FANDOM


Forum: Index Bionicle Historia II

Postacie

Nie wpisywać się.

Prośba dla wszystkich tu piszących! Chciałem prosić, żebyście wzięli pod uwagę, że nie walczymy już ze Skrallami bez mocy jak w oryginalnej "Historii", tylko z potężnymi Makuta. Dlatego, skoro Toa Nuva mięli problem z MAkuta walcząc 1:1, to my nie możemy rozwalać naszych przeciwników jednym ciosem. Chciałem, żeby było widać, jak trudna jest ta misja. Z poważaniem-The New Lewa

Ja to wiem Lewa, ale nie zapominaj, że jesteśmy od Toa Nuva potężniejsi. A przy okazji nie uważacie, że zapomnieliśmy o Tyzoonie?--Guurahk 15:42, 31 maj 2009 (UTC)

Ups. No fakt, zapomnięliśmy. Może by go tu wkręcić?- The New Lewa

Raczej by wypadało. I jeszcze go przeprosić. Oh, ta moja debilna skleroza!--Guurahk 13:51, 1 cze 2009 (UTC)

Ja chcę się usprawiedliwić. Mój Tahu, to nie zwykły Tahu. On serio jest potężny. Jest władcą ognia w swoim wymiarze i dodatkowo jest częściowo opętany przez cień Teridaxa, który w tamtym wymiarze(moim wymyślonym) jest tak silny, że mógłby zabić Mata Nui'ego i stać się wielkim duchem, tylko że mu się nie chce(lubi się bawić). Więc dodając do siebie dwa czynniki powstaje osoba na serio silna, czyli Tahu :) --T_T, raper ciemności 15:41, 1 cze 2009 (UTC)

Wiem, wiem Terciu :)Guurahk

Moja skleroza. -Disholahk 16:17, 1 cze 2009 (UTC)

Nieszkodzi,ale jestem zły bo nie daliście mi zaproszenia.-Tyzoon-władca Voroxów 12:48, 4 cze 2009 (UTC)

To jak,dołączyć czy co bo nie mam nic przeciwko?-Kilek321

Ok, wpisz się, ale tylko ty (to do wszystkich co nie są wpisani) -Disholahk 16:52, 4 cze 2009 (UTC)

Pytanko do wszystkich z tego postu: Ponieważ to Nowy Lewa oddał Tanmie moc toa, to czy moge zmienić moją postać z turagi powietrza na toa światła?- The New Lewa

Teoja postać !:)-Pan i Władca(M7) 11:58, 5 cze 2009 (UTC)

Ktoś napisał o barierze z gry Gothic. Mam pytanie - czy jest podobna do tej z gry The Elder Scrolls III: Morrowind? -Disholahk 11:09, 7 cze 2009 (UTC)


Historia III

A więc :Historia II się kończy ,a ja myślałem o Historii III moją propozycją na fabułę jest :Po pokonaniu Teridaxa TSO sprzeciwił się zakonowi Mata Nui i z Xii zrobił wielką twierdzę do której wręcz nie da się dostać ,nie dosyć to jeszcze Xianie są po jego stronie gdyż ich zniewolił .Nasza drużyna ma ich pokonać ale sami nie dadząrady :Muszą uwolnić więźniów z Dołu !(i co wy na to ?)-Pan i Władca(M7) 13:44, 6 cze 2009 (UTC)

Nie. Po co niby my mielibyśmy ich niszczyć, skoro jest tam Mata Nui? To głupie, trzeba wymyślić coś innego --T_T, raper ciemności 19:47, 6 cze 2009 (UTC)

W sumie racja .Nie pomyślałem . :( Może coś z wymiarem Królestwa ?Albo :Co siędzieje w wymiarze Imperium TOa ?-Pan i Władca(M7) 07:20, 7 cze 2009 (UTC)

Umawialiśmy się już, że Historia III to wydarzenia z BioCraft (trochę zmienione) -Disholahk 11:07, 7 cze 2009 (UTC)

No tak ale o StarCraft mało wiemy... Nic nie będziemy kumać...A poza tym to się nie umówiliśmy tylko sugerowaliśmy(zgodiłeś się tylko z Nowym Lewą )-Pan i Władca(M7) 11:54, 7 cze 2009 (UTC)

No dobra tzra siętym zająć !To co w końcu ?Dawajcie propozycje !!!>;D-Pan i Władca(M7) 11:43, 8 cze 2009 (UTC)

Ja zamówiłem miejscówkę m Historii III. Może... Odina? Tren Krom? Pół kilo orzechów arachidowych?-Po prostu Dunox 13:31, 8 cze 2009 (UTC)

Właśnie ! :) Może poszukiwania Tren Kroma !? Albo ten BioCraft !Albo coś innego ! >_<-Pan i Władca(M7) 13:35, 8 cze 2009 (UTC)

Może tak: Czerwona Gwiazda naprawdę jest zamieszkałą planetą, a stworzenie w jej wnętrzu to rodzaj Wielkiego Ducha (ale nie do końca)którego trzeba przebudzić. Nasza ekipa to odkrywa i ruszamy się tym zająć. Co wy na to?- fistaszek

Mam !Nasza ekipa leci na Czerwoną Gwiazde by badać mieszkańców(ale nie wielkie istoty tylko zwykli ludkowie) ,zwyczaje ,faune itp. Ale w tym przeszkadzają nam Zergi (i może Protossi pomagaą ?co Disio ?)oni będą głównymi wrogami w podróży(oczywiście nie obejdzie się bez wrogów na CG !;D I co ??-Pan i Władca(M7) 16:53, 8 cze 2009 (UTC)


0_0 (czekam !)-Pan i Władca(M7) 16:59, 8 cze 2009 (UTC)

Ja nie wiem NIC o Starcrafcie. Chyba ktoś słyszał o Gothicu ^_^.-Po prostu Dunox 18:13, 8 cze 2009 (UTC)

No ja też ale nie róbmy przykrości Disiowi !(może się połapiemy)-Pan i Władca(M7) 18:22, 8 cze 2009 (UTC)

Niech będzie. też jestem zielony w te klocki, ale jak powiedział Pan i Władca(M7) nie róbmy Disiowi przykrości. Wchodzę.- The New Lewa, the air is back

OK :D -Disholahk 09:31, 9 cze 2009 (UTC)

C'mon !Dobra ale Historia III niech zajmie się Disio (zrobi intro bo my się nie znamy na BioCraft) Ok ?-Pan i Władca(M7) 11:54, 9 cze 2009 (UTC)

Ok. o 20-tej zrobię -Disholahk 13:04, 9 cze 2009 (UTC)

A ja się dołączę do Zergów. Wymyśliłem takie coś: przyjaźń naszych wojowników będzie wystawiona na próbę, ponieważ będą po innych stronach. Jeśli się pogodzą, okaże się, że ich przyjaźń może przetrwać wszystko. No wiecie taki szablon: 3 części przeważnie są z zdradą przyjaciół. Weźcie na przykłady "Zemstę Sithów" i "W sieci mroku".--Guurahk

NaweT !Połowa będzie z Zergami a połowa z Protossami (Terranie to frajerzy i nie będą tu występować xD)Ja będe z Protossami !-Pan i Władca(M7) 13:37, 9 cze 2009 (UTC)

OK. Ale chodźcie na Pierwszą część do Metru Nui, by się ze mną spotkać. I jakaś przygoda do zaciśnienia więzów. OK?-Po prostu Dunox 13:40, 9 cze 2009 (UTC)

Na grupy rozdzielimy się w połowie opowieści gdy Zergowie będą mieli starcie z Protossami !(Będą nas przeciągać na swoje strony ):D-Pan i Władca(M7) 13:42, 9 cze 2009 (UTC)

No dobra, jak dla mnie jest pomysł. Teraz tylko czy się zgadzamy. Ja tak. -The New Lewa, the air is back

Murcio się zgadzać !!! <tańczy Dudek Dance>-Pan i Władca(M7) 14:04, 9 cze 2009 (UTC)

Mój pomysł, moja zgoda--Guurahk

Dobra. Ja się zgadzam. Mam tylko problem z wyborem, kto będzie w tej części(która z moich postaci). Chyba dalej Toa Ognia, bo jest fajny, i mroczny. Od razu mówię, że mój Tahu będzie ze złymi! --T_T, raper ciemności 16:17, 9 cze 2009 (UTC)

Ja bym ci proponował Hydraxona z wymiaru TT ale to twój wybur :)-Pan i Władca(M7) 16:32, 9 cze 2009 (UTC)

Shake albo Tofik. W ogóle Tofik jest najlepszy. Cytatem tygodnia powinno być: "Ludożerka chce cukierka" xD--Guurahk

Noo XD Ja będę z Zergami (oczywiście). Terranie (tak, to frajerzy (serio)) będą występować, ale jako główne zło -Disholahk 17:41, 9 cze 2009 (UTC)

A wy w ogóle wiecie, że Terranie na serio są źli? Protosi są dobrzy, a Zergi są neutralne -Disholahk 17:43, 9 cze 2009 (UTC)

Ja nawet nie wiem, o czym mówimy xD . Co do postów Guurahka i Muragi: jest mały problem, bo alternatywny Hydraxon jest wymyśloną postacią mojego kolegi, tylko go umieściłem w opowieści. Tofik odpada, bo on się słucha TYLKO Teridaxa. Shake nie jest aż taki fajny, poza tym, to postać bardziej drugoplanowa. Pozostaje Tahulec(Tahu) lub Drago, bo to jedne z moich ulubionych postaci. Drago powinien pozostać w swoim wymiarze, żeby pilnować porządku, a Tahu jest jeszcze młody, więc powinien się uczyć. Proste i logiczne. TAHU!!! --T_T, raper ciemności 17:52, 9 cze 2009 (UTC)

I jeszcze jedno: Zergi nie są biomechaniczne, dlatego ci, którzy są przynajmniej w 45% biomechaniczny, wynosić się xD -Disholahk 17:54, 9 cze 2009 (UTC)

Ja jestem w 100% Mechaniczny!--Guurahk 10:41, 12 cze 2009 (UTC)

To źle xD -Disholahkwanna talk to me? 10:42, 12 cze 2009 (UTC)

Powiedziałeś, że biomechaniczni mają się wynosić. To ja się do nich nie zaliczam xD--Guurahk 11:04, 12 cze 2009 (UTC)

Intro

Spherus Magna zostało podbite przez Vultraza, który tworzy nowych Makuta, z których powodu pojawiły się tam nowe Visoraki z olbrzymią królową. Jest tylko 6 dobrych Makuta: Gorast, Krika, Mutran, Vamprah, Antroz i Miserix. Czy zostanie uratowane?

Rozdział I - Portal

Obok ogromnego pomnika drużyny, która uratowała Mata Nui wylądował Disholahk.

-Ciekawe, kiedy przyjdą w umówione miejsce - powiedział do siebie feniks.

Disholahk czekał i czekał...

Nagle spadło mu coś na ramię, był to cień Disholahk popatrzył w górę i na posągu zobaczył Teratraxa.

-Nareszcie. Jeszcze tylko 5 osób.

-To dobrze, że nie jestem ostatni!- wysapał Nowy Lewa który tu właśnie doleciał. -Ktoś zna szczegóły naszego zadania? Turaga Dume coś wspominał o anomalii w innym wymiarze i Arthace, ale nie wiem do końca o co chodzi.

Nagle pojawił się Chirixo -Hejo !Tu wasze ulubione wcielenie Cherixa !-zawołał-I tak ? Po co to zwołanie ??

-Siema Chirixo. Nie jestem pewien. -powiedział Nowy Lewa, dla zabawy podpisując się kataną na własnym pomniku. -Wiem tylko, że miała się tu stawić cała nasza drużyna, a potem ma przyjść do nas ktoś z jakiegoś "Zakonu". Wiecie może o jaki Zakon chodzi?

-Zakon Mata Nui - oświadczył Disholahk. -No co? Pracuję dla nich.

