroxów !Przyjechał pędem Sahmad ,wzioł Łowce na wóz i uciekł z tajun .Razem z sahmadem przybyło kilku Glatorian

Burnak zaczął żałośnie piszczeć i pyszczkiem zaczął szturchać twarz Guurahka mając nadzieję go obudzić.

Disholahk wziął głowę Guurahka, myśląc, że może się przydać do kontrolowania Burnaka.

Jedno ręki Łowca zaczoł sobie owijać (tą szmatką którą ma owiniętą twarz)ranę po ręce-Co mu jest ?-Spytał się Cherix na temat Guurahka

-Eeee... zrobił coś w stylu harakiri i zabił całą armię, niszcząc też Tajun i został tylko jego łeb - wyjaśnił Zerg.

Ja ręke straciłem ,Guurahk zginoł ,a reszta strasznie pocharatana !Gdzie ten MATA NUI ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!!?-krzyknoł z pogardą Łowca

Przychodzi Mata Nui, stoi kilka sekund po czym odchodzi.

-Znaleźliśmy go, kutfa!

Cherix Podbiegł do Mata Nui i mówi-Mata Nui ? TAK? Włuczymy się na tym odludziu ,tzn.Oni się włuczą ,bo ja to robie od dziecka w poszukiwaniu ciebie !A ty tak sobie po prosku odchodzisz !?No już idź tam !Do nich !Może tam jesteś Wielkim Duchem ,czy kimś tam !Ale tutaj jesteś zwykłym śmieciem jasne !?A teraz ich słuchać !No jazda !

- Jak śmiesz tak do mnie mówić! - krzyknął Mata Nui i chwycił Cherixa za kark tak, że ten nie mógł się uwolnić ani nawet strzelić.

-Zostaw go!-krzyknął Tyzoon-Ty nawie nie wiesz przez co musieliśmy przejść tylko po to by cię znaleźć!Byliśmy atakowani przez Teridaxa,pojazd nam się rozbił,straciliśmy żołnieżrza a ty jeszcze go tak traktu...-wtedy Tyzoon stracił przytomność.

Puszczaj !Tak niepełnosprawnego !-Cherix krzyknoł i z nagarstka wyszło mu ostrze i Mata Nui go puścił-Tyzoon !Co ci jest !?Szybko !Drago sprowadź tu kilku zombie by zająćczymś Mata Nui'ego !Lewa i Disholahk !Pomóżcie mi !Musimy go wnieść na Buraka !

Ręce Tyzoona jako że były mechaniczne były na truciznę odporne więc mogły coś napisać.Wyciągnął kartkę z kieszeni,długopis i napisał:

Lewa miał rację!Skralle używają trucizny!Jeśli ktoś od nich dostał musi znaleźć antidotum,to gulasz z owoców thornax.

Gulasz ?Mam tego z 10 l bo to zachowywałem na chude lata !-powiedział Cherix i z innymi zaczoł wynosić gulasze

- Ohh.... Byłem tyle lat uśpiony, a mimo to nie poddawaliście się - wzruszył się Mata Nui - Teraz kiedy trafiłem na obcą planetę znów mnie chcecie odnaleźć. Poświęcacie życie by mnie odnaleźć. Gdzie wasz martwy przyjaciel? - spytał.

- Tu - mówi Disholahk i pokazuje mu łeb Guurahka.

Wtedy z nieba zleciał kościany wywern, na którym siedział Drago.

- Cześć, o Wielki Duchu Mata Nui.

- Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek poznał ciebie. Kim jesteś? - spytał się Mata Nui.

- Ja? Jestem tylko twoim przeciwieństwem z innego wymiaru, gdzie już dawno umarłeś. Co dziwne nic większego się nie stało, poza tym, że Teridax włada całym światem, choć nie przejął twojego ciała. Nazywam się Drago i jestem Toa Śmierci - wyjaśnił. - A teraz czas rozprawić się ze Skrallami! - krzyknął i wtedy z ziemi powstało kilkudziesięciu zombie, które ruszyły na armię Skralli.

Mata Nui się odwrócił i zaczął uzdrawiać Guurahka.

Dla mnie i tak ten Mata Nui nic nie znaczy-powiedział pod nosem Cherix żeby nikt nie usłyszał-No to musimy się znaleść w waszym świecie ,tak ?A propo mam pomysł !

A najbardziej wkurza mnie to że straciłem całą moją rodzinę (Voroxy)dla jakiegoś Mata Nui !-krzyczy Cherix a nagle z krzaków wyskakuje Zesk Łowcy ale spopielony i bez tylniej nóżki i ogona -Zeskuś !Co ci jest !?O nie !

Mata Nui odtworzył ciało Guurahka i swoją mocą odbudował tkankę Zeska.

- Teraz mi ufasz Cherixie?

Guurahk zdziwiony obejrzał swoje ciało.

- Ja, ja, ja żyję? Ja żyję! O moje berło! - powiedział ucieszony Rahkshi i sięgnął po różdżkę.

- Burnak! - wykrzyknął Guurahk i przytulił się do swojego zwierzaka.

- Lewa! Tyzoon! Cherix! Drago! Dekar! Disholak! - wykrzykuje Guurahk imiona swoich towarzyszy i przytula ich radosny. W końcu dochodzi do Mata Nui i zatrzymuje się.

- Mata Nui! Przecież to Mata Nui! - odwraca się w stronę towarzyszy - Znaleźliśmy go! Jak teraz wrócimy do naszego wszechświata?

Nagle budzi się Tyzoon:

-Zadałem wcześniej to samo pytanie.

-Trzeba się tylko dowiedzieć, jakiego Wielkiego Ducha czczą na Bara Magna i się do niego pomodlić.- wzruszył ramionami Lewa. Miał coś dodać, ale zaniemówił i wskazał coś palcem. -Patrzcie. -stęknął. W miejscu które pokazywał stał Tuma na Skalnym Rumaku. Jego zbroja była w opłakanym stanie, ale nic poważniejszego mu się nie stało. Przywódca Skrallów patrzył na całą drużynę z mieszaniną pogardy i drwiny. -Myśleliście, że mnie tak łatwo można się pozbyć? Nawet nieżle zniszczyliście mojich żołnierzy, ale to nie była nawet połowa moich sił. Teraz pokażę wam, karmo dla Spikitów, jak walczy prawdziwy wojownik! -krzyknął i zaszarżował na Tyzoon'a zamachując się mieczem.

Tyzoon przesunął się:

-Pomocy!-zaczął atakować z miniguna Tumę.

O nie ! Tuma ! Atak ! -krzyknoł Cherix-Ok teraz ci wierze Mata Nui a co do przejścia w wasz świat mam pewną propozycje i pomusł ale to po tej rozróbie 1-krzyknoł do towarzyszy Łowca

-Wszyscy razem! - krzyczy Disholahk i zaczyna ciachać pazurami Tumę, unikając jego miecza.

Cherix skacząc wysoko uciekł na pobliską wydme i obserwował jak jego przyjaciele się zmagają z Skrallami ,nagle bardzo głośno gwizgnoł tak ,że wszyscy ,nawet sam Mata Nui zatykali uszy ,chociaż to i tak nic nie pomagało ,z ziemi wyskoczyło około 1000 Voroxów !Cherix wsiadł na wóz Sahmada ,zaczepił do niego 2 Voroxy i krzyknoł-Naprzud !!!-wskazując mieczem w stronę armii ,wszystkie Voroxy pobiegły i zaczeły atakować wrogów

- Pilnujcie go, a kiedy zawołam osuńcie się! - zawołał Guurahk i zaczął kumulować w sobie moc cienia.

