FANDOM


Forum: Index Bionicle Historia III

Postacie

Wpisywać mogą się tylko ci, którzy brali udział w Historii II lub Historii.

Ale najpierw będziemy działać razem jako 4 frakcja .Później będziemy po stronie tego i tamtego :).No nie ?-Pan i Władca(M7) 19:02, 9 cze 2009 (UTC)

Nom. Przynajmniej tak zrozumiałem --T_T, raper ciemności 19:05, 9 cze 2009 (UTC)

Tak, potem się porozdzielamy -Disholahkwanna talk to me? 19:33, 9 cze 2009 (UTC)

O, widzę, że Terciu dołączył do ludzi! -Disholahkwanna talk to me? 08:50, 10 cze 2009 (UTC)

Biedny Terciu jest z frajerami (xD)(ale Terciu frajerem nie jest)-Pan i Władca(M7) 10:54, 10 cze 2009 (UTC)

Ejno zamówiłem miejsce!!-Po prostu Dunox 11:32, 10 cze 2009 (UTC)

Jak myślicie Warox i Dekar tu będą ?Bo ostatnio ich tu niema .A o Guurahka nie musze się martwić-na 99,99999999999999 % tu będzie występował

Może. Ale Terciu wybrał jak wybrał, w takim razie musimy go spacyfikować XD -Disholahkwanna talk to me? 12:25, 10 cze 2009 (UTC)

xD-Pan i Władca(M7) 12:28, 10 cze 2009 (UTC)

Ej. No co ode mnie chcecie. Ja lubię być ze złymi. Poza tym, podobna nazwa: Teridax i Terranie. No i to nie będzie wina Tahu, tylko kogoś innego --T_T, raper ciemności 14:36, 10 cze 2009 (UTC)

Ja nic nie chcę (no, poza wieeeeeeeeeeeeeloma rzeczami XD) -Disholahkwanna talk to me? 14:41, 10 cze 2009 (UTC)

Mógłby mnie ktoś troche wprowadzić StarCraftowe klimaty? Dlaczego Terranie są kiepscy? I o co chodzi z tymi wszystkimi frakcjami (tzn. czy biją się ot tak, czy mają jakiś powód poza podbijaniem nowych ziem)? W StarCrafta grałem tylko raz w życiu (wiem że żal) parę lat temu.- "Ludożerka chce cukierka!"

Ja też nie wiem, po co się biją xD ale się biją. Mówię wam, jak znam StarCraft, to będzie niezła rozróba. PS. Fajny podpis? -Disholahkwanna talk to me? 15:41, 10 cze 2009 (UTC)

Zaczynajmy !Nie będziemy czekać na Teratraxa i Dekara !(jak by co to dołączą później) (fajny ,fajny !)-Pan i Władca(M7) 15:46, 10 cze 2009 (UTC)

No to teraz przedyskutujmy, jak zaczniemy -Disholahkwanna talk to me? 18:05, 10 cze 2009 (UTC)

To jedziemy z marszu, czyli imrpowizujemy. Disio, czyń honory! (zarąbisty!)- "Ludożerka chce cukierka!"

C'mon everybody !Lets go !-Pan i Władca(M7) 18:47, 10 cze 2009 (UTC)

W takim razie, polecimy w kosmos na platformie kosmicznej, jutro :D zaczyna się niezła zabawa -Disholahkwanna talk to me?

Nie będzie mnie do soboty lub do niedzieli .Więc prosze was byście kierowali moją postacią do mojego powrotu .Pozwalam kierować nią jednej osobie .Kto się pierwszy zgłosi będzie nią kierował :) (proszę być rozsądnym)-Pan i Władca(M7) 09:30, 11 cze 2009 (UTC)

Ja, -Disholahkwanna talk to me? 11:07, 11 cze 2009 (UTC)

TT dlaczego kierujesz moją postacią?--Guurahk 13:12, 17 cze 2009 (UTC)

Chodziło mi oto, żeby Tahu wytłumaczył coś wtedy, a najlepiej jest to zrobić, jak się ktoś zapyta. Więc napisałem, że Guurahk się spytał. Chyba się nie obrazisz, prawda? Jakby co, to wy też możecie napisać, że mój Tahu akurat coś robi albo coś w tym stylu. --T_T, raper ciemności 13:57, 17 cze 2009 (UTC)

Nie, nie. Tak się tylko pytałem. Ale fajnie było być choć przez chwilę Balrogiem. A i P.S. Mam już dla siebie nowe ciało.....--Guurahk 18:39, 17 cze 2009 (UTC)

Nie gniewacie się za moją samotna podróż? No cóż myślałem o tym od dawna. A i jakby ktoś nie znał Heroes III (w co wątpię) to będę tu wrzucał opisy (bo za obrazki to chyba mnie Tworzący rozszarpie xP) postaci.--Guurahk 19:18, 17 cze 2009 (UTC)

Nie gniewamy się (przynajmniej nie za bardzo). Ja osobiście gratuluje ci gustu, wybrałeś dobre stronnictwo (Cytadela) z którego weźmiesz armię. -"Ludożerka chce cukierka!"

Czy ja wiem. W Heroes III gram od półtora roku. Cytadela nie jest najsilniejszym miastem, tak samo Wrota Żywiołów. Najsilniejsze to: Lochy, Zamek i Forteca(ale ja lubię tylko Lochy). Hydry są trochę słabe, bo nie latają, a feniksy mają mało życia. Nie to co Czarny Smok. --T_T, raper ciemności 10:28, 18 cze 2009 (UTC)

Ale feniksy się odradzają... -Disholahkwanna talk to meh? 13:55, 18 cze 2009 (UTC)

Nie chodzi mi o to, że są najmocniejsi, tylko najfajniejsi (wygląd, osłabianie, zatruwanie, wzmocniona obrona). Oprócz tego, ich siła polega na tym, że trzy przedostatnie jednostki (Bazyliszki, Gorgony, wiwerny) maja bardzo zbliżone staty i ceny, więc różnią się głównie efektami "po-atakowymi" i mogą walczyć z takimi samymi jednostkami (np. walka ze stworzeniem odpornym na truciznę na poziomie 6. Skoro nie można użyć wiwerny, na luzie wystawiamy Bazyliszka i po problemie, bo jest tylko trochę słabszy). Ale dosyć o Heroes III, bo to forum o Historii III-Fan Wystan'a i innych Reptilionów

Lochy i Cytadela to moje dwie ulubione, a nie chciałem brać takich charakterystycznych: Zamek, Bastion, Nekropolis. Na Wrota mam zajadkę z powodu "Polowania na feniksa" (które wygrałem, a walczyłem z bratem który się maniaczy w Heroesów). Poza tym to tylko na chwilę.--Guurahk 20:01, 18 cze 2009 (UTC)