Przyszedli nagle Trinuma ,Tobduk i Mazeka .Trinuma rzekł-Jesteście tu wszyscy !?-odezwał się Chirixo-No...-Pytałem ?!!?-Nie !-Trinuma zaczoł się po cichu naradzać z pozostałą 2 członków Zakonu ,po chwili odwrócił się i owiedział-Dobrze !Poczekamy !Ale zdradzimy wam nasze zamiary ,dopiero gdy się wszyscy pojawią !-Gdy czekali Chirixo dręczył Trinumę pytaniami ,a ten nie odpowiadał i wzdychał

Nagle ziemia się rozstąpiła i na swoim super Burnaku wleciał spod ziemi Guurahk.

- Siema drużyno! Kopę lat co nie? Miło was widzieć, a teraz do rzeczy. Znam cały plan. Nie wiem czy się wam spodoba, ale będziemy współpracować z Makuta. Resztę niech wytłumaczą koledzy z Zakonu.

W tejże chwili przed nimi otworzył się złoty portal. Wyszedł z niego Drago oraz jakiś czerwony Toa z Hau w wersji Karda.

- Cześć wszystkim - powiedział Drago. - Niestety w tej misji nie mogę wam towarzyszyć. W zamian za to, przyprowadziłem Tahu z mojego wymiaru. No tahu, powiedz coś o sobie.

- Elo. Jestem Tahu z tego samego wymiaru co Drago. Tak na prawdę to jestem tylko ulepszonym klonem zwykłego Tahu i razem z nim połączony. Posiadam także jego wspomnienia. Ostatnio zostałem zainfekowany cieniem Teridaxa(z mojego wymiaru) i czasem się trochę zmieniam. W takiego jakby demona mroku, który nie dość, że kontroluje moje ciało, to może was zaatakować. Na szczęście mam z nim układ. Codziennie odstaje 1 Grandera z KFC i nam pomaga. To tyle - powiedział Toa Ognia.

- No dobra. To ja będę spadać - powiedział Drago. Pożegnał każdego z osobna i wszedł z powrotem do portalu, który się po chwili zamknął.

No to mamy wszystkich. - powiedział Teratrax. Nagle na niebie pojawił się Antroz.

- To zły Antroz! Wszyscy ognia nim poinformuje innych Makuta! - krzyknął Guurahk i rzucił mocą Magnetyzmu odłamkiem skały.

- Ciekawe. Jest dzikszy, ale i słabszy od znanego mi Antroza. Czas, by poznał smak mojego miecza - powiedział Tahu.

Zdjął Ognistą Szablę(nazwa miecza) z pleców i skoczył w kierunku lecącego Makuty. Złapał go za ramię, a później odciął jedno skrzydło. Zaczęli spadać, ale Toa odskoczył na bok i nic mu się nie stało.

- Teraz wy się nim zajmijcie. Nie odleci - stwierdził Tahu.

Guurahk kiwnął palcem i Burnak wystrzelił masę protodermicznych kolców. Wszyscy popatrzyli się na Rahkshi ze zdumieniem. Wtedy jeszcze przecież tego nie umiał.

- No co? Nauczyło się tego i owego - odpowiedział Rahkshi.

-Czekajcie! -syknął Nowy Lewa. -Nie zauważyliście czegoś dziwnego? Przecież Teridax zabił wszystkich Makuta z tego wymiaru! Poza tym, ten Antroz miał biało-złotą zbroję. -Odwrócił się do Trimuny: -To jeden z Makuta, z którymi mamy współpracować prwada?

Trimuna kiwnął głową. -Tak, zaprowadzi was do swojej rzeczywistości. Tam was potrzebują.

- Jakbym o tym nie wiedział, to już dawno bym go zabił - powiedział Guurahk i ułamkiem swojej mocy Dezintegracji zniszczył więzienie Antroza. Rahkshi podszedł do Makuty i podał mu rękę.

- Wybacz, ale chciałem sprawdzić czy moi ludzie są w formie. Makuta odpowiedział:

- Nie ma sprawy.

-Dobrze.- powiedział Trimuna. -Skoro wszystko jest wyjaśnione, to aktywuję Olmak -wyciągnął maskę z torby- i przeniosę was do rzeczywistości Antroza. Dekar wspominał, że coś mu wypadło, ale jak tylko znajdzie czas to go za wami wyślę. Potych słowach założył maskę, otworzył portal i nakazał drużynie gestem by do niego weszli. Lewa zagwizdał donośnie, wzywając Azorka i wszyscy weszli do portalu.

Rozdział II - Inny wymiar

Disholahk wyleciał z portalu i przycupnął na głazie obok.

-Ktoś wie gdzie jesteśmy? Ten krajobraz niezbyt mi się podoba - powiedział.

Ziemia była żółta, kamienie fioletowe a woda czarna. Natomiast niebo beżowe, a słońce szkarłatne.

-To mój świat.- odrzekł smutno Antroz. -Większość Makutów jest bardziej mrocznych niż mogłem niegdyś przypuszczać, oprócz tego nie ma tu przeciw siły w rodzaju Wielkiego ducha czy matoran i Toa światła, więc mrok zaraził prawie cały świat. -To dość smutne.- przyzna ł Nowy Lewa. -Dlaczego Toa nie stawiali Makutom oporu? -Bo nie mogli.- westchnął antroz. -Są inni niż w waszym świecie, mniejsi i słabsi, chociaż mają moc żywiołów. Ale nie bedę wm tłumaczył tu wszystkiego, bo nas jeszcze znajdą. Chodźcie za mną do kryjówki Nowego Bractwa Makuty.

Poszli do siedziby Bractwa .Było tam oprócz Antroza jeszcze 5 innych Makuta .Chirixo zapytał-Kto tu rządzi ?-Ja !-krzyknoł Miserix .Przedstawił całą bazę .Gdy pokazywał ostatni pokój pojawili się Onua i Hewki.Onua powiedział-Mamy wiadomość !Oto list !-Miserix przeczytał i nawet trochę zalągł się .Odpowiedział-Dobrze powiec im że tak !-Chirixo się spytał-Kto to ??-To Onua-Toa Ziemi !Pracuje dla Ruchu Oporu !-Zaczeła opowiadać Gorast

- Powiedzcie mi, gdzie znajduje się siedziba nowego rządu - powiedział Guurahk.

He he !-zaśmiał się Miserix-Vultraz !To nie władza !To cherlak !Rozwalił bym go gdyby nie Makuta i Visoraki !Ale do rzeczy !Jest daleko !Siedziba jest na twierdzy !Twierdzy na której sprawowały wladzę kiedyś wielkie istoty...

Nagle było słychać przeraźliwy wrzask-Tak !!!!-Jak burza wyleciał Mutran w goglach i takimi "szczypco-nożycami" w których trzymał coś jak Krata ale miał dziwne 3 pary róg i z twarzy non-stop leciał kwas-Miserix !Patrz !Nazwałem to Kraaba !O! Mamy gości !?

- Witaj Mutran - powiedział Guurahk.

- Znamy się? - spytał zdziwiony Makuta i zdjął gogle.

- No cóż w moim wymiarze jesteś moim stwórcą, ale gdzie moje maniery. Jestem Guurahk, a to: Nowy Lewa, Chirixo, Disholahk, Tahu i Teratrax. Za niedługo dołączy też Dekar. Przybyliśmy tu pomóc wam z tym waszym małym problemem - i Guurahk znaczącą spojrzał na śliniącą się bestię. Mutran zamknął Kraaba w protodermicznym pojemniku i podszedł do Guurahka.

- Miło mi. Chodź przyjacielu - powiedział Makuta i zaciągnął zdziwionego Rahkshi do swojego laboratorium.

- No dobra. A powie mi ktoś, gdzie jest mój odpowiednik z tego wymiaru? - spytał się Tahu.

- Nie żyje. Zabił go Icarax - odpowiedział mu Onua.

- No trudno. Jakby co, to ja idę na zwiad. Nie musicie się o mnie martwić. Mogę w kilka sekund spalić doszczętnie całą fortecę. Jeżeli będziecie potrzebowali pomocy, to kliknijcie na ten przycisk - powiedział Toa Ognia. Wyjął z torby małe urządzenie z dużym czerwonym przyciskiem na środku i rzucił go Disholahk'owi.

- Wygląda jak detonator dynamitu - skomentował urządzenie feniks.

Wszyscy wybałuszyli na niego gały.

- Dynamit to takie coś, co jak się podpali to wszystko dookoła zdechnie - wyjaśnił.

- Aha a gdzie dynamit bo mam nadzieję że nie pod ... nami. Dokończył i popatrzył na toa ognia pytająco.

- O, Dekar przylazł! Siema Dekar! - przywitał go Disholahk.

- Elo starsznie trudno było was znaleźć ale w końcu jestem. Zasapał i usiadł na podłodze . O co hodzi z tym detonatorem?

- Stachu powiedział, żeby go włączyć jak będziemy potrzebowali pomocy i... o kutfa.

Blisko drużyny, na zboczu wzgórza była jaskinia z wejściem zwróconym w stronę, w którą patrzył Disholahk. A w ciemności widać było świecące zielone kółko i dwa czerwone oczka.

- Visoraki...

Walka była puki co wyrównana !Nagle pojawił się matoranin który walczył dwoma toporami ,wtedy my przewyszszaliśmi !Dopuki niepojawił się nowy legion Visoraków...-Za mną !Do tylnego wejścia !-krzyknoł Krika-Nie ,nie...Nie !Nie zostawie tu mojego Kaabe i innych !Nawet nie udanych !-krzyczał Mutran jak oszalały dopuki Chirixo go nie złapał i wzioł kilka stworzonek w słojach .Gdy wszyscy weszli do tylnego wejścia Miserix strzelił w dach pociskiem i jaskinia sięzawalił !-Ale ich było dużo !-powiedział Chirixo gdy wszyscy odpoczywali-A to był przedsmak tego co nas czeka !-krzyknoł zły Miserix-Kim jesteś ?-spytał się Chirixo matoranina z toporami-Jestem Axonn !Przyszłem zobaczyć co z Onuą i Hewkim ,a tu taka niespodzianka !Chodźcie zaprowadze was do głównej siedziby Ruchu Oporu !W droge !Łatwo nie będzie !

Tymczasem niedaleko Fortecy Vultraza Tahu spokojnie sobie szedł, nie zważając na Visoraki które kierowały się w jego stronę. Gdy znajdywały się w odległości kilku bio od niego, po prostu spalały się. Wtedy z fortecy wyszedł cały legion(około 4000) pająków. Tahu przystanął.

- Vultraz! - zakrzyknął. - Dlaczego chowasz się w nie-twojej fortecy i boisz się walczyć? Czy jesteś aż tak słaby?

Nikt mu nie odpowiedział. Toa Ognia wziął do ręki miecz. - Teraz czas, by przebudziła się moja ciemna strona - powiedział w myślach. Zaczął się zmieniać. Jego Hau znikła, a miał na twarzy tylko jakąś czarną zasłonkę. Na lewej ręce pojawiła się metalowa rękawica ze szponami, a miecz zapłonął mrokiem. Toa skierował się na Visoraki.

Po kilkunastu minutach lekko zmęczony Tahu odchodził z pobojowiska. Za nim leżało kilka tysięcy zabitych Visoraków.

Nagle pojawili się przed nim dwaj Makuta. Jeden z nich wyglądał jak wielki, umięśniony Rahkshi a drugi jak czerwono-żółty raptor ze skrzydłami. -Wiedzieliśmy, że w końcu się zmęczysz walką, więc po co mięliśmy cię atakować od razu?- odezwał się ten pierwszy. -Z resztą, masz spore szczęście, bo Vultraz chce cię żywego. -Po tych słowach rzucili się na Tahu.