Tuma rozejrzał się i wykonał błyskawiczną serie ruchów. Najpierw strzelił z miotacza, ale zanim pocisk doleciał do rydwanu, przeładował i strzelił jeszcze siedem razy! Thornax, p udjerzeniu w Voroxy ciągnące rydwan, eksplodował donośnie. To samo stało się z pozostałymi pociskami, więc już po chwili cała drużyna leżała plackiem powalona przez serię eksplozji. Tuma podjechał na swoim skalnym rumaku do Cherix'a i wyceloał z thornax'a. Uśmiech wstąpił na twarz przywódcy Skrallów, a łowca już myślał, że z nim koniec (chociaż nie przerażało go to specjalnie). Tuma strzelił. -Wara!- ryknął Nowy Lewa i kulą twardego powietrza rozbił owoc zanim doleciał do Charix'a. Tuma spokojnie zawrócił swojego wierzchowca w stronę leżącego toa powietrza. -Chyba ty wolisz być pierwszy.- syknął.

Tymczasem Glaurung siedział w pokoju zastępcy dowódcy i nie mógł się nadziwić czemu nie zabił Tumy. "Ten osiłek narobił naszej rasie już dosyć kłopotów, a teraz jeszcze napaść na Tajun! Przez niego Tesara, Vulcanus i Iconox wypowiedziały wojnę plemieniu skały!" Tak, Glaurung miał faktycznie wiele okazji do zabicia Tumy. Za pierwszym razem kiedy przywódca wezwał go do siebie, za zabicie trzech niekompetentnych Skralli. Byli wtedy sam na sam. Glaurung (wtedy jeszcze bez imienia) został skazany na pozarcie przez spikita, ale przedtem Tuma oficjalnie pochwalił go za umiejętności walki, kiedy zabijał tamte Skralle. Byli wtedy tylko we dwóch na podwyższeniu, więc to dwa. Potem, kiedy już zatłukł tamtego spikita (gołymi rękami!) Tuma nadał mu imię, znów na tym samym podwyższeniu. To trzy. Czwarta i ostatnia okazja była wtedy, kiedy Tuma mienował go swoim zastępcą. Byli tylko we dwóch, w jednej komnacie. Glaurung skończył wspominać. Założył hełm w kształcie smoczej paszczy i powiedział do siebie:- Teraz trzeba skończyć tę ciągnącą się grę.

Cherix swoim wysówanym ostrzem zabił jednego ze Skralli i wzioł mu miecz-Aaaaa!!!!-krzyknoł !Swoją jedną ręką uniusł Skrallowy miecz i wybił Tumie miecz z ręki (Tuma się ździwił) miałzadać drugi cios ale atak miecza zatrzymał inny Skrall imieniem Stonarius-Wyzywam cię na pojedynek !-krzyknoł Stonarius i zaczoł walczyć z Cherixem na miecze po krutkiej walce Stonarius padł bez przyczyny ,z krwawą raną-Hyy! Baterra.Baterra !!!Baterra !!!!!!!-zdziwił się Cherix i wywalił jednego ze Skralli z Skalnego Rumaka i zaczoł podbiegać do sojuszników i im mówić co się dzieje

Tymczasem jego osłabieni sojusznicy walczyli z Tumą i kawalerią Skralli. Plemię Skały zwyciężało, ale nagle Bumak z Guurahkiem na grzbiecie przeskoczył nad Skalnym Rumakiem przywódcy Skralli. Zrzucił Tumę z siodła i przywalił go do ziemi. Jego wierzchowiec próbował go zaatakować, ale Bumak otworzył paszczę i wystrzelił z niej serię protodermicznych kolców w czerwone zwierzę. Skralle przeraziły się siłą zwierzęcia i uciekły. -Zdrajcy!!! -darł się za nimi Tuma, ale żaden Skrall go nie posłuchał. Wszyscy członkowie wyprawy otoczyli leżącego wodza plemienia skały. -Dobij go, Guurahk, to twój Bumak go pokonał. Albo w sumie zrób z niego więźnia. Wybór należy do ciebie.- powiedział Lewa. Wszyscy spojrzeli na zamaskowanego rahkshi.

-Ja go nie zjem, nie zjadam ćwierćinteligentów - powiedział Disholahk.

Dalej !Guurahk !Pomścij moich bliskich ,których ta szumowina zabiła !-krzyczał Cherix namawiająć Guurahka

- Odsuńcie się - powiedział cicho Guurahk. Kiedy wszyscy odeszli od leżącego wodza Guurahk powiedział: - Przez ciebie zginąłem - po czym uśmiechnął się - Teraz czas spłacić długi! - wrzasnął Rahkshi i cała jego mroczna moc uformowała się w rękę cienia, większą nawet niż ta Teridaxa. Chwycił nią Tumę i zbliżył jego twarz do swojej: - Żegnaj wielki Skrallu - wyszeptał Guurahk. Ścisnął Mroczną Rękę. Po chwili Guurahk upadł nieprzytomny i cały jego piasek zniknął ze zbroi. Tuma zniknął. Ostatkami sił Rahkshi wyszeptał: On...... przepadł....... - po czym zemdlał.

Koło Guurahka leżał spopielony kawałek naramiennika Tumy ,Cherix go podniusł i rzekł-Zachowam to dla siebie-Zaraz po tym spytał się przyjaciuł-Czy on żyję ?

- Tak, wyczuwam w nim iskrę życia. Mata Nui, ty zajmij się ocuceniem i uleczeniem Guurahka. Reszta niech tu zostanie i trochę odpocznie - powiedział Drago. - Ja natomiast pójdę znaleźć armię Skralli i się z nimi pobawię - uśmiechnął się.

Toa Śmierci wykonał kilka znaków i z ziemi powstał kościany smok. Wsiadł na niego i wzniósł się w powietrze.

No nie on to zawsze bawi się najlepiej !A to powiedzieć wam jaki mam pomysł by się przedostać do waszego świata ?-rzekł zmęczony Łowca

-No dawaj, ale szybko. -uśmiechnął Lewa.-musimy przecież powstrzymać Drago.. od odebrania nam całej zabawy!

Ok !-Cherix zaczoł nawijać-razem z Guurahkiem złapaliśmy Baterra ,stworzenie które non stop teleportuje się gdzie chce ,no to złapaliśmy to coś i zabrameł nieprzytomnego do domu i miałem zabić ale tego nie zrobiłem i uwięziłem go w grocie niedaleko mego domu !Jakoś wogule się nie chce teleportować więc trzeba go do tego zmusić i trzeba go też zmusić do teleportacji na waszą eee... wasz świat !

Z ziemi przed nimi wyłonił się zombie, który przemówił głosem Drago:

- Znalazłem armię Skralli. Jest dosyć duża. Mógłbym właściwie przyzwać tyle zobie ile trzeba, ale wtedy byłbym osłabiony i mogliby łatwiej mnie pokonać. Jeżeli chcecie, to wsiądźcie na kościanego smoka, który się zaraz pojawi, a on was do mnie przywiezie - powiedział zombie głosem Toa Śmierci.

Po chwili z piasku wyłonił się kościany smok, na którego wszyscy mogliby się zmieścić.

Come on !-krzyknoł Łowca wskakując na smoka

-Jak wyżej!- dorzucił Lewa i poszedł w jego ślady. Później uformował kule twardego powietrza wielkości Agori. które pojawiły się na grzbiecie smoka.- Będziemy mogli bombardować Skralli.-oznajmił-chodźcie wszyscy oprócz ciebie, wielki Duchu i Bumaka, bo musicie zostać i pomóc naszemu przywódcy.

Pozostali członkowie załogi wsiedli na smoka, kttóry wystartował z rykiem. Lewa już czuł smak zwycięstwa.

Dekar tym czasem był w okolicach miejsca gdzie Drago miał wylądować.

-Siema! - wykrzyknął gdy go zobaczył. - Coś czułem takie wielki jep. Niech no zgadnę gurahk się w kurzył? A propo gdzie Mata Nui?