Dzidami?! Jakimi dzidami?! Terciu, [cenzura]? Terranie to wysoko zaawansowane technologicznie istoty humanoidalne! -Disholahkwanna talk to meh? 12:24, 19 cze 2009 (UTC)

xD-Pan i Władca(M7) 12:28, 19 cze 2009 (UTC)

Serio? Ojojoj. No dobra, to są super zaawansowane technicznie dzidy(kilku będzie miało kosy). Sorki, nie wiedziałem, Oj ja głupi <wali się w głowę> --T_T, raper ciemności 17:59, 19 cze 2009 (UTC)

Ja nie kumam...Jak Disio jest w jakiejś frakcji to zaraz wszyscy tam idą >:( Disio to bóg ?No nic przynajmniej Dunox jeszcze jest z Protossami ,a Tanma to nie wiem...(nie mam do nikogo sapów ale mnie to wkurza)-Pan i Władca(M7) 17:21, 23 cze 2009 (UTC)

To znaczy. Mój Tahu woli się trzymać Disia, bo on wie o co chodzi w tej wojnie. Po prostu nie rozumie sensu tego wszystkiego --T_T, raper ciemności 17:44, 23 cze 2009 (UTC)

Mhm...Tak ma marginesie ja też nie rozumiem o co chodzi w tej wojnie i chyba nikt poza Disiem nie rozumie xD-Pan i Władca(M7) 17:49, 23 cze 2009 (UTC)

Niby czemu Chirixo jest na Bara Magna ?! On jest w Wszechświecie Matoran !A poza tym czemu to koniec ?Mam ochotę na jeszcze !-Pan i Władca(M7) 18:50, 24 cze 2009 (UTC)

Spoko, będzie! Tylko trzeba wymyślić! -Disholahkwanna talk to meh? 18:51, 24 cze 2009 (UTC)

WIEM! Zróbmy jakiś wyścig poprzez różne wszechświaty! Tylko nie wiem, jaką nagrodę wymyślić... może Ignikę? -Disholahkwanna talk to meh? 18:57, 24 cze 2009 (UTC)

mi to nie pasi >:( Myśle że jakiś wymiar fantasty (ale Heroes i Śródziemie już był ,Ja bym proponował WarCraft skoro był StarCraft) :)-Pan i Władca(M7) 19:01, 24 cze 2009 (UTC)

A ja bym proponował Historię o poszukiwaniu Guurahka :) --T_T, raper ciemności 19:34, 24 cze 2009 (UTC)

Ja mam głupi pomysł. Może, skoro myśmy się już pobawili na "Historii" to może damy szanse innym? Tzn., niech każdy na swojej dyskusji ogłosi, na jakiej zasadzie przebiegnie jego wybór (lub jaki jest, jeśli już go dokonał). Potem nasi "spadkobiercy" wymyślą na czym będzie polegała Historia IV. Co wy na to? Jak się nie zgadzacie, to jestem za światem z "Rayman'a"(!) xD, w którym byłby Guurahk bo klasyka zawsze cieszy. Poza tym: Szkoda trochę, że przegapiłem zakończenie trójki, ale jest luz. Oprócz tego, na temat tego co mówił Muraga7, mam usprawiedliwienie dla Tanmy, bo chciałem żeby był niezdecydowany i zagubiony, chciałem żeby wróciła moja postać jako turaga Lewa [Toa światła to super mocne istoty, ale w Nowym Lewie jest takie "coś" ;-)]- "Ludożerka chce cukierka!"

Ale właściwie nikt poza nami nie chce uczestniczyć w Historii. Wpadłem na pomysł! Nasi bohaterowie będą chcieli przywrócić Guurahka do życia przy pomocy Kanohi Kxaron. Tahu powie im, że może ona zmaterializować energię, wiec i tą życiową oraz umysłową. Tyle, że ktoś ją ukradnie i będzie uciekał z maską. Wtedy ruszymy w pościg, po drodze zahaczając o inne wymiary. Oczywiście walki, bitwy i inne takie. Co wy na to? --T_T, raper ciemności 20:40, 24 cze 2009 (UTC)

Popieram Tercia ale każdy zgłosi jeden wymiar w którym będziemy ,np. ja zgłaszam Warcrafta .I każdy wymiar będzie trwał jakiś 1,2 rozdziały .Ok ?Zrobimy super Historie IV-Pan i Władca(M7) 07:25, 25 cze 2009 (UTC)

Ja zgłaszam Wormsy! XD -Disholahkwanna talk to meh? 07:30, 25 cze 2009 (UTC)

Na serio ?xD To dopiero będzie "Mayhem" xD-Pan i Władca(M7) 07:41, 25 cze 2009 (UTC)

Skoro Guurahk nie żyje to moją postacią będzie Kalt ok? A i od razu powiem, że te kule odegrają ważną rolę w Historia IV (już ja o to zadbam :)). Co do próby ocalenia Guurahka to fajny pomysł. Może właśnie Historia IV będzie o próbie ocalenia Guurahka, ale on sam jako żywy pojawi się dopiero pod koniec. Na szczęście Kalt podróżował z Guurahkiem i wiele się nauczył. A i te I.P. to jestem ja Guurahk tylko nie mam czasu się logować :P A i zgłaszam Paraworld--93.105.215.74 10:34, 25 cze 2009 (UTC)

Co to jest Paraworld? A ja się wycofuję z rayman'a, i zgłaszam "Star Wars". -"Ludożerka chce cukierka!"

ParaWorld to taka gra gdzie łazisz ludzikami i oswaja dinozaury.Potem walczysz :)Jeszcze tylko Terciu ,Kilek i Krzyk i mamy komplet światów !Ale trzeba wymyślić czemu łazimy po tych światach...Może tak raujemy Guurahka (jak wyżej :)) i na każdym świecie jest 1 kula którą potrzebujemy do wskrzeszenia naszego kumpla :D-Pan i Władca(M7) 11:37, 25 cze 2009 (UTC)

Z kulami to mi pasi :D--Guurahk 13:54, 25 cze 2009 (UTC)

D-Pan i Władca(M7) 14
11, 25 cze 2009 (UTC)

Mam pomysła !Z każdego wymiaru weźmiemy po jednym wojowniku (bohaterze) wybierać będzie każdy w swoim wymiarze (tzn.w wymiarze który wybrał) :D-Pan i Władca(M7) 14:30, 25 cze 2009 (UTC)

Spox. Ja z Paraworld wezmę sobie Tyranozaura! Mój ulubiony zwierzaczek. Chciałbym takiego w domu.... Ale ze mnie głupi marzyciel xD--Guurahk 15:04, 25 cze 2009 (UTC)

A ja wezmę Jar-Jar'a z Gwiezdnych Wojen. Jest rozwalający. -"Ludożerka chce cukierka!"