Tymczasem w siedzibie ruchu oporu

Oprócz Axonn'a, którego na początku wzięli za matoranina, byli tu tez Brutaka, Botar i Umbra. Dookoła krzątały się niskie postacie, które chociaż wyglądały jak matoranie, naprawdę były toa. Nowy Lewa zostawił Azorka w stajniach, a potem dołączył do drużyny. Botar właśnie opowiadał o sytuacji: -I kiedy tylko odesłalismy Mazekę i Teridaxa z powrotem do ich wymiaru, Vultraz odwrócił się w stronę Icarax'a i rzucił w niego czymś, co przypominało małą niebieską paszczę. Zaczął krzyczeć coś o nowym porzadku, a Icarax przestał być świetlisty i zmienił kolor na mroczny. Założył Kanohi Kraahkan i rzucił się na pozostałych Makuta, których Vultraz obrzucał tymi paszczami. Po chwili prawie całe Bractwo było pod wpływem Cienia. -dokończył. Nagle odezwał się Nowy Lewa: -Ale czemu Makuci go słuchają? Przecież są potężniejsi, bardziej doświadczeni i w ogóle...-Botar przerwał mu nagle: -To przez to, że niegdys w naszym wymiarze, Makuta pozbyli się większości Cienia w nich samych. Teraz, kiedy zabrano im równiez światło, stali się... niepełni... chociaż zachowali swój charakter, teraz jedyni służenie innym uznają za godne zajęcie. Sami nie potrafią opracować żadnego planu.- zakończył smutno.

- Dobrze znam te niebieskie paszcze - powiedział Guurahk.

- Naprawdę? - spytali wszyscy jednocześnie.

- Można by powiedzieć, że ja i jedna z tych "paszcz" jesteśmy jednym. Dała mi moc kontrolowania cienia, ale tylko częściową. Mogę pomóc osłabić cień Makut, ale musi mi pomóc Mutran, aby dokończyć dzieła.

- Ok - powiedział Mutran.

- Chodź Mutran - powiedział Rahkshi i skierował się z nim na ubocze - potrzebujemy Rahi o nazwie Klakk. Ono ma moc niszczenia mocy pijawek cienia. Mam tu próbkę - to mówiąc Rahkshi wyciągnął mały pojemnik z kawałkiem skrzydła Klakka.

- Spróbuj to przywrócić do życia.

- Spróbuję - powiedział Mutran i oboje odeszli do następnej części jaskini.

Nagle pojawiła się grupka wysokich postaci-matoran .W śród niech było widać TSO ,Lariske i Ancienta-ostatnich Mrocznych Łowców ,którzy przeszli na stronę dobra .Matoranin Midak się odezwał do Umbry-Panie potrzebujemy schronienia !Całe miasto poszło z dymem !-rzekł matoranin-Dobrze...Kto jest waszym przywódcą ??-stytał tytan-Turaga...Ketongu (!)!-Z tłumu wyszedł żółty Turaga ,opierający się o złote berło .Wyglądał na zmęczonego - Miał kilka ran-Proszę...Pomórz nam...-rzekł Turaga po czym padł na kolana z braku sił

W tym samym czasie gdzieś pod murami fortecy Vultraza Tahu zmagał się z dwoma Makuta.

- Jesteście za wolni, żeby mnie trafić - powiedział Toa i schylił się przed ciosem mieczem.

- To się jeszcze okaże! - krzyknął super-rahkshi-Makuta.

Użył swojej Dłoni Cienia, ale Tahu od razu ją spalił.

- Teraz poznacie moc mroku! Obudź się, cieniu Teridaxa! - krzyknął Toa Ognia.

Coś się w nim zmieniło. Teraz to on zaczął atakować. Po kilku chwilach Makuta-raptor leżał na ziemi nieprzytomny i bez skrzydeł. Tahu skierował się na drugiego przeciwnika. Wymienił z nim kilkanaście cięć i blokad. Założył na plecy miecz, metalową rękawicą złapał za jedną, a potem za drugą rękę Makuty. Unieruchomił go i dzięki temu miał czas skoncentrować energię. Mroczna kula unosił się nad jego prawą dłonią. Uderzył nią prosto w klatkę piersiową Makuty. Jego zbroja zaczęła pękać i odpadać. Pozostała tylko esencja.

- Wy mieliście mnie złapać, ale stało się inaczej. Dam wam żyć, bo nie jestem mordercą. Następnym razem potraktuję was nieco inaczej - powiedział Toa i powrócił do normalnej formy. Poszedł przed siebie. Wiedział gdzie idzie, dzięki swemu wrodzonemu instynktowi.


Rozdział III - W Sieci Mroku

Nagle przez ściany jaskini wleciał Rothuka i uderzył Vampraha. Wszyscy spojrzeli w tamto miejsce. Był tam portal.

- Tridax! - wykrzyknął Krika.

- Zdrajca! - wrzasnął Antroz i strzelił wiązką światła, która przeleciała przez portal i spopieliła rękę i tamtą część esencji Makuty.

Po chwili wyszedł Guurahk i Mutran. Zauważyli co się dzieje i Guurahk wziął z rąk Mutrana nowo wykutą Ruru. Połączył się z nią mocą i prześwietlił ściany. Wtedy mocą Dezintegracji zniszczył Olmak, a mocą Magnetyzmu zasypał portal okolicznymi skałami.

- Mamy z Mutranem pewną rzecz, dokładnie Rahi - powiedział Rahkshi oddając Ruru Vamprahowi, żeby przetopił ją na fragment swojej zbroi.

- Poza tym, mamy pewne ulepszenia do waszych zbroi - powiedział Rahkshi i wyciągnął z worka 6 Masek. - To Kanohi Lego - wyjaśnił Rahkshi - pozwalają wam przybrać jakąkolwiek formę chcecie. Pozwalają wam także zmieniać formę waszych przyjaciół pod warunkiem, że tego będą chcieli. Właśnie Lewa, zmień mnie w Toa.

-Jasne. -odrzekł ochoczo NOwy Lewa i sięgnął po maskę. Potem użył jej na Guurahk'u, zmienijąc go w Toa.

tymczasem

Vultraz siedział na swoim czarnym tronie i przyglądał się postaciom przed nim. Widział teraz Mrocznych Łowców, a raczej to co z nich zostało po eksperymentach. Niektórzy z nich bykli wyżsi niż przedtem, innym wyrosły skrzydła, a najbardziej "udani" nauczyli się kontrolować nieco Cienia. Vulraz wiedział, że ta armia nie wystarczy przeciwko tamtej nowej drużynie, której jeden członek pokonał dwóch Makuta. Oczywiście, Vultraz był świadom, że to byli jedni z najsłabszych członków Bractwa, ale liczyły się fakty. Martwiło go to, że nie mógł produkować zbyt wielu Makuta, bo na Spherus Magna nie zostało wiele Antidermis, więc trzeba było je oszczędzać. Dalej zastanawiał się, jak zmutować istotę, żeby stała się Makuta w pełni. "Przeciez to wbrew ich naturze, a jedynymi osobami, które znają się na działaniach przeciw naturze to członkowie Bractwa."-pomyślał- "Niestety, ostatnimi inteligentnymi Makuta, którzy przeżyli, są Chirox i Mutran, tylko że Chirox nie ma zbyt wiele entuzjazmu po wyssaniu z niego światła, natomiast Mutran..." -zastanowił się. Mutran był po stronie wroga, ale czego nie można osiągnąć, dzięki maleńkiej sali tortur? Wystarczyło go teraz porwać. skinął ręką na dwóch pół-Makuta, którzy kiedyś byli Krekką i Dweller'em. Tamci wyszli z szeregu i błyskawicznie wylecieli przez okno.

Tymczasem....

- Już nie jestem dziwadłem! - wołał ucieszony Guurahk - Teraz jestem Toa!

Guurahk natychmiast wziął swoją maskę i zmienił swoje ciało. Buława zamieniła się w miecz i włócznię, Kanohi Lego nadał wygląd Kanohi Ignika w formie sprzed połączenia się z Vezonem. Obrócił się potem w stronę eksperymentów Mutrana. Mocą maski zmienił je w sześciu Barraki w formie przed Mutacją.

- Macie chronić Mutrana! Tak ważnego Makutę na pewno będzie chciał wykorzystać Vultraz.

Następnie kolejny eksperyment zmienił w małego ptaka z super ostry dziobem. Podał mu Kanohi Lego i rozkazał zanieść ją Tahu.

Toa Ognia stał na brzegu morza. - Ten świat jest inny, ale wciąż rządzą nim te same reguły co w innych wymiarach. Jeżeli tu są te same istoty co w moim wymiarze, tylko innych rozmiarów, to muszę znaleźć JEGO. - pomyślał Tahu. Zauważył małą łódkę, wsiadł do niej i popłynął na otwarte morze.

Nagle do Tahu podleciał ptak i położył na łódce Kanohi i List od Guurahka opisujący Kanohi.

Toa Ognia podniósł kanohi. - Może się przyda - pomyślał i schował do torby. Powiosłował przed siebie. Po kilku godzinach dobił do jakiejś wyspy. Chodził po niej, aż znalazł wioskę Matoran. Skierował się do budynku, w którym mieszkał Turaga. Wszedł do niego.

- Witaj. Jesteś Toa, ale nie z tego wymiaru, zgadłem?

- Tak. Masz rację, turago Gilfordzie.

- Skąd wiesz, kim jestem? - spytał się turaga.

- W moim wymiarze jesteś Toa i przywódcą grupy walczącej ze złym Makutą Teridaxem. Ja jestem jej członkiem, ale zostałem wybrany, aby pomóc temu światu. Vultraz jest potężny. Potrzebujemy twojej pomocy - powiedział Toa.

- Przykro mi, ale nie mogę wam jej zapewnić. Widzisz, ja muszę chronić tą wioskę Matoran. Poza tym, zdaję się, że nie potrzebujecie mnie, tylko czegoś, co mam, a raczej miałem.

- Jak to? Co się stało z twoją kanohi? - spytał się Tahu.

- Kilka dni temu byli tu dwaj Makuta. Powiedzieli, ze jeżeli nie oddam im maski, to zniszczą całą wioskę i zabiją wszystkich. Nie mogłem na to pozwolić.

- W takim razie muszę odwiedzić Vultraza. Do zobaczenia, Gilfordzie - powiedział Tahu.

Toa Ognia wrócił do łodzi i wypłynął, ażeby wrócić pod mury fortecy.

-Czmu niby Mutran jest ważny?- spytał Nowy Lewa, który teraz wyglądał jak Lewa Phantoka ale z dwoma mieczami i srebrnym pancerzem zamiast szarego, Guurahk'a. Obaj znajdowali się w wieżyczce obserwacyjnej, oddaloną na południe od bazy. Do takich posterunków przydzielono każdego członka drużyny, po dwóch w każdej. -Przecież on praktycznie nic nie robi, tylko tworzy jakieś dziwne Rahi. -kontynuował. Nagle odezwał się dudniący, obcy głos: -Słuszna uwaga. -zabrzmiało z góry. Kiedy bohatreowie spojrzeli w górę dostrzegli dwóch Makuta, a raczej coś co ich przypominało. -Dlatego szukamy nie jego, ale Miserix'a. -powiedział jeden z nich. Nowy Lewa przyjrzał się przybyszom. Jeden z nich, ten, który jeszcze nic nie powiedział przypominał Krekkę ze skrzydłami i w czarnej zbroi. Natomiast drugi, wielki, opancerzony i uzbrojony w morgenszten, nie był podobny do nikogo znanego Lewie, chociaż mógł to być... -Dweller?-spytał toa powietrza. Makuci i Toa patrzyli na siebie przez chwilę w skupieniu. Nagle w powolnym mózgu Krekki zaszła jakaś reakcja. -Czekaj Dweller.- powiedział powoli. -Przecież my właśnie Mutrana szukamy, a nie Miserix'a!

-To był podstęp baranie!- wydarł się Dweller i rzucił na Toa.