- Można tak powiedzieć. Mata Nui leci tutaj razem z innymi. Zaraz zacznie się zabawa. Oczywiście sami nie pokonamy armii 10000 Skralli, ale moje zombie mogą pomóc. Muszę przywołać ich około 30000, bo jednak one są słabsze od Skralli. Będę na to potrzebował jakieś pół godziny i mnóstwo energii - powiedział Toa Śmierci. - Wy w tym czasie możecie trochę zniszczyć ich siły, albo mnie ochraniać, bo zdaję się, że szybko się skumają, kto przywołał te trupy. Zaatakują, a będę zbyt wyczerpany na bronienie się - skończył mówić.

Toa Śmierci usiadł na ziemi, przyłożył dłonie do niej i zaczął mamrotać jakieś zaklęcie. Powoli z gleby poczęły się wyłaniać zombie, szkielety i inne nieumarłe istoty.

Tym czasem na peryferiach Tajunu Guurahk się ocknął. Rozejrzał się, a potem poszedł spać.

No no !Ale będzie zabawa nigdy się tak dobrze nie bawiłem !-Cherix zaczoł skakać i robić gwiazdy w powietrzu ,tnąc swym ostrzem Skralli ,robił to tak przez 5 min-No dobra !Była zabawa ale trochę powagi !-I pobiegł bronić Drago

Cherix krzyknoł do Drago-Drago !Wiem że się skupiasz na robieniu umarlaków !Ale trudno odpierać ataki Skralli jedną ręką !Może mi dorobić kiścistą protezę ręki ?!?!

-Własnie Cherix, niech Drago to zrobi. Będę was osłaniał.- krzyknął Nowy Lewa.

Posłańcy Glaurunga donieśli mu właśnie o nagłym zniknięciu Tumy. Nowy przywódca Skralli był rozważny i nie zamierzał mu pokazywać jak bardzo chce się go pozbyć, więc wysłał na jego poszukiwanie całą defiladę żołnierzy, którzy ogłaszali wszem i wobec, że szukają swojego wielkiego przywódcy. Glaurung miał nadzieję, że Tuma da się na to nabrać. Miał już po dziurki w nosie jego rządów.

Walka trwała do wieczora i wieczorem się skończyła Skralle uzgodniły że jutro rano zacznie się dalsza bitwa ,a nocą sobie odpoczniemy ,poszli do pobliskiej groty bo padałdeszcz ,Cherix rozpalił ognisko i zaczoł piec Spikita na rożnie-Chce ktoś ?Ja tam nie wiem jak nam pujdzie jutro !A tak w ogule ,podoba wam się mój plan ze baterrą (do powrotu do wszechświata Matoran)(patrzcie kilka postów wyżej)

Dekar przyleciał do obozu przyjaciół i powiedział: - byłem w obozie skralli i widziałem co robią.

-Jeśli tylko się nie wycofują, nie obchodzi mnie to, bo jutro ich zmiażdżymy, a przynajmniej te oddziały tutaj, na pustyni, którymi dowodził Tuma. Potem trzeba będzie zdobyć Roxtus. -odparł Nowy Lewa, po czym zwrócił się do Cherixa.- Wątpię, by to się udało. Z tego co widziałem, ten baterra wygląda na chorego i coś może pójść nie tak jak trzeba. Z resztą, inne mogą wtedy odkryć gdzie się udajemy, a wtedy nas zmiażdżą. Ledwo złapaliśmy jednego. -skończył, żując wysmażone mięso.

Srata Tata -szepnoł Łowca-Pokonamy śmierdzieli !Raz dwa i po krzyku !A co do baterra myśle że to dobry plan !Tylko trzeba go kontrolować czy coś !-Nagle ktoś wykrzyknoł-Komau !-Że co ?-Komau ,maska kontroli!Tylko jak ją zdobyć !?

-Ja mam przy sobie tylko kadin.-Ale ona pozwala tylko na latanie. powiedział Lewa wyjmując ją z torby. Nagle w oddali zabrzmiał róg. Potem drugi i trzeci. Skralle. -A to szuje! Obiecali zawieszenie broni do świtu!-ryknął Nowy Lewa, po czym pomknął w kierunku wrogów, rozdzielając tarczę na dwa miecze. Po chwili drużyna oraz Voroxy i Zeski Cherixa ruszyli na żołnierzy plemienia skały.

To ty tu takie bajery masz !A tak w ogule martwimy się o Skralle ,ale są ty inne zagrożenia !Zaraz po Skrallach są...Łowcy Kości !Kiedyś mój ojciec do nich nalerzał !Znam ich techniki więc myśle że nam nic nie zrobią...oby-Powiedział zaskoczony Łowca z Bara Magna

Cherix wskoczył na Skalnego Rumaka ,jednego ze Skralli i pobiegł na wschód-Nie bawem ,sprowadze tu Łowców Kości !Walczcie dzielnie !!!-pojechał Rumakiem ,tnąc przy tym kilku Skralli

Nagle pewien Zesk tyrpnął Lewę w udo. Toa spojrzał na stworka pytającym wzrokiem. -Zzzaa...maną!- syknął Agori. Lewa zrozumiał, że chodzi mu o "za mną", więc gestem kazał się poprowadzić i razem z Zeskiem odbiegli z miejsca walki.

Tymczasem na polu bitwy Drago stanął naprzeciw Skralli i zawołał do nich:

- Teraz czas, żebyście pokazali swoje umiejętności. Przywitajcie się z moją prywatną armią!

Wtedy zza niego z ziemi zaczęły się wygrzebywać uzbrojone po uszy zombie. Była też spora ilość kościotrupów różnych rahi.

- This is power of death(to jest siła śmierci)! - zakrzyknął Toa Śmierci. Na ten znak, cała armia ruszyła w stronę Skralli.

-Dasz się przyłączyć? zpytał dekar i uderzył kilku skralli kulą elektryczności. Po czym rozdzielił deskę na ostrza i zaczoł atakować skralle. -Mam już 30 ! A ty? Zapytał Dekar do Drago.

Na bobliskim wzgórzu pojawił się Skalny Rumak ,później 2 i 3 aż do 30 !Byłi to Łowcy Kości których przyprowadził Cherix .Łowca pobiegł walczyć i zobaczył że jakiś Skrall ,odmienny od innych ,zabijał Voroxy jeden po drugim !Cherix do niego podszedł i krzyknoł-Ktoś ty !?-Jam jest Branar !-Wyzywam cię na pojedynek !-Nagle wszyscy w pobliżu konfliktu ,zaczeli się odsuwać i obserwować walkę !Walka cięgneła się aż Branar nie rozwalił wysówanego ostrza Cherixa .Wtedy Cherix po raz pierwszy się wściegł naprawdę !Zatłukł Branara wałasnymi rękami (bo miał proteze) !Ostatni cios padł z jego łokcia ,a Skrall Branar padł martwy-Ze mną się nie zadziera !Nigdy !!!-krzyknoł wściekły Łowca i zabrał zbroje przeciwnika

Śmierć Branar'a odebrała Skrallom odwagę i zaczęły walczyć o wiele słabiej niż na poczatku. Dzięki temu drużyna Guurahka razem z Voroxami i Łowcami Kości szybko pokonała Skralle. Sojusznicy Cherixa odjechali na swoich Skalnych Rumakach, zabierając wcześniej wiele Skralli jako niewolników. Byli już daleko, kiedy przybiegł Nowy Lewa. -Cherix, mam złą wiadomość. Jeden z Zesków chciał mnie gdzieś zaprowadzić, więc za nim poszedłem do twojego domu. W środku było mnóstwo zniszczeń i wygląda na to, że zwiał nam baterra. -wysapał. Drużyna przyjęła złe wieści z dużą niechęcią, po czym ruszyli pod Roxtus. Niezależnie od tego, czy wrócą do domu, należało pozbyć się zagrożenia, jakim są Skralle. Na miejscu czekała ich miła niespodzianka. Były tam wszystkie Skralle podległe Soward'owi, któremu Cherix nadał imię. Wódz zasalutował Łowcy Kości. Na skałach nieopodal stał Barebezi razem z uczniami, którzy musieli przeżyć "kamikaze" Guurahka. Był tam medytujący przed walką Tarlfgar, uzbrojony w dwie buławy Garzwog (można by go nazwać perkusistą, jeżeli uznać buławy za pałeczki, i łby przeciwników za bębny, bo w walce faktycznie wybijał rytm jakiejś melodii) oraz chyba najlepszy adept, Filjoin, który używał ostrokrawędziowego łuku z elektrycznymi strzałami.