A ja moją fikcyjną postać - Imię:Turok ,Rasa:Tauren ,Klasa:Szaman .Jak będe mieć World of Warcraft (nie długo) to będe nią chodzić ! :D-Pan i Władca(M7) 09:23, 26 cze 2009 (UTC)

Ooo. Widzę, że mój pomysł się spodobał. W takim razie mój wymiar to Alagaësia(jeżeli ktoś czytał taką książkę jak Eragon albo inną z cyklu Dziedzictwo, to będzie wiedział) i Tahu zabierze ze sobą tzw "Cienia" czyli czarnoksiężnika opętanego przez duchy. A i mama jeszcze jeden pomysł. Te kule, będą potrzebne, żeby przywrócić świadomość i duszę Guurahka, bo esencję, ciało i resztę można stworzyć dzięki Kanohi Kxaron. Tyle z mojej wypowiedzi --T_T, raper ciemności 19:59, 26 cze 2009 (UTC)

Dobra nie ma na co czekać. Zakładam temat.--Guurahk 20:52, 26 cze 2009 (UTC)

Przynależność do drużyn

Zadania

  1. Zbadać Czerwoną Gwiazdę.
  2. Zniszczyć grupę terrorystyczną ludzi.
  3. Zniszczyć renegatów Zerg.
  4. Poświęcić Samira Durana w ruinach na najwyższej górze na Char. (Drużyna Zerg)

Część 1: Rozłam

Rozdział I - Nowe zadanie

Chirixo czekał właśnie na przyjaciół w siedzibie Turaga Dume-Ahh !Gdzie oni są !?-powiedział zdenerwowany (miał nową zbroję ,która wygląda jak pancerz Mata Nui (w Bara Magna) ale miał maske radaru Jallera Mahri)

Tyzoon zleciał z z nieba-jestem-powiedział

-To fajnie - powiedział feniks, który jakby wyrósł z ziemi w tej chwili.

Powoli dochodził do drużyny Guurahk, Toa Światła. Zawsze zjawiał się w jakiś ciekawy sposób, ale tym razem nie miał na to siły. Na masce miał odbite kły. Walczył z jednym z więźniów Dołu i użył na nim kałamarnicy. Z drugiej strony włóczni miał zamontowany Cordak.

- Witajcie przyjaciele - przywitał wszystkich Guurahk i usiadł na pobliskim kamieniu.

- Ślady kłów? Przygotuj się, niedługo może być ich więcej. Wiem, na czym polega sprawa - powiedział Disholahk.

-Jaka sprawa?- zainteresował się Tanma, który pojawił się w nagłym rozbłysku światła. -Ma to jakiś zwiazek z tym szalonym astronomem z Ko-metru, który cały czas coś krzyczy o Czerwonej Gwieździe?

- Trochę - odrzekł feniks. -Mamy po pierwsze dowiedzieć się, co tam jest, i po drugie spacyfikować jakąś grupę terrorystyczną Terran, która trzyma z renegatami Zergów.

-Wróć.- powiedział Toa Tanma. -Czy ci Terranie i Zergi należą do jakiegoś znanego nam gatunku? Może to Vortixx czy coś?

- No co ty. Zergi, to tacy jak ja - powiedział feniks i zmienił się... w coś dużego, beżowo-żółtego, najeżonego kolcami. -Terranie, to po prostu ludzie. Przy okazji, będziemy mogli spotkać się z Nerazim - dodał.

W tejże chwili pojawił się przed nimi portal. Wyszedł z niego Tahu. Był nieco inny, niż wtedy kiedy reszta drużyny widziała go ostatnio. Na lewej ręce miał metalowa rękawicę, taką jak po przemianie w demona. Naramienniki i nagolenniki były całe srebrne. Miecz miał przypięty na plecach, a w prawej ręce trzymał kuszę.

- Cześć - powiedział Toa Ognia. - Nie musicie się martwić. Teraz nie mam żadnej dodatkowej misji.

- Tahu. Witaj przyjacielu - zawołał Guurahk i podszedł do Toa Ognia by go przywitać.

-Cześć.- odezwał się niepewnie Toa Tanma. Bądź co bądź, znał członków drużyny krócej, niż oni siebie nawzajem. -Wyglądasz bardziej demonicznie niż poprzednio. Czy to będzie się... nasilać?

- Nerazim mogą nam bardzo pomóc - kontynuował Disholahk. - A przy okazji, zmiana planów. Nie polecimy platformą kosmiczną, tylko statkiem matką Protoss.

Mothership_SC2_Cncpt1.jpg

Wtem, olbrzymi, żółto-niebieski statek zawitał na horyzoncie i wylądował. Ze statku wyszła dziwna istota w pelerynie.

- Nazywam się Zeratul i jestem dowódcą Nerazim, mrocznych templariuszy. Pomożemy wam dostać się na planetę Shakuras.

- Witaj, Zeratul - przywitał go Disholahk. - Wchodzić, drzwi zamykać, za godzinę lecimy!

Rozdział II - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

Disio i Tanma siedzieli sami w kajucie kuchennej. Disholahk szukał czegoś zjadliwego, a Toa Światła próbował ugotować znaleziska. Nagle Tanma odezwał się nerwowo:

-Ufasz im? tym całym mrocznym templariuszom? Ich przywódca wydaje się w porządku, ale jego towarzysze... w nich jest coś bardzo niepokojącego. i czemu chcą naszej pomocy w dostaniu się na jakąś planetę? Przecież to oni mają wysoce uzbrojony statek i tak dalej...- spojrzał na Disholahk'a pytająco.

- Jasne że ufam, to moi starzy kumple - odpowiedział Disholahk. - Mroczni templariusze to chyba najbardziej honorowe istoty w całej galaktyce - dodał i wyszedł.

Tahu siedział w swojej kajucie i rozmyślał. Ostatnimi czasy stał się potężniejszy, ale też bardziej mroczny i okrutny. Bał się, że może nie powstrzymać Shadow'a. Tak nazwał tą swoją drugą osobowość, po tym kiedy został zakażony cieniem Teridaxa. Z Shadow'em miał umowę. Kiedy Tahu będzie potrzebował pomocy, po prostu "budzi go" i on mu pomaga w walce. W zamian Toa Ognia miał mu dostarczać kryształ o nazwie Ametyst. Miał kilka bryłek tego minerału, ale nie był pewien, czy wystarczy na całą podróż. Gdyby zabrakło "zapłaty", Shadow mógłby przejąć kontrolę nad ciałem i pozabijać wszystkich dookoła. Od pewnego czasu ciało Tahu także się zmieniło. Po jednej z transformacji, na lewej ręce pozostała metalowa rękawica i nie można było jej zdjąć. Siła fizyczna też się powiększyła. Toa mógł teraz podnosić rzeczy o wadze kilkuset kilogramów. Na rękach i nogach zmaterializowała się nowa bardzo mocna zbroja. Choć te zmiany nie przeszkadzały Tahu, a wręcz pomagały, to było czuć, że Shadow tylko przygotowuje się do przejęcia kontroli...