Guurahk zrobił szybki unik wbił włócznię w skrzydła Dwellera. Potem Magnetyzem przerobił je na więzienie i zamknął w nim zmutowanego DH.

Wtedy Guurahk odskoczył w cień i skontaktował się telepatycznie z Tahu: - "Tahu, co z tobą? Co się z tobą dzieje? To ja Guurahk. Drago ci nie mówił, że potrafię wysyłać telepatycznie wiadomości?"

Dweller tymczasem wchłonął klatkę mroczną łapą i odbudował z niej skrzydła. Krekka zrozumiał, że powinien walczyć i rzucił się na Nowego Lewę. Tak jak Dweller, posiadał tylko jedną moc Makuta, a były nią mroczne promienie. Morgenszten Dwellera i łapy Krekki były zbyt ciężkie by je zablokować, więc Lewa skakał tylko na lewo i prwao żeby uniknąć ciosów, od czasu do czasu strzelając powietrzem. -Ty, Guurahk, weź się streszczaj!- krzyknął, kiedy o włos uniknął mrocznej łapy. -Nie są tak mocni jak normalni Makuta, ale chyba o tym nie wiedzą!

- Żryj to - powiedział Disholahk i miotnął Krekce w mordę magmową kulą.

Guurahk rzucił włócznią w Dwellera i mroczny łowca rozpadł się na protokomórki. Potem mocą magnetyzmu wyrwał Lewę z łap Krekki i ciął DH mieczem. Rahkshi podszedł potem do Lewy.

- Na przyszłość, nie wrzeszcz na Takshi.

Chirixo siedział nad brzegiem i myślał o takich rzeczach o których by nigdy nie pomyślał. Podszedł do niego Turaga Ketongu i rzekł:

- Co się dzieje młodziku ?

- Nic Turago...- odparł.

- Przecież widzę że cię coś gnębi! Widać też że się denerwujesz! - powiedział Ketongu.

- Ach...Popatrz na Lewe ,Guurahka i innych...To bohaterowie! A ja!? - i spojrzał na siebie. - Ja ...ja nie mam mocy!

- A moc osłony?

- To co ? Oni mają ich pełno!

- Tak...Ale ty !Ty jesteś mądry!

- Nie...nie jestem...

- Jesteś! Mógł byś być Makuta! Tworzyć rahi!

- Masz racje !Ide zobaczyć co tam w laboratorium! Ide do Chiroxa! On mi pomorze!

- Idź! Idź...- i Turaga uśmiechnął się szyderczo.

Tymczasem Tahu wyszedł z łodzi i skierował się na fortecę Vultraza. W pewnej chwili jakiś umysł chciał z nim "porozmawiać"(on tak pomyślał, a był to Guurahk), więc od razu ochronił swój przed psychicznym atakiem. Stanął przed główną bramą i zapukał. Szybko założył Kanohi Lego i przybrał postać zranionego Rahkshi. Otworzyło się małe okienko, z którego dobiegł głos Strażnika:

- Kto tam?

- Rahkshi numer 3232. Mój oddział został zaatakowany. Tylko ja przeżyłem - powiedział Tahu, nieco innym głosem.

- Dobra, wchodź - odpowiedział Strażnik.

Małe drzwiczki zboku się otworzyły i wciąż zmieniony Toa wszedł do środka.

- Pójdę złożyć raport Lordowi Vultraz'owi - powiedział.

Strażnik skinął głową. Gdy Tahu odszedł kilkanaście kroków, użył swojej mocy i podpalił zbroję strażnika, który ściągnął uwagę większości patrolujących oddziałów. Toa znów powrócił do normalnej postaci i zaczął się skradać w stronę zamku. U wrót stało tylko 5 rahkshi. Obezwładnił ich dzięki zespawaniu wszystkich stawów, przez co nie mogły się ruszać, ani wydać dźwięku. Lekko otworzył wrota i wszedł do środka. Instynkt mu podpowiadał, że Kanohi której poszukuje jest w komnacie obok Sali Wielkich Istot. Musiał przejść przez komnatę, w której był Vultraz i zapewne kilku Makuta. - Dobrze, że ci Makuta są tak słabi - pomyślał. - To nie to co Antroz z mocą regeneracji i zapasem energii na bitwę trwającą miesiąc. Wszyscy razem wzięci by mu nie dorównali. Jedyny problem w tym, że Antroz bez trudu mnie pokonał. Wszedł w długi ciemny korytarz, który co chwila skręcał. Wiedział, że to jest po to, żeby zmylić mu orientację. Ale czy Toa Ognia musi przejmować się orientacją? Nie, wystarczy, że wszystko spali, i spokojnie sobie pójdzie do domu.

Korytarz się skończył. Tahu założył Kanohi Lego i zmienił swoją postać na rannego Rahkshi. Wszedł do środka. Komnata była dosyć dobrze oświetlona, a na wprost drzwi stał tron, na którym siedział Vultraz. Po jego dwóch stronach stali Bitil i Kojol.

- Lordzie Vultraz'ie. Przyszedłem złożyć raport. Mój oddział został zaatakowany i zniszczony. Tylko ja uszedłem z życiem - powiedział Tahu.

- No trudno. Kilku rahkshi mniej czy więcej to nie ubytek. Czy wiesz może, kto was zaatakował?

- Był jakiś Niebieski Rahkshi i ktoś jeszcze.

- Czyli zaatakowali was obcy z innego wymiaru. Bitil! Usuń tego Rahkshi, żeby nie wydał nikomu tajemnicy.

Tahu nie miał wyboru. Zdjął maskę i pokazał się Vultrazowi.

- Witaj. Przyszedłem po jedną małą kanohi z sąsiedniego pokoju. Mogę ją wziąć? - powiedział Toa swoim normalnym głosem.

- Straż! Zniszczyć go! - krzyknął Vultraz.

Kojol i Bitil ruszyli na Tahu, lecz Toa Stworzył pnącza z płomieni, które ich związały. Nie mogli się poruszyć.

- Nie martw się Vultraz, przyszedłem tylko po maskę. Ciebie oszczędzę - powiedział Tahu. Przeszedł obok niego i otworzył drzwi do sąsiedniej komnaty. Na środku stał mały posąg na którym była umieszczona maska. Tahu ją zdjął i wrócił. - Następnym razem będzie więcej hałasu.

Po kilku minutach Toa Ognia był za murami niosąc Kanohi. Nikt go nie śledził. Vultraz wiedział, że tylko straciłby sługę. Tahu był spokojny. Takie akcje to była jego codzienność. Teraz tylko czekał go długi powrót do bazy.

Magle niebo się sciemniło i pojawiło się przed nim czterech Makuta. Tahu najpierw pomyślał, że Vultraz popełnił spory błąd, ale potem zauważył, ze ci Makuta są bardziej podobni do drużyny Antroza niz do tych, z którymi tutaj walczył. To musieli być prawdziwi Makuta, którzy byli w bractwie od dawna, jak Icarax, Krika czy Mutran. Nie powiedzieli ani słowa. Ni musieli. Po prosturzucili się na Tahu.

Tymczasem...

-Dużo jescze tych Visorahków?!- krzyknął Nowy Lewa, powalając właśnie trzy Keelerahki. Armia pajaków zaatakowała twierdzę tuż po tym, jak drużyna uporała się z Krekką i Dwellerem. Oczywicie, każdy z jej członków mógł pokonać pajęczaka jednym ciosem, ale teraz walczyli z całą hordą, liczącą nawet więcej iż oddziały Sidoraka. -Skąd one się biorą?! Więcej ich matka ne miała?!

- Przydałby się Toa Rothuka - powiedział Guurahk i wbił miecz w korpus Kahgaraka - on się na tym zna - i rzucił włócznią w nadchodzącego i celującego w Lewę Boggaraka.

- Mam ich już powoli dość! - Guurahk krzyknął i połączył miecz z włócznią tworząc buławę. Wbił ją w ziemię i Visoraki zaczęły spadać w otchłań, niczym orki w trzeciej części Władcy Pierścieni.

- Nudzi mi się to - powiedział Disholahk. Leżał sobie, a gdy podchodziły do niego Visoraki, po prostu ziewał, niszcząc ogniem wszystko w zasięgu rażenia. -Jest ich coraz więcej.

Disholahk wzniósł się do góry i zrzucił magmową kulę prosto we wnętrze jaskini. Potem, z ognia stworzył ognistą ścianę, by arachnoidy nie mogły przejść.

Tymczasem Tahu sam musiał pokonać czterech Makuta.

- Czy naprawdę nie rozumiecie, że nie dacie sobie ze mną rady? - spytał się Toa.

- My nie myślimy. Wykonujemy rozkazy - odpowiedział jeden z nich.

- Ciemność was opętała, tak samo jak mnie. Jedyna różnica jest taka, że ja ją potrafię kontrolować i wykorzystać przeciw wam - powiedział Tahu i zmienił się w Demona Mroku.

Toa zaczął walkę. Wytworzył Kulę Energii Obezwładniającej i uderzył nią w największego Makutę. Ten upadł na ziemię sparaliżowany. Pozostała trójka rzuciła się na Tahu-Demona.

- Nie jestem Tahu. Ostatnim razem to on kontrolował ciało, ale gdy ja to robię, nie zawaham się zabić! - krzyknął.

Uderzył jednego z nich w brzuch z taką siłą, że ten odleciał na kilkanaście bio. Kolejny Makuta rzucił w niego włócznią, lecz Demon po prostu ją złapał i spalił. Drugi z nich zamachnął się mieczem, który został sparowany metalową rękawicą, a następnie złamany. Makuta byli bezbronni. Tahu-Demon wziął do reki miech i miał ich wszystkich unicestwić jednym atakiem, lecz stała się rzecz niesłychana. Obezwładniony Makuta jakimś cudem wstał i trzepnął Tahu w łeb, i ten zemdlał. Makuta zabrali Toa Ognia do lochu w Fortecy Vultraza.

Chirox powiedział-Zaraz przyjde ,nic nie ruszaj !-Chirixo chcąc pokazać że warty jest nauki ,wlał do "miski" odpowiednią ilość mikstury ,ale się wyślizgneła z ręki ,Chirixo zdenerwował się i się poślizgnoł po czym do kadzi wpadła zielona ,czarna i czerwona mikstura .Z mieszaniny wyskoczył bardzo śliski wąż i ugryzł Chirixo .Chirixo zatłukł węża ,po czym oczy mu się zaświeciły na zielono i uciekł ,nokałtując Chiroxa

Nagle Kahgarak odpalił w Guurahka i wysłał do wymiaru zagłady. Czy przeżyje? Czy Tahu ucieknie z rąk Vultraza? Co się stanie z Chirixo? Czy reszta drużyny pokona Visoraki? Tego dowiecie się w następnym rozdziale.

Rozdział IV - Trudna sprawa

Chirixo uciekał z twierdzy z złym śmiechem ,jakby zwariował ,gdy już był przed twierdzą i zatrzumał się jakby nigdy nic przed nim kilkunastu wojowników walczyło z legionami Visoraków .Ocknoł się i z tym samym śmiechem cioł Visoraki .Ale nie tylko ich cioł też przyjaciół i sojuszników .Wkońcu przebiekł na koniec legionu ale zdziwiło wszystkich to że wyrosły mu Makutowe skrzytła i odleciał !-Co z nim jest ?-Spytał się Miserix Chiroxa-Z czegoś nawet nie wiem czego ,dopadł go cień !Trzeba go śledzić i bronić przed Vultrazem !-krzyknoł Chirox chroniąc się przed atakami

Tahu się ocknął. Leżał zakuty w zimnej celi bez okien. Nie było w niej powietrza, tylko próżnia. Vultraz w końcu znalazł sposób, by zneutralizować moc ognia. Bez tlenu ogień się nie zapali. Teraz mógł polegać tylko na swoim sprycie...