A więc tak !Jest tu cała nasza grupa ,Glatorianie Barbeziego ,Tarfalg i Filjoin,Sahmad i Glatorianie których sprowadził ,nasze Skralle i Soward, Moje Voroxy i Zeski i Zombie których Drago może zrobić tak ?-spytał się Łowca i wszyscy przytakneli-Kontra kilka tysięcy Skralli !Mamy szanse jakoś pół na pół ,a to niewystarczy !Mysimy mieć przewage !Mam plan !Sahmad i ktoś z nas ,muszą udać się do Atero ,sprowadzić Glatorian i Agori !Ktoś na ochotnika ?!Reszta bronić się przed Skrallami !

-Czekajcie wiem co zrobić - Powiedział Teratrax. - Pójdę do nich i spróbuje porozmawiać. Po pietnastu minutach Teratrax wrócił od Skralli i powiedział -Skralle się zgodziły i chcą założyć sojusz z wami, to nie jest połapka, więc jak ?

- Te świnie ZAWSZE coś knują!-krzyknoł zły Łowca-No dobra ja ,ty ,Lewa ,Drago ,Guurahk ,Dekar i Tyzoon pujdziemy tam i ponegocjujemy ,zgadzacie się drużyno !?Jak by co to z tam tąd zwiewamy na pole bitwy !

- Ja też bym wolał nie ryzykować wpadnięcia w pułapkę. Z resztą zostało mi jeszcze kilkaset zombie po tamtej bitwie, więc powinniśmy dać sobie radę z oblężeniem Roxtus - powiedział Toa Śmierci.

Wiecie co ?Róbcie co chcecie !Ja jade po więcej armii !Przywioze tu też karawany z bronią !-krzynoł Cherix i batem uderzając Spikita ruszył na rydwanie Sahmada

Teratrax pobiegł do Skralli i zaczą coś mówić, po chwili wszyscy zobaczyli że tylko dwadzieścia Skralli stojy przed nimi a reszta gdzieś pojechała i nie wróciła.

Nagle stało się coś dziwnego, Skralle spżeciwili się Tumie który stał na polu bitwy, po chwili wszystkie Skralle zaczeły walczyć z Tumą. Po pewnym czasie Tuma padł na ziemie ledwo żywy, dziesięciu Skralli wzieło ciało Tumy i zanieśli je do więzienia w Roxtus. Skralle żuciły broń przed całą armię naszych bohaterów. - A teraz może być sojusz, nareszcie jesteśmy wolni i nie musimy słuchać Tumy, więc chcemy żyć w zdodzie. - Powiedział Stronius.

Oczywiście, kłamał w żywe oczy. Wrócił po chwili do miasta.

-Zerknę, jak przygotował się nasz wróg.- oznajmił Nowy Lewa i poleciał w stronę Roxtus. Po paru minutach wrócił i oznajmił: -Skralle się nieźle przygotowały. Wokół miasta jest mur obronny z fosą wypełnioną lawą i mostem zwodzonym. W samym centrum miasta wybudowali wielką twierdzę z mnóstwem wież, na których ustawiono miotacze Thornax z pociskami wielkości dyni. Trudna walka będzie, ale jak nas inne osady wspomogą, damy radę.

Tymczasem Glaurung siedział w twierdzy Roxtus i napawał się zwycięstwem. Tuma łatwo dał się nabrać na komitet powitalny i wjechał razem z nim do miasta, zupełnie nieuzbrojony. Glaurung wezwał go na podwyższenie, niby to chcąc go oficjalnie powitać, ale zakuł go w kajdany i oskarżył o "skrallobójstwo", wytykając mu jak bezmyślnie postąpił, atakując Tajun, bez poprzedniego pozbycia się tych "dziwnych wojowników" (drużyna szukająca Mata-Nuiego) którzy dali radę pokonać Skralli na arenie. Teraz Tuma siedział w lochu, czekając na walkę z Glaurungiem. Nowy wódz Skralli wchodził właśnie na arenę, zakładając swój hełm w kształcie smoczej paszczy. Walka się rozpoczęła. Tuma walczył dzielnie, ale Glaurung jakby odczytywał wszystkie jego ruchy. W końcu ciął Tumę prosto w nadgarstek. Tuma z rykiem chwycił się za rękę, a wtedy Glaurung wykonał cięcie prosto w kark. Bezwładne ciało padło na arenę Roxtus. Tłum zaczął wiwatować. Glaurung się uśmiechnął: "Nareszcie. To już prawie koniec tej gry." -pomyślał.

Teratrax wszedł do Roxtus podszedł do Glaurunga i zabił go . - Tak chcecie to niech będzie, my chcieliśmy Sojuszu a wy wojny. - powiedział Skrall do naszych bohaterów.

Przyszedł Cherix niewiadomo skąd ,wioł dość duży Thornax ,podpalił go i strzelił nim w kierunku Roxtus ,całę miasto zaczeło się palić ,a Łowca wykrzyknoł słowa-"Z prochu powstaliście ,w proch się obruciliście !" i odszedł do obozu

Wojna trwała długo wszyscy zgineli oprucz naszych bohaterów, miasto Roxtus wygrało.

Sahmad właśnie walczył z Skrallem i Cherix prubowałmu pomóc ale było za późno-Nie !!!Giń !-Zabił kolejnego Skralla -Nie mają już żadnego przywódcy !Mamy szanse !-właśnie zginoł Zeskuś-Aaaa !!!-po czasie cała grupa ukryła się w grocie-Chm ...Ciekawe gdzie są Burnak ,Mata Nui i Guurahk !?Moi najbliźsi zgineli przez tych śmierdzieli !Niech krew się poleje !-Pobiegł sam na pole walki ! Zgubił się w tłumie ,potem się schował ,założył Skrallową zbroję i wmieszał się w tłum...

Glaurung obudził się z bolącym karkiem. "Co się stało?"- pomyślał- "A tak, tamten wilkopodobny chciał mnie udusić. Dobrze, że się przeliczył. Mnie się nie da zabić!"

Nowy Lewa przemierzał korytarze twierdzy Roxtus, niosąc ostrokrawędziową tarczę w pogotowiu. Sprawdzał po drodze wiele drzwi aż w końcu natrafił na bardzo dziwną komnatę. Była cała ze złocistej cegły i prowadziło do niej wiele drzwi. Chociaż była przestronna, nie było w niej nic oprócz marmurowego podwyższenia ze stołem z kryształu. Na tym stole leżał młot cały ze złota. Wyglądał na za mały i kruchy do walki nim, a jednak jego rysunki widniały na wszystkich ścianach. Pod młotem widniała tabliczka z napisami w jakimś dziwnym języku, zapewne mowie Skralli. Lewa bardzo się tym zdziwił, ale nie miał czasu dziwić się dalej, bo do komnaty wpadł Agori Skał z mieczem i tarczą. Kiedy zobaczył toa powietrza, odwrócił się i pobiegł z powrotem do drzwi. Lewa zareagował błyskawicznie i podmuchem powietrza zatrzasnął wszystkie okna i drzwi. Agori zachował zimną krew po czym natarł na toa. Lewa podbiegł do niego i dwoma cięciami rozbroił przeciwnika. Potem chwycił go za karki pociągnął do kryształowego stołu. -Tłumacz ten tekst- rozkazał toa. Agori spojrzał na niego niego jak na wariata, ale zaczął tłumaczyć. Już po chwili okazało się, że młot to starożytna broń pierwszego wodza Skralli. Według legendy miał moc otwierania portali do innych światów i miejsc. „Zupełnie jak kanohi Olmak”- pomyślał Nowy Lewa. Po chwili namysłu odrzucił Agori na bok i porwał młot ze stołu. Tamten krzyczał za nim o jakimś świętokradztwie, ale toa uznał, że życie jego towarzyszy oraz Mata-Nui'ego jest ważniejsze od świadectwa czyjejś historii. Wyskoczył przez okno i poleciał na mieczach z ostrokrawędziowej tarczy jak kiedyś na katanach. Wypatrywał zawzięcie Guurahka. Po chwili dostrzegł go walczącego w tłumie i zanurkował w jego kierunku. Wylądował na jednym z wrogich Skralli, dosłownie wgniatając go w ziemię.- Przekaż wszystkim telepatycznie, że wiem jak wrócić na naszą planetę! Zaraz po bitwie zbierzmy się w jednym miejscu i teleportujmy się tam!- krzyknął do przywódcy i rzucił się w wir walki, składając miecze na powrót w tarczę.