Disholahk zauważył mały statek, zbliżający się do tego, którym lecieli. Statek ,,przyczepił się" do większego statku, a jego jedyny pasażer, dziwna istota w długiej, czarnej szacie, z czaszką zamiast głowy, i w koronie ze skrzydłami nietoperza, natychmiast podszedł do Disholahka.

-Witaj, Disiu - powiedział lisz.

-Witaj, Kahtimie - odrzekł feniks.

-Długo się nie widzieliśmy, co? Musiałem zawrzeć umowę z Kostuchą, żeby znowu cię ujrzeć.

Nagle rozbłysło oślepiające światło. Pojawił się w nim Toa Tanma z mieczami w rękach. -To przyjaciel!?- spytał, patrząc groźnie na Kahtima.

Jednak stanął na chwilę słysząc stłumione wołanie o pomoc: Ratunku! Ratunku!- jakiś bańkogłowy stwór z poza statku machał kończynami. Wpuścił go na statek. Stwór okazał się być pomocą wysłaną przez Turaga. Zdjął bańkę z głowy i odetchnął.- Nie ma to jak powietrze! Hej, ty!- stwór zawołał feniksa.- Ty jesteś Disio? Nie uwierzysz jak się tu dostałem. Turaga wysłali mnie ze szklaną bańką na głowie. Nazywam się Dunox. Gdy mi założyli bańkę, to Onua mnie kopnął używając Kanohi Pakari! Turaga chcieli bym dołączył do jakiejśtam drużyny!

- Siema Dunox. Tak, ten lisz to przyjaciel - powiedział Disholahk. - I lepiej go nie wkurzaj, potrafi nieźle przyłożyć trującym dymem.

A ja potrafię... No nic nie potrafię no!- Dunox rozłożył ręce z westchnieniem. Uspokoił się i dokończył- Ale mam duży rozum i refleks. I bronie. Potrenujemy walkę? Nudzi mi się!

Dunox po chwili zauważył, że w pokoju już nikogo nie było.

Tymczasem...

- Więc chcesz umieć walczyć jak my, jak Nerazim? - spytał Zeratul.

- Tak! - odpowiedział Chirixo.

Guurahk dotychczas cichy, podszedł do Disholahka.

- Disio, chodź ze mną.

Odeszli kawałek.

- Disio, czuję, że drużyna się rozpada. Tahu staje się coraz bardziej mroczny, Lewa został na Metru Magna, a co chwilę dochodzą nowi członkowie. Nie wiem czy dam radę utrzymać tę drużynę. Czuję, że rozpęta się wojna i ktoś z drużyny podczas niej zginie. Będziemy potrzebować armii. Opowiedz mi o Zergach.

- Zergi to są stworzenia, początkowo żyły na planecie Char. Pewna rasa, nazywana Xel'Naga, pomogła im ewoluować i zmieniła w te potwory, którymi teraz są. Ale pierwszy, zdradziecki lider Zergów, nazywany Nadświadomością, rozkazał zabić Xel'Naga. Potem, Zergi rozpoczęły inwazję wszystkiego dookoła, nawet podbiły planetę-stolicę ludzi Tarsonis. Wprawdzie Protosi ostatecznie zabili Nadświadomość, ale podczas jej żywota, Zergi złapały pewną ludzką kobietę, Sarę Kerrigan, i zainfekowały ją, robiąc z niej pierwszego zainfekowanego Terrana. Teraz to ona dowodzi Zergami, ale nie jest taka zdradziecka jak Nadświadomość... Zergi używają wielkich robali do rządzenia poszczególnymi plemieniami, nazywają ich Rozmyślaczami. Rozmyślacze kontrolują wszystkie Zergi ze swojego plemienia, ale gdy ktoś zabije Rozmyślacza, jego plemię przestaje normalnie myśleć. Protosi przed zabiciem Nadświadomości zabijali Rozmyślaczy jednego po drugim, ale później zrozumieli, że Nadświadomość ich wskrzesza. Teraz, Zergi są najprawdopodobniej najsilniejszą rasą w sektorze Koprulu. Mogą się rozprzestrzenić na inne sektory... jestem Zergiem, ale wiem, że muszę powstrzymać moich braci przed zabiciem niewinnych istot - wyrzucił z siebie Disholahk.

- Ale są również dobre Zergi?

- Są, większość, to te dowodzone przez Kerrigan. Na początku jej rządów Rozmyślacz Daggoth powołał armię renegatów i walczy z dobrymi.

- Nie wiesz jak się tam dostać? Zniszczylibyśmy renegatów.

Disholahk wytrzeszczył oczy.

- Właśnie tam lecimy! - oświadczył.

Tanma stał i podejrzliwie patrzył na drzwi pokoju, w którym stali Disholahk i Guurahk. "Czemu rozmawiają sam na sam? Powinni zawołać na naradę całą drużynę. I jeszcze sprawa Chirixo: za bardzo związał się z mrocznymi templariuszami." -myślał. Nagle, jego rozważania przerwał okrzyk jednego z członków załogi: -Planeta na horyzoncie!

Rozdział III - Shakuras

Disholahk patrzył przez szybę.

- To jest Shakuras. Znajduje się tam baza Egzekutora, czyli dowódcy Protoss. Ciekawe, kto teraz nim jest, ostatnio to był Artanis.

-Jak wchodzimy?- spytał Tanma wychodząc ze statku z resztą załogi. -Jak do domu (czyli z buta), jak do sojusznika którego trzeba szanować, czy jak do kryjówki bestii?

- Jak do sojusznika, którego trzeba szanować - odrzekł Disholahk.

Guurahk skontaktował się telepatycznie z Tanmą.

- Czyżbyś miał jakieś wątpliwości przyjacielu? Widzę to po tym jak na mnie patrzysz. Dzięki transformacji nie tylko zyskałem zdolność mówienia, magnetyzmu i telepatii, ale umiem też częściowo czytać ludzkie emocje, a w tobie czuję niepewność, młody Toa Światła. Wiedz, że cokolwiek robię, robię dla dobra drużyny.

Disholahk milczał. Gdy był jeszcze młodym feniksem, nauczył się czytać emocje osób w pobliżu.

Kahtimoo kroczył, a raczej lewitował na przedzie. Obok niego szedł Disholahk.