Tymczasem Guurahk siedział w obcym wymiarze. Obok niego było wiele istot uwięzionych podczas ataku Visoraków na Metru Nui. Było tam kilka Kikanalo i innych. Nagle zobaczył Po - Matoranina.

- Kim jesteś? - spytał Toa.

- Nazywam się Mati, o wielki Toa.

- Nazwałeś mnie Toa? Więc nie pochodzisz ze Spherus Magna?

- Nie. A to mój zwierzak Muku - i z ciemności wyszedł Żuk Hordika.

Nagle Guurahk zauważył Rothuka lecące na Matiego i odepchnął Matoranina Magnetyzmem tak, że dysk przeleciał obok. Z ciemności wyłonił się Zivon.

- No to Mati mamy problem.....

Chirixo lecąc nad wodą myślał co zrobić .Niebył to ten sam Chirixo co kiedyś .Ten miał ogromne ,czarne łapy do łokci i ogromne ,czarne nogi do kolan .Oczy świeciły mu na zielono .Miał także inny charakter !Był bezmyślny i rządny krwi.Właśnie zobaczył łódź Tahu i krzyknoł-Oddaj maskę po dobroci !Albo...będziesz mieszkał w tej łodzi na dnie !

-Chirixo!- krzyknął Nowy Lewa, nadlatując. -Uspokój się! Masz halucynacje! W tej łodzi nikogo nie ma!- usłyszał świst za sobą i obrócił się błyskawicznie, uderzając mieczami w jadowego lotnika. -Zwalcz to! Pamiętaj, co ci mówił Turaga! Jesteś dość mądry by być Makutą i sobą równocześnie! -Nagle obok Chirixo i Lewy pojawili się trzej prawdziwi Makuta. Dwóch z nich rzuciło się na Lewę, a jeden podszedł do Chirixo. -Chodź. -wyszeptał. -Mój pan na ciebie czeka. Potrzebuje generała dla swojej amii.

Chirixo będąc w 50 % makutą wytworzył małą ręke cienia którą wchłonoł broń jednego z Makuta i wytworzył z nich 2 miecze (podobne do mieczy Tarixa)-Prowadź Makuto !-i odlecieli .Chirixo myśląc że będzie wielkim władcą dał się omamić ,ale Vultraz chce go wykorzystać do własnych celów-Chirixo to przepis na Nowych Makuta !

Guurahk upadł pod kolejnym strzałem Zivona. Powoli wstał. Obok Zivon właśnie odrzucił Matiego. Toa wściekł się i ruszył na Rahi, wprzód rzucając włócznię. Zivon zauważył to, chwycił włócznię i złamał ją na pół. Guurahk używając Lego odtworzył ją. Nagle wpadł na pomysł. Zmienił swą "Ignikę" w Rau. Przemówił do skorpiona.

- Zivonie.....

- Kto to mówi? - zdziwił się Rahi.

- To ja, ten Toa.

Zivon odwrócił się i zobaczył Guurahka stojącego z boku.

- Czego chcesz? - spytał.

- Chcę cię prosić o pomoc. Jeśli nam pomożesz, obiecuję, że wyzwolę cię z tego wymiaru i uczynię władcą wyspy pełnej wielorakich Rahi (Guurahk miał na myśli Voya Nui).

- A jeśli się nie zgodzę?

- Wtedy będziesz uwięziony tu po wsze czasy.

- Zgoda.

Wtedy Guurahk skupił się i zmieniając Rau w Suletu wzmocnił swoją siłę telepatyczną. Wysłał wiadomość do przywódcy swojej organizacji - Toa Rothuki. Nagle tuż obok otworzył się portal i wyszedł z niego Toa z Olmak na głowie. Wyprowadził przez portal Mati'ego, Muku i Guurahka, a Zivon podążył za nimi. Pojawili się w sali tronowej Vultraza. Trójka wojowników wraz z Rahi stała naprzeciw Vultraza i jego strażników. Toa Rothuka rzucił się na Vultraza, Zivon zajął się dwoma Makuta, prawdopodobnie Bitilem i Icaraxem, Mati i Muku zaatakowali zmienionego Nidhiki, a Guurahk zajął się Teridaxem. Mati i Muku z początku przegrywali, ale w końcy Muku ugryzł Nidhikiego wstrzykując mu jad, a kiedy Łowca był sparaliżowany Mati odrąbał mu głowę kijem. Zivon Icaraxa zmiażdżył szczypcami i wcisnął do ziemii, ale Bitil wbił broń w ciało skorpiona. Rahi wierzgał próbując zrzucić trzymającego się ostrza Makutę, ale tracił siły. Wtedy Toa Rothuka zauważył to kątem oka i wystrzelił do wymiaru cienia. Muku wyciągnął włocznię, a Mati zaopiekował się Zivonem. Podczas chwili nieuwagi Toa Rothuki, Vultraz odpalił mu z Midaka Cienia. Wtedy jednak Rothuka kopnął Vultraza z pół - obrotu i strzelił z Midaka. Mroczny Matoranin wpadł do energetycznego protodermis. Teridax rzucił się na Toa Rahkshi z mieczem płonącym mrokiem. Wtedy jednak Guurahk odciął Teridaxowi rękę i nogi. Ten stoczył się wprost do energetycznego protodermis. Już się wydawało, że dobro zwyciężyło, kiedy jednak z Protodermis wyłonił się Vultraz podobny do Ultimate Dume. Jedną falą cienia położył wszystkich i wyleciał robiąc dziurę w suficie pałacu.

Gdy zaczeła się burza makuta i Chirixo schowali się w niegłębokiej grocie .Makuta zapatrzał się na deszcz stojąc na brzegu jaskini ,a Chirixo spojrzał na ostrze ,pogłaskał je i lekko przecił ramię Makuty .Makuta spojrzał na swoje ramię ze zdziwieniem i spostrzegł się że antidermis wycieka .Nagle Chirixowe ostrze przebiło mu brzuch .Już 75% makuta wchłonoł zbroję i ulepszył swoją zbroję .Poleciał szukać Tahu ,w poszukiwaniu Olmak

Tym czasem...

Koło bazy Ruchu Oporu Turaga Ketongu zwinoł Kanohi Lego i uciekł .zaczeli go gonić Krika ,Vamprah i Miserix-Oddaj ją po dobroci !-krzyknoł Miserix-Nigdy !Haha !-i turaga ją ubrał przybierając swą prawdziwą postać-Spiriah !-krzyknoł Krika-Tak to ja !-nagle przyleciał Chirixo 90 % makuta .Spiriah namawiał Chirixo by mu pomógł .Chirixo się zgodził i odleciał razem z Spiriahem-Za mną !Do świątyni !

-Wracaj Spirah!- warknął Nowy Lewa, rzucając się za nimi w pościg. -Weź se tę maskę, ale Chirixo tu zostaje. -i uderzył w Spiraha naładowaną energetycznie falą powietrza. Pancerz na klatce piersiowej Makuty rozleciał się w drzazgi i zaczęło spod niego wyciekać antydermis. -Chirixo, idioto! Jak możesz zapominać po co tu jesteśmy!? O tym, co zrobiliśmy na Bara Magna!? Przestań śnić na jawie i otwórz oczy! Nie jesteś Makutą, tylko Agori z jego mocami! _____________________________________________ Lewa Pewnie kontynuowałby swoją przemowę, ale nagle na niebie zalśniło jasne światło a w jego rozbłysku stanęły Wielkie Istoty. Na ich przedzie stała jedna, o wyglądzie rycerza w złoto-fioletowej zbroi. Wielkie Istoty nie dzieliły się na władców i poddanych, ale inni traktowli go jak niekoronowanego króla. Postać rycerza przemówiła: -MIESZKAŃCY SPHERUS MAGNA! MY, POTĘŻNE WIELKIE ISTOTY, OBWIESZCZAMY WAM, ŻE KAŻDE ZE STWORZEŃ TUTAJ, ZOSTANIE PRZENIESIONE NA INNĄ PLANETĘ, ŻEBY NIE SZKODZIĆ JUŻ NASZEMU ŚWIATU. PRZENIESIEMY WAS NA PLANETĘ METRU MAGNA, NA WYSPY VOYA NUI, XIA, ZAKAZ I DO WNĘTRZA WSZECHŚWIATA, CZYLI KARDA NUI. NIE PRZENIESIEMY WYŁĄCZNIE MAKUTA, ZŁA TEGO ŚWIATA, ALE TOA, RAHI, TYTANÓW I MATORAN KAŻDEGO Z ŻYWIOŁÓW. ŻEGNAJCIE, LECZ ZACHOWAJCIE W PAMIĘCI, ZE WRÓCICIE TU, KIEDY MAKUTA PRZESTANĄ CZYNIĆ ZŁO, LUB ZOSTANĄ ZNISZCZENI.- po tych słowach zniknął wraz z innymi Wielkimi Istotami, a jasne strumienie światła przeniosły wszystkich nas na znane nam Metru Magna.

Guurahk wstał z ziemi jeszcze oszołomiony wydarzeniami. Rozejrzał się. Obok niego leżeli Mati, Muku, Zivon, Toa Rothuka, Nowy Lewa, Teratrax, Tahu, Disholak i Chirixo. Nie wiadomo dlaczego, ale Chirixo był tylko w 99% Makuta, więc cudem się przedostał.

- Co to za miejsce? - spytał sam do siebie.

- Pamiętam jak przez mgłę. Byliśmy na Spherus Magna. Vultraz uciekł i wtedy usłyszałem ten głos. Mówił, że przeniósł nas na Metru Magna, cokolwiek to jest. Mówił, że Makuta nie przejdą. Rozumiem, że źli nie przejdą, ale dlaczego nie przejdą dobrzy? To mnie zastanawia. Ale zaraz! Vultraz nie jest Makuta, więc te tu jest! Koledzy! - zawołał Guurahk budząc swoich przyjaciół - Vultraz tu jest! Nasza walka trwa!

(Chirixo to nie Agori tylko wcielenie Cherixa-glatoriana)Z ziemi wstał Chirixo ,otrzebał się i po chwili stał się 100% makuta ,zmieniając wygląd na 4 metrowego mrocznego tytana.Odwrócił się do Lewi i rzekł-Nie !Teraz jesem MAkuta !heheh !Lece znaleść tego niby-władcę(Vultraza) !-z krzaków wyskoczył rahi i a szkarłatno-czrny Makuta go wchłonoł ratując nieprzytomnych przyjaciół .I odleciał...

- Och, biedny Chirixo. Może, gdyby się zgodził, użyłbym swojej Lego i ocalił go. Albo.........

Guurahk zmienił się w latającego, ogromnego Rahi przypominającego Ridley'a z Super Smash Bros. Na ogonie miał Olisi. Podleciał do Chirixo i strzelił Makutę kulą ognia.

Chirixo walczył z Guurahkiem-walczyli na pięści ,puźniej Guurahk strzelał kulami ognia ,a Chirixo kulami cienia.W oddali Makuta zobaczył Vultraza i chwycił ręką cienia Guurahka z ogon i wystrzelił-To dla twojego dobra !!!-i poleciał w strone Vultraza-tytana

Wtedy Guurahk użył Olisi i sprawił, że Chirixo widział jak Vultraz ginie ponieważ jest w nim zbyt dużo cienia. Guurahk wtedy mówi:

- Z tobą też się tak stanie...

AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!-krzyknoł Chirixo i zaczoł niszczyć wszystko w okół siebie .Z zbroi zaczeło wyciekać antidermis.Makuta nagle wchłonoł kilka przedmoitów ,roślin i rahi , zmienił swój wygląd (bo to makuta w końcu) na owiele silniejszą zbroję .Makuta padł nieprzytomny .

Guurahk wylądował i wrócił do swojej normalnej postaci.

- Skoro jest nieprzytomny, to jest trochę jakby przedmiotem, więc Lego raczej zadziała - powiedział do siebie po cichu Toa. Użył Lego i przywrócił Chirixowi formę Cherixa, łowcy z Bara Magna. Transformacja usunęła też jad i Chirixo (a raczej Cherix) był znów sobą.