Nagle do Lewy podszedł Skrall ,Lewa miał go udeżyć ostrzem ale ten złapał jego ręke i rzekł szeptem-To ja !Cherix !Słyszałem dobrą nowine !Ale już ,zaraz ?!Bo miałem plan jak załatwić te ścierwy raz !Na zawsze !

-To mów, szybko, bo Stronius się rozkręca!- krzyknął i odbiegł w tłum. Nagle Lewa poczuł, jak ktoś wyrywa mu legendarny młot zza pasa. Obrócił się błyskawicznie i zamachnął tarczą. Skrall, który trzymał młot, bez wysiłku zablokował. Wtedy Lewa przyjrzał mu się. To był Glaurung. -No proszę, czy to nie to ścierwo, którego omal nie zabiłem podczas naszego ostatniego spotkania?- po tych słowach Skrall powalił Lewę jednym cięciem i umknął z młotem.

- Uwarzajcie bo zaraz przyjdzie Tuma i zabije waz razem ze mną jak chcecie żyć to musicie znaleść Hahli. - powiedział zły Tamix.

Nowy Lewa rzucił się za Glaurungiem, biegnąc wśród korytarzy twierdzy. Ścigał go dobra chwilę, aż dopadł go na jednej z wieży. Nowy wódz Skrallów stał na jej skraju, wiercąc Toa drwiącym spojrzeniem i trzymając legendarny młot portali. Lewa rozłożył tarczę i przyjął pozycję do walki. -Co chcesz mi zrobić?- spytał Skrall. -Nie jesteś dla mnie wyzwaniem. Lewa wziął głęboki wdech i spiął się do skoku. Nie zdążył skoczyć. Nagle znikąd pojawił się Barebezi z Tarlfgarem i Garzwogiem. Mistrz dobył topora, ale nie zaatakował, dając szansę swoim uczniom. Tarlfgar uderzył pierwszy ze swoją niesamowitą szybkością. Zamachnął się pięścią na wroga, ale ten w niewyjaśniony sposób zablokował cios tarczą. Czarny metal od uderzenia rozpadł się na kawałki, ale Glaurung obrócił dłoń pod dziwnym kątem i chwytając nadgarstek Glatorianina powalił go na ziemię. Zanim Tarlfgar zdołął się podnieść, Skrall ciął mieczem w poprzek jego korpusu. Słysząc ryk bólu towarzysza, Garzwog zaatakował na niego buławami, ale Skrall zaczął blokować mieczem. Lewa poznał pieśń, którą wybijał. Była to pijacka pieśń Tesary: „Tylko spikita przelecieć się nie da”. Wydawało się, że Garzwog wygrywa, ale nagle Glaurung obrócił się z niesamowitą prędkością i ciął go od biodra po ramię. Glatorianin z Tajun padł na ziemię jęcząc przeraźliwie. Wtedy w oczach Barebezi'ego nastąpiła nagła zmiana. -Moi uczniowie... Moi uczniowie!-ryknął i rzucił się na Glaurunga z toporem. Walka trwała długo, ale w pewnym momencie Skrall otworzył usta i .... ZIONĄŁ OGNIEM! Barebeziego spowiły płomienie, a kiedy tak się stało, Glaurung zadał mu śmiertelny cios. „Zieje ogniem! Ciekawe co jeszcze potrafi?”- przemknęło Lewie przez głowę. -Może czytać w myślach?- zapytał Glaurung śmiejąc się szyderczo. -Strach, który teraz poczułeś będzie dla mnie niezapomnianym wrażeniem. -dodał. Nowy Lewa nie słyszał jego słów. Myślał o wszystkim, co musiała przejść jego drużyna i wszyscy jej sojusznicy. Rozdzielił tarczę na dwa ostrza i rzucił się na Skralla. Ten nie patyczkował się i jednym cięciem rozbroił toa, po czym zasypał go pchnięciami. Nowy Lewa krzyczał z bólu, za każdym razem, kiedy Glaurung zadawał mu cios. Nagle wziął głęboki wdech i strzelił w Skralla podmuchem wiatru. Przeciwnik się zachwiał, a wtedy Lewa utworzył na swojej pięści rycerską rękawicę z twardego powietrza. Uderzył nią w Glaurunga i spowodował wielki wybuch. Szczątki jego pancerza wzleciały w powietrze, a sam Skrall spadł z wieży. Lewa podszedł, żeby się upewnić, czy jego wróg nie żyje, ale ten wisiał na jednej ręce na krawędzi Chociaż milimetry dzieliły go od zguby, wyglądał na niewzruszonego sytuacją. Otworzył usta i powalił toa kulą ognia. Nowy Lewa zaczął się tarzać, by ugasić płomienie, a wtedy Glaurung podciągnął się na jednej ręce bez najmniejszego wysiłku, po czym odwrócił się plecami do toa. Nagle zaczął się zmieniać. Z przedramion wyrosły mu skrzydła, na nogach pojawiły się pazury, wyrósł mu też ogon z buławą na końcu oraz brązowe kolce na całym ciele. Na koniec podniósł głowę, pokazując ją w całej krasie. Przypominała łeb Zyglaka, tylko cały czarny. -ŻEGNAJ TOA. -powiedział głosem przywodzącym na myśl wielką górę. -SZKODA, ŻE PRZEGRAŁES, ALE SKORO TYLKO JEDEN Z NAS DOPROWADZIŁ DO UPADKU SKRALLI, TO CAŁA NASZA ARMIA Z ŁATWOŚĆIĄ POKONA TWOJĄ RASĘ. DZIĘKI TEMU MŁOTU. -uśmiechnął się gadzim uśmiechem i odleciał, zostawiając poranionego Nowego Lewę na wieży.

Tamix powiedział - Piranie Atakują!! - i przyszły paskudne Piranie których nie można zabić i przez przypadek zjadły Tumę.

- Wszyscy zgineli oprucz nas, czyli osub ze świata Mata Nui, nikt inny nie przeżył. - Powiedział Teratrax do reszty.

- To ja jestem Władcą Bara Magna jak powiecie że nie to dam was do zerzarcia piraniom. -powiedział Tamix

- Napewno nie. - Powiedział Teratrax.

- Jestem Władcą Bara Magna. Piranie atakujcie tego jednego bo jest kolacją dla was. - Krzykną Tamix

Teratrax zabił wszystkie piranie jednym ciosem.

Chrix okrwawiony ,spocony i już bez protezy ,szedłkorytarzem twierdzy ,usłyszałjakiś dźwięk ,uszykował broń i wszedł do pomiaszczenia ,zaskoczyło go to co zobaczył -3 martwych Glatorian i okrwawionego Lewe leżącego na podłodze-prubował wstać i to dlatego było słychać taki chałas-Lewa !-Łowca wzioł Lewa i oparł o ramie-Dobry boziu !Co ci jest !?-Lewa coś mamrotał czego Cherix nie mógł zrozumieć-Grl...on hh....zabrrrrr....Smok!-Co ? Zaniose cię w bezpieczne miejsce !Do mojego przyjaciela Surela !