Tahu szedł na szarym końcu, kilka kroków za innymi. Wciąż rozmyślał nad istotą Shadow'a. W pewnym momencie wyczuł świadomość(Tahu także potrafi czytać w myślach, ale też ochraniać się przed wtargnięciem cudzego umysłu) jakiejś złowrogiej dla nich istoty. Chowała się ona na dachu jakiegoś domu. Toa skoczył i zrzucił tego kogoś. Zdjął miecz z pleców i przyłożył istocie do gardła.

Guurahk zauważył Tahu. Przetransformował się w świetlistego anioła i podleciał do Toa Ognia.

- Co się stało przyjacielu? Kim on jest?

- Nie mam pojęcia - powiedział Toa Ognia. - Ale zaraz się tego dowiem, jak go potnę na kawałki!

Tahu uniósł miecz do góry żeby pociąć istotę, ale Guurahk szybko złapał go za rękę.

- Nie rób tego. On może być przyjacielem - powiedział Guurahk.

- Mam pewne wątpliwości. Wyczułem, że jest złowrogi wobec nas. Może nie lubi obcych, ale mnie to nie obchodzi - odpowiedział Toa.

Tanma stał czekając, aż okaże się kim jest osoba, którą złapał Tahu. Niespodziewanie rzucił:

- Macie racje, mam same wątpliwości. Ten świat mnie przeraża! Jest taki obcy, bez podobnych nam istot. Każdy dookoła mnie chce czegoś od drużyny, nawet nie wiem z kim mamy walczyć żeby przywrócić tu pokój! Nie ufamy nawet sobie nawzajem, musimy sobie czytać w myślach, a ja czuję się osaczony bo sam tak nie potrafię!

- Ja nie wykorzystuję mojej mocy do czytania w cudzych myślach - powiedział Tahu. - Każdy z nas ma prawo do prywatności. Ufam wam wszystkim i dlatego nie potrzebuję wiedzieć, o czym myślicie. Moc umysłu wykorzystuję tylko w walce, do obrony i ataku, no i do przesłuchiwania więźniów.

- Ja nie czytam w myslach, lecz odgaduję emocje. To duża różnica - dodaje Guurahk.

Po chwili zauważyli, że istoty już nie było.

- Ten krajobraz mnie peszy - powiedział Disholahk, spoglądając na niebieską ziemię i niebieskie skały.

- Mi nie przeszkadza. Wypełnijmy szybko naszą misję i będzie po sprawie - powiedział Tahu.

Cała drużyna zaczęła powoli wchodzić na górę.

Disholahk zmienił się w feniksa - i dzięki skrzydłom nie miał problemów ze wspinaczką.

- Podrzucę cię Chirixo - rzekł do Chirixa.

Chirixo zeskoczył na feniksa, złapał się jego szyi, a Disholahk wystartował do góry.

Po jakimś czasie wszyscy byli na szczycie płaskowyżu. Dopiero teraz zauważyli, że przed nimi wspaniale widać Czerwoną Gwiazdę - była ogromna.

- To jest jedyne miejsce na planecie w Galaktyce, gdzie widać ją z tak bliska - oświadczył feniks. - Są tu teleskopy takie jak w na... waszym wszechświecie. Możemy zająć się obserwacją - dodał.

Tanma przez chwilę patrzył na Gwiazdę z podziwem, ale po chwili zmienił wyraz twarzy na oburzenie. Wyciągnął rękę w jej kierunku i zamknął oczy. Nagle przemówił: -Z tą gwiazdą jest coś nie tak. Wszyscy widzimy że świeci, ale nie mogę wyczuć jej Światła (elementu). Widze dwie możliwości: albo to iluzja i C.G. tu nie ma, albo ktoś pobiera jej Światło, zanim tu dotrze.

- Dobra, przyznać się - powiedział Tahu. - Który wziął mp3 na baterie słoneczne i teraz doładowuje? Nieważne. Coś mi mówi, że Czerwona Gwiazda... nie jest wcale gwiazdą.

No wczesny skap.- Dunox milczący od jakiegoś czasu wreszcie zabrał głos.- Tarduk, mój koleś się tam wybiera. Podobno w środku coś żyje. I jest jakaś rzeka i labirynt.

Disholahk popatrzył przez chwilę na gwiazdę.

- Widziałem wiele kosmicznych brzydkich rzeczy, ale nie mam pojęcia, co to może być. Widziałem się z Gali... wiecie? Ona mi powiedziała, że tam jest coś żywego. Nie, to nie jest Zerg - powiedział.

-Zerg, to coś takiego jak to?- spytał Tanma i wskazał oddział Zergów, ryczących głośno na templariuszy. Tamci nie kwapili się do ucieczki, więc stworzenia zaatakowały.

Disholahk głośno zaryczał na Zergi, a one znieruchomiały, po czym podbiegły do niego jak psy.

- Pamiętajcie, że templariusze, wysocy templariusze i mroczni templariusze to 3 różne rzeczy - objaśnił.

- Co to te templariusze itd.? - Dunox będąc kompletnie nowym członkiem drużyny nie wiedział o nich nic.

Disholahk zignorował pytanie, wyraźnie próbując się domyślić, co się znajduje w Czerwonej Gwieździe.


Rozdział IV - Kłopoty z Gwiazdą

Zaczęło się niewinnie. Najpierw Gwiazda pobłyskiwała troczę, ale nic się nie działo. Potem, kiedy Tanma uczył się od jednego z M. Templariuszy o budowie ich statków, usłyszał głuchy wstrząs. Potem drugi. I jeszcze trzy, każdy głośniejszy od poprzedniego. Spojrzał na C.G. i przeraził się. Z Ognistej powierzchni wyprysnęły dwa podłużne kształty, niby ręce. Toa światła chwycił teleskop i przyjrzał się im uważniej. Rzeczywiście były rękami, a raczej łapami. Niedługo potem z Gwiazdy wyłoniło się stworzenie, przypominające Keetongu, ale całe z czerwonych płomieni. Istota skoczyła w przestrzeń kosmiczną i podleciała do Shakuras. Czegokolwiek dotknęła, to coś spalało się natychmiast. A bestia szła w kierunku siedziby Egzekutora.

- Już wiem, co to jest!! - zawołał podniecony Disholahk, wyraźnie ignorując całe niebezpieczeństwo - głupio - albo odważnie.

- Uciekajcie, poradzę sobie z nim! - powiedział feniks i z całej siły trzepnął istotę prosto w ryj.

Chirixo uczył się i uczył walki .Potem po treningu zobaczył wojownika siedzącego na ziemi ,najwyrazniej nic nie miał do roboty .Przedstawił się jako Leviatan .Był wielkim wojownikiem .Nagle Chirixo zauważył ognistą istotę i krzyknoł-Do boju !-ustawiając się w pozycję bojową .Leviatan go odsunoł i skoczyłdo walki włanczając Proto-ostrze ,a Chirixo go asekurował

Leviatan odwrócił uwagę istoty tnąc ją w nogę, a wtedy Disholahk kopnął ją tak, że upadła.