Tahu wyjął z torby maskę, której tak długo szukał.

- Przyjaciele, oto Kanohi Kxaron, Maska Energii. Dzięki niej można magazynować nieskończone zapasy energii, pobierać ją z istot żywych oraz przeistaczać je w czystą energię , którą potem można wchłonąć. Istnieje taka tylko jedna na cały wymiar. W moim została zniszczona, ale ta, pomoże nam pokonać zło - powiedział Toa Ognia, zdjął swoją Hau i założył Kxaron.

Podszedł do Chirixo i dotknął go. W kilka sekund cała jego zła energia Makuty została pochłonięta i stał przed nimi zwykły, stary, dobry Chirixo.

- Mówiłeś, że jesteś słaby. Teraz już taki nie będziesz. Dostaniesz moc kreacji. Możesz tworzyć rzeczy i istoty, wystarczy, że o nich pomyślisz. Jedyne ograniczenie jest takie, że nie mogą one być silniejsze od ciebie. Kolejny prezent ode mnie dla ciebie, to moc osłony. Możesz wytworzyć osłonę tak potężną, że wytrzymałaby nawet uderzenie góry.

Z kolei Tahu podszedł do Vultraza.

- Ty! Już nie będziesz czynić zła.

- Serio? Zaraz się przekonamy - powiedział Tytan. Chciał uderzyć Tahu, lecz ten zblokował cios odepchnięciem jego ręki.

- Twoja moc jest ci odebrana!

Vultraz zaczął się zmieniać i po chwili stał się zwykłym Matoranem.

- Zabiorę cię tam, gdzie nie będziesz mógł czynić zła - powiedział Tahu.

Na Vultrazie pojawiły się płomienne kajdany. Toa Ognia podszedł do grupy przyjaciół.

- Moją prawdziwą misja było odnalezienie Kxaron. Przepraszam, że nie pomogłem wam w walce, ale wynagrodzę to tym, że dostaniecie moc, której nikt jeszcze nie ma. Od tej chwili, każdy z was ma na sobie Pieczęć Ognia. W sytuacji zagrożenia życia dostajecie moją moc i siłę - powiedział Toa.

Obudził się Cherix i rzekł-Wow !Dzięki !Ale mam pytanie ?Muszę się nazywać Cherix ?xD Lepiej czuję się jako Chirixo !xD Ok sprubuję użyć nowej mocy !yyyyyyyyyy!-stęknoł i na nim pojawiła sięzłota zbroja.Zbrojędla wszystkich !-krzyknoł do przyjaciół

Disholahk zaczął krążyć wokoło złotego kirysu, dziwnie powarkując.

Guurahk podszedł do Disholaka.

- Co się stało przyjacielu?

-Chyba wiem, o co może mu chodzić .- powiedział Nowy Lewa. -Wielkie Istoty powiedziały, że przeniosą nie tylko makuta, więc oni tutaj muszą być. -Jakby na komendę z podziemi wyłonili się wszyscy Makuci. Rozpoczęła się największa bitwa w historii Matru Magna.

- Nie, chodzi o to, że ja nie noszę zbroi.

Rozdział V - Bitwa Mroku

- Mutran teraz!!! - wykrzyknął Guurahk i otworzył kapsułę. Nagle wyleciała z niej armia Klakków! Rahi zaczęły przeistaczać Makuta ponownie w istoty światła. Niestety, siła użyta do oswobodzenia Rahi przywróciła Guurahkowi dawną postać, a Kanohi Lego wpadła tuż pod nogi zmutowanego TSO. DH założył ją i zmienił nieprzytomnego Guurahka w Kraata poziomu 7. Potem zmienił większość Klakków w Visoraki, Rahkshi i Bohroki. Na szczęście Rahkshi nie miały Kraata, więc nie mogły działać. Niestety radość trwała krótko, ponieważ TSO zmienił okoliczne kamienie w Kraata poziomu 7 i wysłał je do Rahkshi. Powstała niezwyciężona armia.

Nagle pod TSO zapadła się ziemia. Cień spadł do dziury, gdzie został zakopany przez nie wiadomo co. Następnie wielki, granitowy kolec przebił kanohi Lego. Niestety, przemiany wywołane mocą Lego nie cofnęły się.

-Nikt nie będzie zadzierał z ziemią - rozległ się potężny głos z ziemi.

Nikt nie będzie atakować moich sojuszników !-Krzyknoł Chirixo w nowej ,ogromnej ,złotej super-zbroi ,otwierając 2 miecze z nadgarstków ,wyglądające jak ostrza Sidoraka .Aaaaa!!!-krzyknoł niszcząc Rahkshi .Puźniej się skupił i stworzył coś na wygląd Boxora-Matoranie i Toa włazić do tego czegoś !A teraz Atak !-wrzeszczał ,biegnąc w strone Makuta

Tahu nie wszedł do machiny. Patrzył spokojnie jak Chirixo walczy z Makuta. Choć był ogromny, to Makuta było około 20, więc Toa nie zastanawiał się i skoczył w wir walki.

Pierwszy na przeciw niego stanął Spiriah. Makuta zaatakował z ogromną szybkością, ale Tahu spokojnie uniknął ciosu. Toa Ognia wyjął z torby i założył Kanohi Kxaron. Kolejny atak Makuty został zblokowany metalową rękawicą. Energia wytworzona ze zderzenia została skierowana do drugiej ręki Tahu. Toa wytworzył Kulę Energetyczną i uderzył nią w Spiriaha. Cała energia opuściła ciało Makuty, a on upadł bezwładnie na ziemię. Tahu skierował się na kolejnego przeciwnika.

Dzięki !-krzyknoł Chirixo i wystrzelił Rothuka ,z miotaczy Rothuka które miał zamontowane na ramionach .C'mon !Dalej !-i skoczył na Makuta miarzdźąc go .Nogle pojawił się dziwny makuta ,który pochłaniał Rahkshi mroczną ręką ,tworząc sobie zbroje .Nagle zrobił coś niespodziewanego-Pochłonoł Vampraha i Krika !Makuta stał się wielki i silny ,silniejszy niż się spodziewali !-Zatancz jak potrafisz !-krzyknoł tytan Chirixo

Przychodzi Tridax i po chwili obrywa ogromną eksplozją, po czym na jego zwęglonym ciele staje Disholahk.

-Surrender now, and I may let u live - krzyknął po angielsku feniks.

Guurahk skontaktował się telepatycznie z członkami drużyny.

- Pozbądźcie jednego z Rahkshi Kraata, wtedy ja wejdę do niego i będę walczył z wami.

Gigantyczny Makuta ze zbroją z cił rahkshi wyciągnął mroczną łapę po kolejną ofiarę, ale nagle wskoczył do niej Vultraz. Makuta wciągnął kra-matoranina, zatrząsł się i przemówił głosem Vultraza. -Nareszcie! Jestem Makuta! Prawdziwym Makuta!- i ruszył w bój. Nikt nie mógł dać mu rady, wchłonął po kolei Brutakę, Antroza i Botara. Nowy Lewa włączył silniki i stanął tuż przed nim. -Nie będziesz się tu panoszył obszczymurze! Czas, żebyś stanął przeciw równemu sobie!- i rzucił się na Vultraza. Niestety, wbrew temu co powiedział, nie był tak mocny jak Makuta i chociaż zasypywał go gradem powietrznych trąb i wirów, Vultraz zawsze dawał radę się ochronić i kontratakować. Nagle Lewa zamarł. "Guurahk, mam nadzieję, że czytasz mi teraz w myślach."- pomyślał.- "Muszę się udać do wnętrza planety, do Karda Nui! Oby mój plan zadziałał. Zajmijcie Vultraza!" i tornadem wywircił w ziemi dziurę, w którą wleciał. Bitwa trwała.

-Przyda ci się pomoc.-tajemnicza postać powiedziała do Lewy.Po chwili się ujawniła,to był Tyzoon który szedł niewidzialny cały czas za nimi.-Co,czemu mnie nie zaprosiliście?Każda pomoc może się przydać.

-Dzięki Wielkim Istotom, że tu jesteś!- wykrzyknął Nowy Lewa. -Chodź za mną! pomyślałem, że skoro Makuci wygrywają, bo używają mroku, to trzeba to jakoś zrównoważyć. Dlatego wwierciłem się do Karda Nui, żeby poszukać Av-matoran. Spieszmy się, nie wiem na jak długo tamci utrzymaja Vultraza!

-To nie ma czasu na pogawędki,idziemy-po tych słowach oboje weszlo do Karda Nui

Chirixo krzyknoł do Vultraza-C'mon !-Vultraz się owrócił i jednym okiem zerknoł na przeciwnika .Zaśmiał się po czym Chirixo skoczył na wroga .Vultraz z łatrością odpierał ataki Chirixo .W końcu odłamał tę część zbroji ,która zakrywała dłoń .Chirixo nie wachał się i wbił odtrzę w brzuch wroga .Makuta zaśmiał się i złapał wzdychającego z wysiłku Chirixo ,ręką cienia .Już go miał wchłonąć gdy Miseri na niego skoczył i zaczoł walczyć...

Miserix zaczął szybko przegrywać, ale na Vultraza skoczył Axonn. Chirixo i Miserix uciekli, a Axonn został zabity przez Vultraza. Potem Icarax wraz z Vultrazem zaczęli walczyć z bobrymi Makuta, zabijając wszystkich poza Miserixem.

Tymczasem w Karda Nui...

Tyzoon i Nowy Lewa odnaleźli wioskę Av-matoran, tą samą w której mieszkali Photok, Tanma, Gavla, Solek, Radiak i Kirop. Wchodzili właśnie do osady, kiedy nadleciał oddział siedmiu Makuta. Nie byli to w większości prawdziwi Makluci, lecz zmutowani kolejno: Vengeance, Vanisher, Spinner, Sentrakh, Gatherer i Gladiator. Jednak ostatni z nich był większy i wyglądał na sto razy bardziej Makutowatego niż Antroz Teridax czy Mutran. Nowy Lewa obrócił się twarzą do napastników, dobył mieczy i skoczył na wroga.

Lewa,zamij ich.Ja pójdę z matoranami.Dasz radę?-zapytał Tyzoon

-Kiedy chcesz i na ile chcesz!- krzyknął Nowy Lewa, przebijając Vanishera podwójnym tornadem. Potem wskoczył na ramiona Gladiatora i odciął mu głowę, zanim DH zdążył zareagować. Chciał skończyć z Sentrakhiem, ale zaatakował go Spinner. wywiązała się szybka, powietrzna walka.

Spinner po mutacji zyskał moc kontroli błyskawic i miotał nimi na wszystkie strony. Nowy Lewa był jednak wprawnym lotnikiem i unikał każdego jego ciosu, odpłacając się z nawiązką falami naładowanego energią powietrza. W pewnym momencie Spinner zaczął gonić Lewę i atakować go od tyłu. Toa za nic nie mógł się od niego uwolnić. Nagle zwolnił, chwycił DH i uruchomił swoje silniki na pełnych obrotach. Obaj przeciwnicy pomknęli z zawrotną prędkością w stronę stalaktytu, na którym była wioska Av-matoran. Spinner próbował uciec, ale Nowy Lewa trzymał go w żelaznym uścisku. Tuż przed stalaktytem puścił Spinnera i poderwał się gwałtownie w górę. Pod nim DH przywalił w skałę, więc nie tracąc okazji dosłownie zmiażdżył go naenergetyzowanym cyklonem. Potem odwrócił się w stronę przeciwników. Vengeance rzucił się na Lewę, a reszta pomknęła za nim. Toa z łatwością ominął pierwszego DH i zasypał Sentrakha i Gatherer'a gradem pocisków twardego powietrza. Obaj Mroczni Łowcy polegli po paru sekundach, ale Vengeance był o wiele twardszym przeciwnikiem. Tarczą blokował każdy atak Lewy i miotał w toa pociskami magnetycznymi, mającymi rozsadzać pancerz Nowego Lewy.