Nogle przed nimi pojawili się Skrallowie - Co mamy zrobić żeby był sojusz ? - Zapytał Stronius.

Stronius !A myślałem że cię wtedy baterra rozwalił !No dobra !Chcesz sojuszu ?Zabij Smoka !Glournga !-powiedział kulawy Cherix

Stronius i dzwudziestu skralli wyszło, po godzinie wrucił Stronius z pięcioma skrallami i łbem smoka. - Reszta tej bestii jest za dzwiami. - Powiedział zdyszany Stronius.

-Zabiliście go! -wycharczał Nowy Lewa.- Daliście radę! Mam wobec was dług wdzięczności. Powiedzcie mi, czy miał prz sobie ten wasz ... młot?- spytał. -może jestem trochę bezczelny, ale proszę, pozwólcie nam go użyć, byśmy wrócili do domu.

- Tak, oto on. - Stronius podał młot Lewie. - Czy możecie zrobić jeszcze jedną żecz, gdy odejdziecie użyj tej maski. - Stronius podał jeszcze maskę Lewie.

Rozdział VIII - Koniec Legendy

Guurahk właśnie zniszczył ostatniego Skralla. Potem wysłał telepatyczną wiadomość do wszystkich:

- Wszyscy w miejsce starego Tajun. Mam.... plan.

Skralle ogłuszyli Guurahka i uwięzili go w Roxtus. - Złamałeś sojusz więc pożałujesz śmieciu.

- Jak i masz plan, Guurahk? A zresztą, co ja się pytam - powiedział. - Postanowiłem zostać tutaj, na Bara Magna - oświadczył Toa Śmierci.

Lewa stał obok, nie widząc świata poza maską, którą trzymał w ręce. Nigdy jeszcze takiej nie widział. Gdyby potem musiał komuś ją opisać, zapewne użyłby słów: "nieco podobna do szlachetnej Kiril, ale nie bardzo. Powiedzmy w takiej skali, w jakiej Kualasi jest podobna do hełmu Tumy. Co do koloru, to pod świtło była złoto-srebrna, ale w cieniu czarno-fioletowa." -Jak myślicie, do czego służy? -spytał drużyną toa powietrza.

Ja wiem. - Powiedział Teratrax.

Przybiegł Cherix w miejsce Tajun i powiedział-Wiesz co Guurahk ?Przywiązałem siędo was i wybieram się z wami !:D-później Cherix otworzył nowe Roxtus mianował Stroniusa władcą Skralli ,a Sowarda generałem Skralli i było pełno wiwatów!Wkońcy Łowca spytał się Guurahka-A będziemy walczyć z tym Teridaxem ??

-Wiecie że Guurahka nie ma ? Porwały go skralle bo złamał sojusz. - Powiedział Teratrax.

-Jak to on złamał?! -oburzył się Nowy Lewa. -Dźwięk rozchodzi się w powietrzu, więc dokładnie słyszałem jak Stronius, zaraz po tym jak obiecał zawieszenie broni, ustalał z podwładnymi szczegóły ataku na naszą drużynę! Wiecie, wtedy zanim Glaurung pokazał, że jest smokiem. A tak nawiasem, Teratrax, to co ma robic ta maska?

- Ja mam zmysły wilka, a tak woglę to moja rasa jest pokrewna ze Skrallami, to Guurahk zdradził gdy Stronius założył sojusz on zabijał Skralle dalej nawet gdy był sojusz. - Powiedział Teratrax. - A ta maska to maska życzeń może spełnić jedno twoje mażenie. A ja wiem jakie ma być to życzenie by każdy był zadowolony, daj maskę to je wypowiem.

Teratrax !Czy ty czasem nie jesteś bardziej za Skrallami niż za nami !?-spytał się podejżliwie Cherix i chwycił za kark Teratraxa

Nie - powiedział Teratrax, wyrywając się Cherixowi.

-Jest jeszcze jedna sprawa - powiedział Teratrax - życzenie się spełni. ale coś za coś, więc ten kto używa może nawet zginąc, wię jak dasz mi tę maskę ?

-Wątpię. -uśmiechnął się Nowy Lewa. -Widziałem już wiele rzeczy na tym świecie, ale jeszcze żadnej na tamtym. Chcę się tam udać, chociaż może później. Po tym, jak znajdziemy Guurahka i wyjaśnimy tę całą sprawę z zabijaniem Skarlli. Widzieliście, jaki jest Guurahk, znacie go. Nie sądzę, żeby złamał dane słowo bez powodu. ?I żeby było jasne, to mnie chodziło o to, że Stronius oszukał z sojuszem tuż po objeciu władzy przez Galurunga, anie teraz, kiedy dał mi maskę. -dodał. -A Guurahk kiedy zabijał Skralle? Teraz czy przedtem?

-Ok, zaprowadzę was do Skralli. - Powiedział Teratrax.

Guurahk wysłał telepatyczną wiadomość do Lewy i Cherixa:

- Spałem, kiedy Skralle mnie zaatakowały. Podejrzewam Teratraxa o zdradę. Jak najszybciej uwięźcie go. Ja się stąd wydostanę. Znacie mnie:)

Lewa spojrzał na Cherix'a i zobaczył jego uśmiech. Pamiętał, kiedy widział go po raz ostatni. Wtedy wszystko się zaczęło. Kiwnął głową i rozpoczął skupianie mocy. Gwałtownie rozrzedził powietrze przy twarzy Teratrax'a i wtedy Wolfix zemdlał. -Czym go zwiążemy, Cherix?- spytał toa powietrza.

-Mam linę elektryczną nie ruszy się.A przynajmniej nie powinien. Powiedział dekar i podał im linę.

-To wiążemy. -oznajmił Lewa i skrępował Teratrax'a. -Całe szczęście, że mu nie dałem tej maski. -wskazał Kanohi Życzeń.

Do dyskusji włączył się Drago, który też dostał telepatyczną wiadomość od Guurahka.

- Fajnie. Wilkowaty zemdlał. Jest nas kilku. Jak myślicie, Skralle dotrzymają obietnicy, czy nie? Ja jednak twierdzę, że nas zaatakują. Mimo tego, że wyrządziliśmy im wiele szkód, to jest ich wystarczająco dużo, żeby nas pokonać. Tym razem nie mogę przywołać zombie, bo skończyła mi się energia - powiedział Toa Śmierci. - Co do Maski Życzeń, to ja mogę ją założyć, bez względu na konsekwencje. Nie może mnie zabić, bo... jakby to powiedzieć... jestem martwy.

Tymczasem w Roxtus....

Guurahk był przywiązany łańcuchami do ściany. Do komnaty weszli dwaj strażnicy. Trzymali buławę Guurahka.

- I co psie? Bez twojej kości nie jesteś taki mocny? - drwił z niego jeden.

- Nie nabijaj się z niego. Przecież mamy sojusz! - zaśmiał się drugi.

- To teraz egzekucja tak? - spytał ten pierwszy i wyciągnął miecz. Wtedy Guurahk mocą Magnetyzmu porwał buławę. Zniszczył nią łańcuchy i z wyskoku uderzył tego jednego, rozsypując go na protokomórki. Potem drugiego zmiażdżył sufitem, kiedy opuścił go mocą Magnetyzmu. Wybiegł z sali. Na korytarzu było trzech strażników. Dwóch odepchnął Magnetyzmem, a trzeci strzelił Tornaxem. Rahkshi przechwycił owoc i rzucił w Skralla, niszcząc go. Potem drugiego zabił buławą, a trzeciego wykopał przez okno i Skrall złamał kark. Kiedy wszedł do następnej komnaty, ostatniej było tam ok. 20 uzbrojonych po zęby Skralli. Guurahk przełączył się w tryb lotu i trzymając buławę poziomo leciał przez nich. Tych z przodu uderzał nogami tak, że spadali na bok, a tych po bokach niszczyła buława. Potem Guurahk uwolnił z więzienia Mata Nui'ego i Burnaka i wszyscy trzej wyruszyli to Tajun. Kiedy tam dotarli zobaczyli dekara, Lewę, Cherixa i Drago, stojących nad związanym Teratraxem.