Jesteś dzielnym wojownikiem !-powiedział Leviatan do Disia.Nagle bestia się podniosła ,a Chirixo zasypywał ją gradem metalu lecz potwór spalał pociski .-Ja pierdycha !Silna bestia !-krzyknął Chirixo

Guurahk zauważył co się stało i podbiegł do walczących. Użył mocy Wody i zgasił płomienie bestii.

- To go powinno ostudzić na jakiś czas - powiedział.

Stwór zachwiał się, wydał dźwięk jakby kaszlał, a potem płomienie znów zapłonęły.

-No, to był jakiś czas. -odezwał się Tanma.- Krótki, ale na pewno jakiś. -i strzelił w bestię wirem światła, bez szczególnego efektu. -Może jakieś kombo?- podsunął pomysł, chwytając potwora łapą ze światła.

Disholahk skoczył potworowi na łeb i krzyknął:

-Mario mnie tego nauczył! Lejcie go!

Złoty tytan Guurahk podbiegł do bestii.

- Powiedz "a" - powiedział Rahkshi i wycelował lancą w otwartą paszczę bestii. Odpalił gigantycznym strumieniem wody i bestia padła bez sił.

-No więc, to jest typowy Xel'Naga - powiedział Disholahk. -To ci, co pomogli wyewoluować Zergom i Protosom.

- Gdyby się go dało wykorzystać.- Dunox przyglądał się bestii z zaciekawieniem.- Taki ogień mógłby być sygnałami dymnymi.

-Da się - odpowiedział feniks. -Musimy go jakoś stąd wziąść, może się przydać.

- Jest tu coś do jedzenia.- Dunox odruchowo zauważył ile schudł od czasu opuszczenia Metru Nui.- Moglibyśmy coś upiec na tym potworze?

To nie czas na pierdoły !-krzyknął Chirixo do Dunoxa

Właśnie !Walcz !-Dodał Leviatan

A w sumie !-i Chirixo użył mocy tworzenia i stworzył kawałek Spikita z rusztu-Pamiętam umysł i smak Cherixa !Mniam ,mniam !

Po chwili zauważyli, że feniksa nie ma z nimi.

Chwila !Gdzie Disholahk !?-krzyknął Chirixo patrząc na przyjaciół

- Najwidoczniej poszedł coś sprawdzić - powiedział Tahu, który do tej pory tylko stał pod ścianą i patrzył jak inni walczą z bestią.

- Zaraz. Tahu, dlaczego nam nie pomogłeś? - spytał się Guurahk.

- Proste. Moja siła fizyczna nic by nie dała w walce z tym czymś. Ognia nie mógłbym użyć, bo ta istota lepiej nad nim panowała. Mogłem jedynie zmienić się w demona i może coś zdziałać, ale ostatnio wolę tego nie robić z powodów wiadomych mi - odpowiedział Toa Ognia.

No to klops !Wiem !!! Mam pomysł !-stanowczo odpowiedział Chirixo ,po czym swoją mocą wytworzył wokół bestii kolce ,przez które pękła ziemia i potwór spadł w podziemia .Chirixo zaczoł wrzucać do dziury różne graty i złom zasypując ognistego .-To go na jakiś czas zatrzyma !!Pomóżcie mi !

Tanma troche się zdziwił, ale poszedł pomagać Cherixowi. -Może lepiej by było, jakby Guurahk pogrzebał telepatycznie w umyśle tego czegoś?- spytał.

Jak mówił Disio to jacyś "Xel'Naga" !Protossi opowiadali mi że to oni stworzyli Zerg !Pewnie ma silny umysł ale warto spróbować !-krzyknął Chirixo waląc potwora w ryj tak mocno ze się przewrócił ,a tytan zalał go gradem złomu.

- Ja spróbuję mu pogrzebać w umyśle. Nie ważne kto by to był, przełamię się przez jego obronę - powiedział Tahu. - Jeżeli on będzie próbował wedrzeć się do mojego umysłu, to trudno. Jeżeli wejdzie, to zwariuje. Nikt poza mną samym nie pozostanie normalnym w moim umyśle, jeśli nie będę tego chciał.

Toa zamknął oczy i odnalazł ogromną świadomość istoty. Chciał wejść do umysłu, ale stanął przed nim mur. Tahu napierał na niego coraz mocniej, aż w końcu się przebił. Wtedy zalała go fala emocji, uczuć i wspomnień. Było tego tak wiele, że Toa nie wytrzymał i zemdlał.

-Nawet nie próbuj! - odezwał się jakiś głos.

-Dobra, zły pomysł.- powiedział Tanma. Zaraz potem podbiegł do leżącego Tahu -Wszystko gra? A ty Chirixo mógłbyś przestać wyżywać się na tym potworze, już dawno jest nieprzytomny.

Tak ,tak...Wiecie że jak coś zaczne to nie przestaje !Jestem przesądny 1Ale masz chyba racje ,wale tak półgodziny od jego znieprzytomnienia !-powiedział Chirixo rzucając ostatni kawałek złomu

Tahu się ocknął.

- Ta istota, ona jest bardzo stara. Domyślam się, że może mieć ponad półtora miliona lat. Gdy wszedłem do jej umysłu, zalała mnie fala wspomnień, uczuć i emocji. Tylko bardzo stara istota mogłaby posiadać tyle wspomnień. Możliwe, że jest to tak zwany Władca Żywiołów - powiedział Toa Ognia.


Rozdział V - Sojusz czy nie?

Guurahk spojrzał na Tahu.

- Możliwe, że nie ma dość siły mentalnej by rozpoznać tą istotę - myślał Guurahk. Po chwili powiedział do przyjaciół:

- Ja spróbuję.

Usiadł na ziemi, zamknął oczy i skoncentrował się. Fala umysłowa poleciała z ogromną prędkością i trafiła centralnie w głowę bestii. Ta zawyła spod złomu. Umysł Guurahka dzięki prędkości, przebił się przez osłonę. Rahkshi zaczął przeszukiwać umysł istoty. Czuł na sobie to samo co Tahu, ale dawał temu radę. Miał pusty umysł. Poznał historię Xel'Naga od narodzin do dnia dzisiejszego. Chciał się dostać do źródła emocji, niestety budziły się jakieś "antyciała". Poleciały na umysł Guurahka i z zaskoczenia zniszczyły go. Ciało Guurahka odleciało do tyłu. Nagle spod złomu, zaczęła ulatniać się dziwna energia. Wleciała do ciała Guurahka. Ten wstał, ale nic nie pamiętał. Zaczął machać w stronę towarzyszy buławą agresywny, a zarazem wystraszony, jak dzikie zwierzę. Nagle zaczęło się coś zmieniać. Na początku ciało Guurahka przybrało kolor czarny. Później całe ciało zapłonęło, a najbardziej grzbiet. Włócznia zmieniła się w ognisty bicz, a miecz stał się ognisty. Następnie wyrosły mu skrzydła i strasznie urósł. Powstał także ogon i rogi na głowie. Całe ciało zaczęło przybierać postać bestii. Po chwili wyglądał jak Balrog.