Prawdziwy Makuta stał obok i z obojętną miną przyglądał się walce. Nowy Lewa skakał tu i tam, wyłażąc ze skóry by uniknąć pocisków magnetycznych. W końcu Vengeance wybił z rąk Toa jego miecze i przyparł do skały. Lewa w ostatniej chwili wytworzył sobie tarczę z twardego powietrza. DH bezlitośnie na niego napierał na przeciwnika, pancerz Lewy trzeszczał niepokojąco. Z całych sił odpychając włócznię Vengeance'a, Nowy Lewa dostrzegł Tanmę kątem oka. "Czemu nie poszedł razem z Kilekiem?" -zastanowił się. Nagle do głowy wpadł mu pewien pomysł. Wkładając cały wysiłek na pchaniu prawą ręką, lewą podniósł kamień leżący obok. W duchu pomodlił się do Mata Nui, Wielkich Istot i "Każdego Kto Mógłby Mi Pomóc" i przelał całą swoją siłę i moc na kamień. Skałka zmieniła się w Kamień Toa! Ledwo utrzymując DH na dystans, skinął głową na Tanmę. Av-matoranin podbiegł do walczących, a prawdziwy Makuta chyba się zorientował co się święci, bo skoczył żeby powstrzymać Tanmę. Zamachnął się kolczastym mieczem na matorana, żeby zabić go zanim złapie Kamień. Nie zdążył. Vengeance'a i Makutę odrzuciła eksplozja złoto-zielonego światła.


Rozdział VI - Światło pośród Cieni

Toa Tanma stał w pełnej zbroi przed zmutowanym Mrocznym Łowcą i członkiem Bractwa. W rękach dzierżył dwa miecze Nowego Lewy, teraz przeobrażone tak, że wyglądały jak ostrza Lhikana. (Tanma był wzrostu takich toa jak Drago, Tahu Mistika czy Nowy Lewa, bo otrzymał moc nie od któregoś z toa w tym wymiarze, tylko od Lewy). Toa światła uśmiechnął się groźnie do przeciwników. DH rzucił sie na niego, ale ten zawirował w półobrocie i porozcinał Vengeance'a na strzępy. Makuta przygotował miecz i spojrzał Tanmie w oczy. Wiedział, że nadeszła jego kolej.

Turaga Lewa stał na skale i z podziwem i radością patrzył, jak Tanma saltem unika ciosu Makuty i uderza go z góry strumieniem niszczącego światła. Zachwycał się, jak były Av-matoranin zasypuje wroga gradem uderzeń i rozpędza się do ostatniego ciosu naładowanym żywiołowo mieczem. Huk eksplozji światła sprawił, że Karda Nui wprost zatrzęsło się w posadach. Tanma stał jeszcze chwilę nad dymiącym ciałem Makuty, a po chwili użył światła żeby wyparować wyciekające z niego antydermis. Toa światła odwrócił się do turagi, a Nowy Lewa się uśmiechnął. Jego plan się powiódł. Makuta spotkają przeciwnika równego sobie. A nawet lepszego.

Tymczasem na powierzchni...

Vultraz zmiażdżył falami mroku wszystkie Rahkshi, które Guurahk przeciągnął na swoją stronę. Jeden z ostatnich Makuta po stronie Icaraxa i Vultraza spróbował zaatakować Miserixa. Wystrzelił ku dawnemu przywódcy Bractwa mroczną łapę, ale Miserix uformował łapę ze światła i zaczął się siłować z przeciwnikiem. Obaj Makuci starali się przepchnąć łapę przeciwnika z powrotem do jego wnętrza, by go bez przeszkód wchłonąć, ale nagle Miserix pociągnął i jego przeciwnik pobiegł kilka kroków do przodu, tracąc równowagę. Miserix wykorzystał chwilę i rozerwał go na strzępy magnetyzmem. Chciał się odwrócić, by pomóc Chirixo zmagać się z Bohrokami, kiedy drogę zagrodził mu Vultraz. Przywódca złych Makuta uśmiechnął się paskudnie. I zamachnął mieczem. Podwójnym mieczem mrocznego ognia.

Niestety Vultraz zrnił Miserixa.-Nie !!!-Krzyknął Chirixo .-Sprubuj ze mną !-Krzyknął złoty tytan-Z przyjemnością !-Wrzasnoł Vultraz-Nie !Daj mi go zniszczyć mistrzu !-rzekł Icarax .Chirixo zaczoł go obrzucać gradem Rothuka ,ale ten był silny ,dosć silny by dorównać Chirixo...

Znowu w Karda Nui...

Tyzoon zorientował się że brakuje matorana.Biegł poinformować Lewę.Gdy dobiegł zobaczył turagę.

-Lewa,co ci się stało?

-Oddałem moc Tanmie.

-Nieważne,to ucieknij z matoranami.W razie potrzeby wspomogę Tanmę.

-Szarżaaaaaaaaaa! - wrzasnął Disholahk, pobiegł na Vultraza, skoczył na niego i przygwoździł do ziemi.

-Zajmijcie się nim!

Aaaaa!!!-z krzykiem Chirixo skoczył na Vultraza i wbił ostrze w pierś .Z rany wydał się tak mocny promień cienia że wszyscy popadali na ziemię .Vultraz wstał chwiejąc się i zaczoł wciągać Ręką Cienia resztki po Rahkshi .

-On się tym ulecza, zajmijcie go a ja zniszczę zbroje Rahkshi! - krzyknął Disholahk i cisnął w Vultraza magmową kulą, po czym rzucił się na Rahkshi.

Vultraz odwrócił się w stronę rzucającej się na niego drużyny (oraz członków ruchu oporu) i powalił wszystkich falą najmroczniejszej energii jaką posiadał. Wszyscy wojownicy padli na ziemię w zniszczonych pancerzach. -Czas, żebym wszystkim udowodnił, jak jestem potężny!- krzyknął Icarax, podchodząc powoli do pokonanych. Jego tarcza zaczęła się obracać szybko jak piła tarczowa, a Makuta skoncentrował na niej swoją energię mroku. Na pierwszy ogień poszedł Umbra. Icarax wystrzelił w niego wir cienistych promieni, który rozsadził tytana. Icarax znów skoncentrował moc i podszedł do Guurahk'a. Spojrzeli sobie w oczy na sekundę, ale wydawało się to wiecznością, kiedy próbowali złamać ducha przeciwnika, bo zapewne odbywali pojedynek telepatyczny. W końcu Guurahk odwrócił wzrok, był cały spocony. Icarax wycelował. Zawahał się na sekundę. O sekundę z długo. Nagle spod ziemi wystrzelił strumień światła. W resztkach pyłu pozostałych po eksplozji stał Tanma. Błyskawicznie pchnął ostrzem w tarczę Makuty i rozsadził ją strumieniem światła. Icarax zachwiał się i cofnął kilka kroków. Toa światła wzniósł miecze i skoczył na przeciwnika. Icarax blokował i nawet udało mu się na chwilę powstrzymać Tanmę, ale potem młody toa błyskawicznie odskoczył, wykonał gwiazdę i strzelił w Makutę strumieniem światła. Tamten zawył z bólu, a Tanma dopadł go jednym susem i przebił mieczami naładowanymi wirem światła. Makuta krzyknął po raz ostatni i padł na zimię. Nie zostało po nim nawet antydermis, które stopiło się podczas ataku Tanmy. Toa światła odwrócił się w stronę Vultraza i przybrał pozycję bojową.

Najsilniejszy Makuta uśmiechnął się drwiąco. -Naprawdę myślisz, że dasz mi radę, tylko dlatego, ze pokonałeś Icarax'a? Już zapomniałem jak idiotyczna jest odwaga w wykonaniu toa. - po tych słowach Vultraz strzelił w Tanmę mrocznym płomieniem, ale toa zręcznie uskoczył i strzelił w przeciwnika kulą pulsującego światła. Pocisk trafił w niego, ale przeleciał dalej, nie czyniąc Makucie żadnej szkody. -Iluzja.- warknął Tanma, zmieniając to słowo w przekleństwo. Zamknął oczy i skupił się na dźwiękach, próbując znaleźć przeciwnika. Nie pomogło, więc użył swoich macy żywiołowych, by wykryć miejsca najbardziej pozbawione światła. -Sprytnie, ale za późno. -rozległ się głos tuż obok twarzy toa. Tanma otworzył oczy. Wszyscy patrzyli w przerażeniu jak Vultraz wykonuje pchnięcie mieczem w twarz przeciwnika. Ostrze przeszło na wylot. Na chwilę świat zamarł i wszystko zdawało się jeszcze bardziej mroczne i pozbawione światła. Każdy tu zebrany odczuł śmierć Tanmy. Oprócz Vultraza. Ten patrzył w przerażeniu na postać toa i wyglądał jakby w niewyjaśniony sposób toa światła przeżył atak Makuty. Ciało Tanmy rozwiało się nagle, jak dym albo duch. -Dobra ta twoja sztuczka z zamianą! -rozległ się krzyk i jak spod ziemi pojawił się Tanma. Zanim Vultraz zdążył zareagować, toa wybił mu miecz z ręki i drugim naładowanym ostrzem zamachnął się na maskę Makuty. Vultraz zablokował w ostatniej sekundzie, ale eksplozja światła i tak powaliła go na ziemię. Vultraz podniósł się jak najszybciej i odepchnął toa światła łapą cienia. Tanma po chwili został przygwożdżony do ziemi żelaznym uściskiem. -Nie dacie mi rady.- stwierdził spokojnie Vultraz. -Żaden toa czy tytan nie da mi rady. Jestem panem żywiołu Cienia!_____________________________________________________ -A drużyna toa?!- krzyknął Tanma i zniszczył łapę cienia własną, świetlistą. Potem chwycił nią Vultraza. Makuta zaczął sie uwalniać z uścisku, a toa śiatła stęknął z wysiłkiem. -Szybko! Ledwo go trzymam1 Połączcie moce i zamknijcie go w protodermis!

Guurahk - Kraata myślał. Zastanawiał się, czy użyć swojej najsilniejszej broni. Toa Rothuka, Mati i Muku oraz Zivon gdzieś zniknęli. W chwili "śmierci" Tanmy zadecydował. Użył środku mutacyjnego Mutrana, który mu wszczepił podczas pobytu w laboratorium. Zmienił się w Pijawkę Cienia. Podleciał do tego co pozostało po Icaraxie. Mocą mentalną użył leżącej, lekko spopielonej Włóczni Artakhi. Skoncentrował moc cienia i wchłonął przedmiot do siebie. Zmienił się w Kraato - piłę. Podleciał do szczątek Lego i użył swojej nowej mocy, by ją odbudować. Wchłonął mroczną ręką Lego i przeistoczył się. Stał się nowym Toa Światła. Włócznia Artakhi stała się złota i potrafiła miotać strumienie światła. Na twarzy miał Ignikę, a dodatkowo miecz zbudowany z dwóch ostrzy buławy dezintegracji. Cały pancerz lśnił jasnością. Rzucił się na Vultraza odcinając mu rękę i spawając protostal. Potem ustawił się obok Tanmy. Jednocześnie rzucili się na podnoszącego się Vultraza i Makuta upadł od dwóch kopnięć z wyskoku. Szybko jednak Vultraz wstał i zaatakował Toa Światła. Vultraz zamachnął się i chciał ciąć Av - Toa, ale Guurahk przeskoczył nad ostrzem miecza, a Tanma sparował cios. Następnie oboje zaatakowali Vultraza. Cięli go jeden po drugim mieczami, ale ten dawał im radę. Vultraz ściął Tanmę z nóg, ale kiedy miał zadać mu cios, strumień światła spalił mu drugą rękę. Z wciąż naładowaną światłem włócznią stał w oddali Guurahk. Tanma wstając uciął Vultrazowi nogę, potem Guurahk dobiegł i odciął drogą nogę, a na końcu oboje wspólnym cięciem odcięli głowę Makucie. Bitwa się zakończyła.....