- Dobra robota! - powiedział Rahkshi po czym powiedział do Wolfixa:

- Skralle cię oszukały, ale mniejsza z tym. Mam plan.

Potem Guurahk wykopał wrak Axalary, który był pod nimi.

- Burnak, odbuduje ją i wrócimy na naszą planetę. Wtedy Mata Nui stoczy walkę z Teridaxem i nasz wszechświat znów będzie wolny od tej bestii.

-To niech twój zwierzak się pospieszy, bo mamy towarzystwo!- krzyknął Nowy Lewa, wskazując kawalerię Skralli ze Stroniusem na czele. Kątem oka dostrzegł Sowarda, krzyczącego na tyłach: -Stać! Stać! Nie słuchajcie Stroniusa! To nasi sojusznicy! STAĆ!!! Lewa spokojnie dobył mieczy i sprezył się do skoku. Zaraz coś sobie przypomniał i rzucił Cherixowi kanohi Kadin. -Załóż to, a będziesz mógł latać.- zawołał. -Musimy ich pozrzucać ze Skalnych Rumaków, a top najlepiej zrobić z powietrza.

Gdy już pozrzucano 2/3 Skralli Łowca się odezwał-To i tak mało da !A ja już nie mam siły !Ale mam plan !Widzisz ten kanion !?-wskazał na kanion-To Kanion Beterra !"Kto tam wejdzie ,już nie wruci "!Zaciągniemy ich tam i poginą !Zdejmiemy zbroje i ubierzemy je na jakiś Kamikadze !Ale kto ? Może Drago da radę zrobić z 2 zombie !?

-Mam lepszy pomysł!- krzyknął Lewa i wytworzył z twardego powietrza manekiny o kształtach swoim i Cherix'a. Potem mocą powietrza sprawił by przelacieły nad głowami pierwszych Skralli w kolumnie i skręciły w stronę kanionu. -Niezły pomysł z tymi baterra. -powiedział toa powietrza, kiedy usłyszał krzyki walczących Skralli. -Oby Bumak szybko wrócił razem z Mata Nuim.

Teratrax wyrwał kanohi życia lewie, szybko ją założył i wypowiedział życzenie. Odrazu reszta drużyny i Mata Nui znaleźli się w Wszechświecie Matoran i nie mieli szans powrotu na Bara Magna. Wszyscy któży umarli na Bara Magna ożyli i zapomnieli o tym co się stało. Teratrax został i nie wrócil ...

Wow !Teraz będzie ten Teridax ?-spytałsię Cherix i pojawiła sięogromna zbroja zrobiona z 100 zbroi Rahksi ,a zanią legion Rahksi .Zbroja przemówiłą głosem Teridaxa-To wy !Myślicie że mnie pokonacie !?

Cherix skoczył Teridaxowi na brzuch i wbił ostrze (a było bardzo wytrzymałe)brzuch zaczoł lekko pękać i ze szparek wydobywało czerwono-czarne światło i wyrzuciło Cherixa ze 3 metry w tył ,Łowca wydając ostatnie tchnienie rzekł-Nie...boję się śmierci...!-i strzelił Thornaxem w ramię Teridaxa-ręka explodowała ,lecz Teridax zaraz wchłonoł mroczną ręką kilkanaście Rahksi i odnowił ręke

- Teraz moja kolej - zakrzyknął Drago i wykonał rękoma kilka znaków.

Spod niego zaczął się wyłaniać ogromny zombie, którego Drago kontrolował resztkami sił. Tytani zaczęli walczyć. Po kilku solidnych ciosach, zbroja Teridaxa była mocno uszkodzona, ale wtedy on użył swojej ręki cienia i wchłonął zombie. Drago upadł na ziemię.

- Teraz macie szansę. Ciało ma uszkodzone... pośpieszcie się... - powiedział Toa Śmierci i zemdlał.

-Dekar strzelił kulą elektryczności prosto w uszkodzoną część zbroi teridaxa . Ale wyczerpał siły i równierz zemdlał.

-Ludzie,czterech padło,musimy dać radę!-krzyknął Tyzoon do pozostałych i zaczął strzelać z miniguna.Szybko wyczerpała mu się amunicja i Teridax wbił go w ziemię.Z tam tąd krzyknął:

-Nic mi nie jest-wychodzi z dziury.

Nagle pod teridaxem pojawiła się czerwona kulka, Mata Nui wiedział co to, szybko złapał wszystkich i stworzył pole ochronne. Z czerwonej kulki powstała czarna dziura, pochłoneła makutę. Ale czy to koniec ?

Nagle nieżywy Cherix wstał i proroczym głosem powiedział-To nie koniec !Niebawem pojawi się burza !Burza Rahksi !Jeden z nas zginie by ratować innego !Teridax żyje !On żyje !Musicie udać się na Voya Nui !(tak ta pod wodą)Komnata !Komnata Życia !-po czym Łowca padł bezwładnie

-Słyszeliście go!- ryknął Lewa. -Wy lećcie do tamtej Komnaty! Ja mam jednego Makute do skopania! Z moimi kumplami się nie zadziera, ajuż na pewno się ich nie zabija bez konsekwencji!!! -darł się, tworząc z twardego powietrza coś w rodzaju Exo-toa, ale w kształcie Kardas'a i rozmiarów prawie Teridaxa w ciele Mata Nuiego. -I przy okazji- dodał- jeśli umrzecie, nie mówcie Cherixowi, że nazałem go kumplem. Wszedł do pancerza i ruszył na Teridaxa z bojowym okrzykiem.

Wtedy zobaczył Guurahka biegnącego tuż obok niego. Kiedy Toa Powietrza go zauważył, on odpowiedział:

- Stworzył mnie i teraz zginę z jego ręki. Odwrócę jego uwagę, a ty go zniszcz. Jestem Rahkshi, moim celem jest walczyć. Możesz walczyć razem ze mną, ale możesz się ratować. Ja nie muszę.....

I Guurahk rzucił się na Makutę z buławą. Uderzył i rozwalił zbroję w najczulszym punkcie. Nagle Makuta uderzył Rahkshi i rozdzielił go na pół. Ostatnimi resztkami życia, Guurahk przesłał telepatycznie Lewie informację:

- Wykończ go..... Ja już swoje zrobiłem........

Gdy reszta tak szła korytarzem pojawił się Cherix ,bez ran i miał swą ręke !Rzekł-Ja żyje !-Nagle pojawiło się promień światła ,Cherix ochronił Tyzoona ,z którym stali inni  !Została po nim tylko para narmienników-spełniła się przepowiednia -zginoł chroniąc innego !

Pojawiła się postać ze złota na głowie z maską czasu i życia-Jam jest Chirixo !Zwany kiedyś Cherix !Moc życia mnie zmieniła !Mam wielką moc !Oddaje ją Lewie !-Usiadł i w okół niego pojawiła się tarcza pola siłowego .Mata Nui przyłączył się do Lewy

Drago się obudził. Zobaczył co się dzieje, więc postanowił pomóc, mimo swojego wyczerpania. Skupił swoją energię życiową i w jednej chwili ją uwolnił. Z ziemi wystrzeliły ręce zombie, które złapały Drago i wciągnęły w glebę. Po chwili Toa Śmierci zaczął się wygrzebywać. Stał się inny, tak jakby połączył się z zombie. Telepatycznie wysłał Lewie wiadomość:

- Wykonałem swoje zadanie. Mata Nui jest tutaj. Jedyna rzecz, którą muszę zrobić, to uratować ciebie, Lewa. Teridax ma jeszcze wiele energii, mógłby cię zniszczyć. Mój cios, powinien mu trochę zaszkodzić. Odsuń się, a ja używając swojej mocy, sprawię, że Teridax nie będzie mógł mieć innej postaci, jak ciało Wielkiego Ducha. To będzie koniec mojej ścieżki, ale dalszy ciąg dla wielu istot w tym wymiarze.