300px

- Woww !O ja !To Karzahni ?-powiedział Chirixo jak by był w transie ,później się ocknoł-Guurahk !Chłopie !Coś ty jadł !?xD-powiedział ,nagle Balrog go walnoł a ten odleciał i wbiłsię w ściane-Czas na śmierć-powiedział ze złości Leviatan

- Ciekawe - powiedział Tahu. - Został opętany przez Xel'nagę. Podobnie jak ze mną, tyle, że on nad tym nie panuje. Niech zawalczą ze sobą dwa demony!

Krzyk Tahu rozniósł się dalekim echem. Toa zamknął oczy i zmienił się w Shadowa.

- Aaa! - krzyknoł tchórzliwie Chirixo i uciekł

- Dobry plan - rzekł Leviatan i uciekł ,by się schować

- Tak! Nareszcie Tahu mnie uwolnił - krzyknął Shadow.

Wtedy Guurahk-Balrog podszedł i uderzył Demona Ciemności, tak, że ten odleciał na kilkanaście bio. Shadow wstał, zdjął miecz z pleców i ruszył na Balroga. Demon Ognia chciał strzelić go biczem, ale Shadow złapał jego broń metalową rękawicą i połamał. Doskoczył do swojego trzykrotnie większego przeciwnika i ciął go w lewe ramię. Płomienna ręka demona upadła z łoskotem na ziemię. Balrog zaryczał i ruszył do kontrataku.

Nagle odezwał się znajomy głos:

-Yo! A tak w ogóle to mamy oszołomić Guurahka, nie? A nie odcinać mu ręce!

Wszyscy odruchowo popatrzyli.

Disholahk wrócił!

Kto jak kto ,ale Chirixo znał się na alchemii .Jeszcze na Bara Magna ,jako Cherix interesował się tym .Chirixo podszedł do starego ciała Xel'Naga ,wzioł kawałek zbroi i poszedł do budynku .Po dodaniu kilku składników chemicznych substencja zaczeła się palić...A budynek razem z nią !

- Pokażę wam jak Balroga skisić!- Dunox wprawiony w wojowniczy nastrój wskoczył na głowę Balroga i szarpnął go za rogi. Balrog zaczął szarżować ku ścianie, a Dunox zawiesił się na rogu i go podciął, zaś Balrog tkwił nieprzytomny z rogami wbitymi w ziemię.

- Głupcy. To nie jest Guurahk. Xel'naga przejął jego ciało. Trzeba je zniszczyć - powiedział Shadow i podszedł do unieruchomionego Balroga. Uniósł miecz i wbił mu w kark. Demon zaryczał i wydał ostatnie tchnienie. - On już nie żyje. Guurahk tak, ale w postaci mentalnej. Musimy stworzyć dla niego ciało i wsadzić do niego umysł Guurahka.

- Rozumiem. Protosi umieją to po mistrzowsku, a ja zawsze noszę ze sobą kryształ duszy - powiedział feniks i pokazał mały, zielony, okrągły kamyk.

-Nie trzeba go zużywać. -stwierdził Tanma i strzelił w Xel'nagę strumieniem światła. Potem kolejnym i tak wciąż, dopóki nie wyrzeźbił go w kształt poprzedniego ciała Guurahk'a (jako toa światła). Odetchnął potem i zamierzał spytać jak wsadzić tam Guurahk'a, ale nagle nadbiegła prawdziwa armia Zerg'ów. Na przód wyszedł jeden z nich, nieco odmienny od pozostałych. -Zostawić Xel'naga. Posłuchać nas. Walczyć ze zdradzieccy protossi. -przemówił, ale zanim zdążył powiedzieć coś jeszcze, nadszedł jeden z Protoss i zaatakował go. Rozgorzała wielka bitwa.

-Eee? - wydał z siebie Disholahk, wybałuszając gały. -A poza tym, kryształy duszy nie są jednorazowe. Ok, kto chce, niech idzie za mną. Zamierzam zrobić coś dla tego świata - i dla tych dwóch ras. Kiedyś spotkałem się z takim tekstem... ,,Narody walczą, upadają, i powstają tylko po to, by upaść ponownie." - po tych słowach feniks powoli odszedł.

Dziwna niebieska mgiełka weszła do kryształu duszy. Tyzoon spojrzał na Shadowa, po czym poszedł za Disholahkiem.

Część 2: Próba

Poczynania drużyny Zerg

-Dobra. To twój wybór, panie Makuta - powiedział feniks do Tyzoona. -Każdy z nas jest innej rasy, ale przecież sam nie dam rady zjednoczyć Zerg. Poza tym, mamy ważne zadanie do wykonania, i nie zamierzam dłużej z tym zwlekać.

Nagle z kryształu wyleciała mgiełka. Wleciała w ciało feniksa. Oboje usłyszeli ciche "wybaczcie". Guurahk władający ciałem Disholaka zmienił go z powrotem w Zerga użył Lego. (każdy ją dostał, tylko niekoniecznie używał) Zmienił Lego w Olmak, kamień w jakieś dziwne urządzenie, a resztę Lego wraz z tą zmienił w normalne Maski. Otworzył, ostatkami władzy Olmak, portal. Wyleciał z Disholaka, opętał maszynkę i nią wskoczył do zamykającego się portalu. Guurahk zniknął.

-Tyzoon, możesz chwilę poczekać tu? - spytał Disholahk, i ignorując odpowiedz odszedł 2 bio. Wyjął coś, czego Makuta nie widział. Disholahk długo patrzył, i w końcu wrócił.

-Wiem, co robić. - powiedział feniks. Nagle, przez chwilę zrobił się cały niebieski, ale wrócił do normalnego wyglądu tak szybko, jak się zaczęło.

Disholahk nie wiadomo jak otworzył portal.

-C'mon - powiedział.

Po chwili feniks i Tyzoon byli na wielkiej wulkanicznej planecie. Czarne skały i lawa pokrywały całą planetę.

-To jest Char. I jeszcze jedno: muszę zmienić się w Zerga, oni nie wiedzą co to feniksy... - powiedział Disholahk i przybrał ciało Zerglinga. -Chodź za mną.

Disholahk zaczął iść przed siebie, a jego twarz, twarz Zerga, nie wyrażała żadnych emocji. Wydawało się, że Zerg trzyma wszystko w środku i tylko czeka na odpowiednią sytuację, by to wypuścić.

Nadarzyła się okazja.