Disholahk (znajdując ujście swoim emocjom) z całej siły kopnął Vultraza w ryj.

Nagle Chirixo otrzepując się i wkładając swoją złotą maskę w kształnie Kanohi Rode powiedział z zachwytem ,podśmiewując się-Juhhhuuuuu!Ale czy ja raz ,choć raz ,tylko raz !?Mógł bym pokonać głównego wroga !? xD-Wtedy zabrał broń Vultraza-Makuty ,obejrzał ją ,zmienił mocą kolor na złoty i rzekł-Zachowam to dla siebie !

Zaraz !Gdzie Lewa ?!-krzyknął Chirixo

Ze mną-Tyzoon wyszedł z turagą Lewą z Karda Nui

-Ha, ha!- zaśmiał się turaga Lewa. -Widzę, że mój spadkobierca dobrze sobie radził, walcząc ramię w ramię z Guurahkiem. Nagle ziemia się zatrzęsła i wynurzył się spod niej Spinner, jeszcze bardziej wzmocniony dzięki wodom bagna do których wpadł podczas walki z Lewą. -No Chirixo, masz wroga którego chciałeś!- krzyknął turaga i odbiegł jak najdalej od DH.

Guurahk tymczasem chodził po polu bitwy, nieświadomy walki drużyny z DH. Chodził i mocą Lego zmieniał Rahkshi, Bohroki i Visoraki z powrotem w Klakki.

Juuuuhhhhuuuu!Ale będzie zabawa !-krzyknął tytan i skoczył na wroga .Spinner nie był łatwym przeciwnikiem ,ale po serii ciosów osłabł .Chirixo przygwoździł go do ściany sztyletami i strzelił zmniejszającym Rothuka .Chirixo wzioł go w ręce i powiedział-Kto chce pupilka ?!?!

- To nie ważne. Zniszczyliście ciało Vultraza, ale nie jego ducha, a także antidermis jest całe - powiedział Tahu.

- Masz rację - usłyszeli głos Makuty Vultraza. - Teraz powstanę jeszcze silniejszy!

Ciało Makuty zaczęło się składać i formować w jeszcze lepsze. Teraz nie był ogromnym ledwo ruszającym się tytanem, ale czymś na kształt Super-Toa z mocą Mroku.

- Widzę Vultraz, że podoba ci się Ciemność. A może chciałbyś mnie? - powiedział Toa Ognia. - Wewnątrz mnie jest dwa razy więcej ciemności niż ty masz. A jeżeli chcesz jeszcze więcej, to znam kilka osób, które z chęcią ci trochę dadzą.

Tahu założył Kanohi Lego i zmienił ją w Olmak. Otworzył portal i wepchnął do niego Vultraza.

- Nie martwcie się. Za kilka chwil nic z niego nie zostanie - dodał Toa.

-Lepiej się upewnię. -powiedział Tanma i wystrzelił do portalu samonaprowadzającą falę światła. -Twój wymiar to musi być paskudne miejsce Tahu. Moje wyrazu uznania i współczucia. -dodał. Potem na niebie rozbłysła zorza, w której stanęły wielkie istoty. Na ich przód wyszedł pamiętany rycerz w złoto-fioletowej zbroi i przemówił: -POTĘŻNI WOJOWNICY! ZAIMPONOWALIŚCIE NAM WASZĄ ODWAGĄ I HARTEM DUCHA. PRZYZNAJĘ SIĘ, ŻE POPEŁNIŁEM BŁĄD DORADZAJĄC MOIM BRACIOM I SIOSTROM, ŻEBY NIE TWORZYLI WIELKIEGO DUCHA. WY MI POKAZALIŚCIE, ŻE JEST TO ISTOTA NIEZBĘDNA DLA KAŻDEGO WYMIARU. DLATEGO TEŻ POSTANOWILIŚMY ZAMIENIĆ CAŁE ANTYDERMIS Z DOBRYCH MAKUTA W WIELKIEGO DUCHA. NIECHAJ MISERIX, ANTROZ, MUTRAN, GORAST, VAMPRAH I KRIKA POWRÓCĄ! -kiedy tylko skończył mówić, na jednej z wysp pojawiło się wielkie mechaniczne ciało Wielkiego Ducha. Turaga Lewa z uśmiechem zwrócił się do swoich towarzyszy: -No to otwieramy portal i wracamy do domu. mam nadzieję, że pójdziesz z nami, mój młody uczniu. -zwrócił się do Tanmy. toa uśmiechnął się i skinął głową.


Rozdział VII - Wielki Powrót

Disholahk już czekał po drugiej stronie portalu.

Tanma waśnie pomógł turaga Lewie wygramolić się z portalu do metru nui. Kiedy tylko matoranie zobaczyli turagę, zawołali kilku po-matoran, którzy zaczęli robić rzeżbę turagi koło pomnika drużyny, ale o wiele mniejszy, naturalnych rozmiarów.

Tahu był kolejny.

- Żal mi trochę tego Vultraza. Jego los był straszny, przynajmniej tak mi się wydaje - powiedział Toa Ognia.

- A co z nim zrobiłeś? - spytał się Disholahk.

- Wrzuciłem go przez portal do komnaty Makuty Teridaxa z mojego wymiaru. Jeżeli Teridax nie chce, żebyś stamtąd wyszedł, to nie wyjdziesz. A wierz mi, on nie lubi konkurencji, więc Vultraz nie miał szans na przeżycie - powiedział Tahu. - Najgorsze jest to, że Teridax na pewno na tym skorzystał. Wchłonął Vultraza i jego potęga wzrosła. Mój wymiar to straszne miejsce. Jedna osoba nie będąca Wielkim Duchem rządzi nim, i nikt go nie pokona. Musieliśmy zniszczyć wszystkie kanohi Olmak, żeby Teridax nie mógł przenosić się do innych wymiarów i podbijać ich. Jedyna rzecz, która może przenosić kogokolwiek między wymiarami, to Tarcza Wymiarów należąca do Iruiniego. Na szczęście tylko on może używać jej mocy.

-Chwila moment,Tanma jest z nami?-zapytał Tyzoon-Ludzie,zakłóciliśmy...-nie zdążył dokończyć bo pojawił się za nim portal który go wciągnął.

- Tyzoon! - krzyknął Guurahk i w ostatniej chwili chwycił przyjaciela za nogę. Portal niestety też był potężny.

- Pomóżcie mi! - zawołał, ale niestety nie wytrzymał i portal wciągnął Toa Światła wraz z Tyzoonem. Następnie szybko się zamknął.

Guurahk rozejrzał się po nowym otoczeniu.

- Gdzie my jesteśmy? - zapytał.

Chirixo wyjął Kanohi Lego i zmienił swoją Rode na Olmak-No to będe próbował !-Otworzył jakiś portal weszedł na 5 min. i otworzył się nowy-A...!Tam ich nie ma !Nikogo tam nie ma !No oprócz Żyglaków Zyglaków !Eche..eche..

Nagle Guurahk zauważył jakąś błękitną barierę (taką jak w Gothic).

- Pewnie zakłóca moc Olmak zmieniając jej cel na inny.

Nagle Toa zauważył małą zieloną istotę. Stworek popatrzył się na niego i zbliżył. Przyglądał się światłu jakby to był łakomy kąsek.

- Che, che. Tyzoon. Przydałby tu się Tahu, bo coś mi się zdaje, że znał coś podobnego. (Uwaga, uwaga. Tyzoon i Guurahk trafili do wymiaru Toa Teridaxa)

-Eee...to nie wygląda mi za dobrze-rzekł Tyzoon

- Szybko! Zdaję się, że wiem gdzie oni są - powiedział Tahu. Następnie założył Kanohi Lego, zmienił ją w Olmak i otworzył portal. - Wskakujcie!

Wszyscy weszli do portalu.

- Teraz witajcie w moim wymiarze. Lepiej szybko znajdźmy Guurahka i Tyzoona, a potem zwiewajmy. To znaczy wy zwiewajcie, ja już zostanę - powiedział Toa Ognia.

Uuu !A myślałem że tu będzie przyjemniej !-powiedział zszokowany Chirixo

Tymczasem....

Guurahk leżał nieprzytomny na ziemi. Bestia wysysała z niego światło.

- Tatuś mówił, że żarówka nic nie zrobi, tylko słoneczko. Przynajmniej on nie biegał jak pani przedszkolanka z krzyżykiem.

Nagle potworek spojrzał na Tyzoona, a konkretnie na jego minigun.

- Ludożerka chce cukierka - powiedział i rzucił się na Tyzoona, wpierw strzelając strumieniem światła.

W tej chwili przed Tyzoonem stanął jakiś Toa w srebrnej zbroi i dwoma mieczami.

- Zostaw ich Tofik! - krzyknął.

Zielona bestia się zjeżyła i zaczęła coś mamrotać.

- Niedobry, zły Sound. Chce nam odebrać skarb. Ale nie, my jesteśmy sprytni i nie pozwolimy mu - mówił do siebie Tofik. Kiedy skończył, zaczął atakować Toa Dźwięku.

Sound unikał wszystkich drapnięć i ugryzień, ale trudniej sobie radził, gdy Tofik strzelał w niego kulami światła. Wtedy dobiegł inny Toa w żółto-czarnej zbroi i strzelił piorunem ze zmienionego Midaka prosto w Tofika. Stworek odleciał kilkanaście bio i upadł.

- No nareszcie! Kali, gdzieś ty była?!

- Nie ważne, teraz mamy Tofika na głowie - odpowiedziała Kali, Toa Piorunów.

-Kim jesteście?-zapytał Tyzoon-Dziękujemy że uratowaliście nam życie.

- Ja jestem Sound, Toa Dźwięku - powiedział. - A to jest Kali, Toa Piorunów. I przy okazji. Nie chwal dnia przed zachodem słońca. Uratowaliśmy wam życie, ciekawe tylko na jak długo.

Tofik się podniósł i chciał zaatakować, ale Sound wytworzył tarczę z dźwięku. Mieli chwilę spokoju.

Zafascynowany Chirixo odłączył się od grupy i zobaczyłw oddali kilka postaci .Podbiegł tam i skoczył na niego Tofik .Tytan próbował go złapać ale Tofik skakał po nim jak na trampolinie zadając mu ciosy .Chirixo go złapał i próbował coś z nim zrobić .Ale mały potworek strzelił w niego promieniem ,a tytan padł sparaliżowany na ziemię.

- Tam są!- krzyknął Tahu.

Cała drużyna pobiegła w stronę Chirixo i reszty. Tahu był pierwszy. Doskoczył do Tofika i złapał go za kark. Bestia szamotała się ile wlezie, ale nie mogła się wyrwać z żelaznego uścisku Toa Ognia.

- No. Teraz się nie wyrwie - powiedział Toa Ognia. - Możecie wracać. Ja już zostanę w swoim wymiarze.

Wszyscy pomyśleli, że to niemożliwe skorom żadna Olmak nie działa, ale nagle otworzył sie portal i wyszedł z niego Toa Tama. -Możemy wracać. Turaga Lewa został zamiast mnie w moim wymiarze, żeby przywrócić równowagę. Chodźcie. - i wskazał portal. Cała drużyna wróciła do swojego wymiaru. Zostali jeszcze chwilę, żeby porozmawiać o tym co przeżyli, nawet Nowy Lewa pojawił się na chwilę w portalu żeby pogawędzić, ale prędzej czy później wszyscy wrócili do domów. Jeden po drugim rozchodzili się, każdy w swoim kierunku, aż na placu został tylko Tanma, patrząc na pomnik turagi Lewy. Symbol tego, że czasem, aby zostać bohaterem, trzeba przestać nim być.

KONIEC:)

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.