Nagle buława Guurahka podniosła się mocą Magnetyzmu i podleciała w stronę Lewy. Wleciała mu wprost w ręce. To był chyba znak martwego Guurahka, byś jej użył.

(zakończenie będzie podobne do zakończenia w "Królestwie")Chirixo postanowił coś zrobić ,podbiegł do Teridaxi i powiedział-Ty !Teridax !Dorwij kogoś swoich rozmiarów !-Teridax pochłonoł Łowce ,A on zaczoł niszczyć go od środka ,Teridax powiedział głosem Cherixa-Niszcze go od środka !Lewa !Dobij go !!!

Teridax wypluł Chiroxa, nagle pojawiły się dwie dłonie trzy razy większe od Teridaxa, dłonie zmiażdzyły i unicestwiły całego Teridaxa - Teraz wiecie co potrafi Bara Magna. - wszyscy usłyszeli głos z nikąd.

Przychodzi Disholahk i mówi: ,,No kutfa, znowu się spóźniłem."

Wszyscy: ,,GDZIEŚ TY BYŁ???"

Disholahk: ,,Jak to gdzie? Z olbrzymiej procy na Bara Magna mnie wystrzelali!"

-Nie mogli cię wcześniej wystrzelić?! -syknął Lewa wypełzając spod resztek pojazdu. -My tu się ledwo trzymaliśmy! Całe szczęście, że nam pomógł Wielki Duch z Bara Magna, jeżeli to był on.

Nagle wszyscy usłyszeli śmiech Teridaxa. Zaczęło się formować nowe ciało. Po chwili stał przed nimi już trzy razy większy niż przedtem.

- Tylko na to czekałem - powiedział Drago.

Wszyscy spojrzeli w jego stronę i zobaczyli, że nad prawą dłonią unosiła mu się ciemnozielona kula energii. Toa Śmierci skoczył w stronę klatki piersiowej Makuty.

- Kula umarłych! - wykrzyknął swoje ostatnie słowa. Uderzył kulą energii w ciało Teridaxa, które zaczęło pękać i rozpadać się na kawałki. Drago upadł na ziemię, nie podniósł się, nie dał żadnego znaku życia.

Nagle pojawiłą się kula energii ,która się zmieniła w Chirixo(w sumie Cherix nie żyje tak dla dokładności)-To nic nie Teridax to teraz wielki duch !Możemy go zniszczyć 10000000000 razy a to nic nie da !Trzeba się dostać pod koloseum na Metru Nui !Zniszczył jego umysł !Albowiem mamy tam silnego sojusznika !Przywódczynie tajnej organizacji !Zakonu Mata-Nui !(on to wie bo jest wszechwiedzący)

-Pod koloseum był tunel do jego głowy! -krzyknął Lewa- A przynajmniej Iruini mówił, że tam pokonali Teridaxa.

Nagle w umysłach każdego z drużyny odezwał się Drago:

- Nawet z pomocą Mata Nui nie pokonacie umysłu Teridaxa, dopóki nie osłabicie go na ciele. Poświęciłem swoje życie na jedną rzecz. Teraz Teridax nie może wytworzyć żadnego nowego ciała. Jest to prawo Wielkich Istot: Jeśli ktoś odda swe życie dobrowolnie, posiądzie moc pozwalającą zrobić wszystko. Poświęciłem swoje życie cielesne i tym samym uniemożliwiłem Teridaxowi tworzenie nowych ciał do walki z wami. Jeżeli go pokonacie, to będzie koniec Makuty. Tak na marginesie: ja wciąż żyję, tylko moje ciało umarło. Niedługo przeprowadzę proces reinkarnacji i wtedy was znajdę!

Moge wam powiedzieć że ja też nie żyje ,lecz żyje jako Chirixo !W śmiertelne istoty nie zrozumiecie tego !-Rzekł Chirixo

-Zaczyna mi się podobać perspektywa śmierci.- uśmiechnął się Lewa. -Wygląda na to, że po drugiej stronie jest bardzo ciekawy świat. -po chwili spoważniał.- Teraz musimy coś zrobić, żeby o nas zapomniał i przygotować się do walki.

-No to, kutfa, atakujemy! - ryknął Disholahk i kopnął Teridaxa w tyłek z kopa z półobrotu w skoku.

-O_O! Jak ty tak wysoko skoczył, Disio?! -krzyknął Nowy Lewa i zagwizdał. Nagle zza wzgórza wyskoczył pędzący z niesamowitą prędkością wojenny żółw z dołu, z dwoma Midakami przymocowanymi do skorupy. -Poznajcie Azorka!- zawołał toa powietrza. -Szarżujemy!!! -i pogalopował na Azorku w stronę Teridax'a.

-Najlepsze, że mam duszę feniksa, czyli jak mnie ktoś zabije, zawsze wrócę - powiedział Disholahk. -Prawie każdy z nas ma trochę doświadczenia ze śmierci.

Wiem !Borohki !One bez problemów rozwalą Teridaxa !-Krzyknoł Chirixo po czy zmienił się w kule energii i wgrzebał się w ziemie ,do wszystkichwysłał telepatyczną wiadomość-Niebawem przyjdzie rój !Trzymajcie tak Teridaxa !

Disholahk zaczął płonąć... ukazał swoje skrzydła.

-Mówiłem, że jestem feniksem! Teraz, Terciu, masz przerąbane. Nikt nie pokona syna Sylanny! - ryknął Disholahk. Aura ognia rozniosła się po okolicy.

Z nieba zlatuje deszcz meteorytów prosto na Teridaxa, a potem Disholahk miota w niego kulą magmy.

Azorek z Nowym Lewą na grzbieie wykonał skok wprost niemożliwy dla tak ciężkiego Rahi i wylądował na ramieniu Teridax'a, skąd zaczął do ostrzeliwać midakami. Teridax jednak jako wielki duch miał absolutną kontrolę nad każdym żyiołem, więc wielką falą zgasił ogień na skrzydłach Disholahka, kamienną pięścią zrzucił z siebie Lewę i Azorka, błyskawicą strzelił z tyzoon'a.

Disholahk znowu rozpalił się, po czym krzyknął:

-Ignika...

Maska zaświeciła się na biało, strzeliła w Disholahka, potem w Teridaxa i na koniec w buławę Guurahka. Z niewiadomo skąd pojawił się Guurahk, Teridax zaczął się rozpadać, a z Disholahka został tylko popiół.

-Czy to... już koniec?- spytał Nowy Lewa, opatrując rany Azorka. Wszyscy członkowie drużyny bili posiniaczeni i poranieni, ale udało im się. Po chwili w powietrzu pojawił się wir czarnego pyłu, który zmienił się w Drago. Z popiołów wypełzł Dishoilahk, Dekar podniósł się z ziemi. Mata Nui powoli podszedł do resztek ciała Teridaxa, które zaczęły się łączyć ze sobą w rozbłyskach światła. Po chwili stał przed nimi Wielki Duch, ale to nie był już Teridax tylko właściwi Wielki Duch. Mata Nui. Ogromny robot spojrzał na poszukiwaczy z uśmiechem, jakim ojciec obdarza syna który podarował u najwspanialszy prezent. Wszechświat został ocalony.


Kronikarz

Starożytna istota, zwana Kronikarzem, zamknęła karty księgi i odłożyła gęsie pióro. -Wspaniała historia.- powiedział do członków wyprawy po Mata-Nui'ego, którzy stali wokół niego. -Wiecie, byłem kiedyś w pewnym alternatywnym wymiarze. Opisał go niejaki FgerG. Był dokładnie taki jak wasz, oprócz jednego: nie wyruszyliście tam na Bara Magna. I wierzcie mi, Władanie Cieni trwało tam o wiele dłużej. -uśmiechnął się Kronikarz i wyszedł przez portal do następnej rzeczywistości.

Koniec :)

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.