Na jego drodze stanął nie kto inny, jak zarażony Samir Duran, zdrajca wojsk Kerrigan.

-Tyzoon, nie ruszaj się, ja to załatwię - powiedział Disholahk.

-Witaj, Disiu - przywitał go Duran -Jak się masz?

-Dobrze. Długo się nie widzieliśmy, co?

-Trochę...

Duran nagle popatrzył spode łba, wyciągnął kanistrowy karabin i już miał wystrzelić, gdy okazało się, że leży na ziemi, przygwożdżony przez Zerga.

Disholahk związał zainfekowanego Terrana.

-Idziemy - powiedział chłodno. Skoro jego słowa były chłodne, adresatem nie mógł być jeden z jego przyjaciół, do których należał Tyzoon. Adresatem był Duran, którego Disholahk kiedyś nazwał w obecności Kerrigan ,,nędznym zdrajcą latającym z wydłużoną śmierdzącą konserwą".

Po paru godzinach marszu, wszyscy trzej zauważyli w oddali fragment fioletowego czegoś pokrywającego dalszą część ziemi.

-C-c-co to? - spytał Makuta.

-Ziemia Zerg - odpowiedział Disholahk. -Ciekawe, co Kerrigan zechce z tobą zrobić, śmierdzielu - rzekł Zerg, tym razem chłodno.

Po następnej godzinie byli w ogromnej twierdzy Zergów. Tu i tam uwijały się albo Zerglingi, albo Hydraliski, albo Zaczajacze, albo Dopełnianie, albo Ultraliski, albo Rojolingi, albo nawet Łowcy Zabójstw i Pożerający. Disholahk podszedł do ,,drzwi" do najwyższej z wieży twierdzy.

-Poczekajcie na zewnątrz - powiedział Disholahk do Kahtima i Tyzoona. -I pilnujcie go.

Było jasne, że Disholahk zamierza porozmawiać z Kerrigan.

Jednak przez drzwi z pazurów było słychać strzępy rozmowy, tak małe, że nie dało się ich ułożyć w logiczną całość.

-...dokonać eksterminacji...

-...Zeratul...

-...nędznego zdrajcę latającego z wydłużoną śmierdzącą konserwą...

-...renegaci...

-...byli towarzysze...

-...dopaść...

-...się rozpadła...

Po jakimś kwadransie Disholahk wyszedł. Tyzoon kątem oka uchwycił dziwną, humanoidalną, zieloną istotę, zanim Disholahk zamknął drzwi z pazurów Kaiser.

-Mamy zadanie. - oświadczył Disio i uśmiechnął się zjadliwie w stronę więźnia.

-Jakie?-zapytał Tyzoon-Nie mam za dużo czasu.


Później, na Shakuras...

-Czyzys, ale rozwałka! - zawołał Disholahk. W bazie Egzekutora toczyła się zażarta bitwa między wszystkimi trzema rasami: Zerg, Terran, Protoss. -Mam plan. Dam Zergom znak do wycofania się, a Terranie i Protossi będą się lać!

Nagle rozległ się ostry, drażniący zapach. Wszystkie Zergi otoczyły Disholahka i jego oddział, na oplu bitwy zostali tylko Protossi i Terranie.

Wtem Disholahk zauważył, że Shadow zabija Leviatana. Ogarnęła go furia, rzucił się do przodu i miotnął w Shadowa magmową kulę.

Shadow leżał na ziemi nieprzytomny. Umysł Tahu obudził się. To była chwila, w której mógł znów przejąć kontrolę nad ciałem, ale najpierw musiał pokonać Shadowa. Tahu natarł z całej siły. Demon bronił się jak mógł, ale ból cielesny bardzo mu przeszkadzał. W końcu Toa był górą. Przejął władzę nad ciałem, które od razu wróciło do normalnego stanu.

Tahu podniósł się z ziemi. Pierwszą rzeczą jaką zobaczył, była stopa Disia. Toa odleciał na kilka bio i znowu upadł.

- Disio stój. To jestem już ja. Shadow przegrał. Jestem znowu z wami - powiedział Tahu.

- A może mi to jakoś udowodnisz? Hmm... Istnieje pewna rzecz, o której nikt nie wie, oczywiście poza nami dwoma. Więc pytanie. Odpowiedź zna tylko Tahu. Gdy byliśmy w alternatywnym Spherus Magna, zostaliśmy zaatakowani przez pojedynczego Visoraka. Kto to był?

Tahu zastanawiał się chwilę.

- Królowa Visorak.

To prawda. Zaledwie dwa miesiące temu, Toa i feniks eksplorowali jaskinie Spherus Magna. Natrafili tam na ogromną grotę wypełnioną jajami Visoraków, a co gorsza, stos czaszek i królową Visoraków. Visorak po długiej walce zdołał zatruć Tahu, ale wtedy został zabity przed feniksa. Disholahk zdążył uratować Toa przed śmiertelną trucizną.

- No dobra. Teraz policzmy się z Terranami i Protossami. A tak na marginesie, co robił Shadow z moim ciałem? - spytał się Tahu.

Tahu zauważył ogromny strumień światła lecący w ich stronę. Użył mocy swojej Hau i wytworzył wokół siebie i Disia tarczę. Strumień uderzył, ale nic się nie stało. Co ten Tanma wyrabia? Przecież jesteśmy przyjaciółmi - pomyślał Tahu. Gdy fala energii światła przeminęła, Toa Ognia wyskoczył z tarczy i przewrócił Tanmę, a potem przytknął mu do szyi ostrze swojego miecza.

- Co robisz? Przecież powinniśmy walczyć razem, a nie przeciwko sobie! - powiedział Tahu do Tanmy.

-Guurahk mi to mówił. Jeden z nas musi nieodwracalnie zginąć, a trzech zdradzi. Widać, że on jest jednym z nich. Drugim jest Leviatan. A trzecim? - powiedział Disholahk pytająco. Popatrzył po wszystkich oczami. Zebrali się wszyscy, którzy wyruszyli na Shakuras z Zeratulem. Poza Guurahkiem.

Disholahk uśmiechnął się zjadliwie.

-ZAKH!

Najsilniejszy z Łowców Zabójstw na dźwięk swego imienia wraz ze swoimi braćmi rozpoczął natychmiastową wojnę.

Disholahk skoczył do przodu i zaatakował Zakha.

-Rozbijcie jego drużynę, poradzę sobie z nim!

Tyzoon już się nie mógł połapać.W napadzie szału zaczął atakować drużynę Zakha.Zanim zdążył kogoś zaatakować,jeden z nich pochalatał mu pancerz.Zaczęło z niego wydobywać się antidermis(on cały czas ma):

- Mam mały problem!Antidermis mi ucieka! - krzyknął.

Tahu puścił Tanmę.

- Disio. Powiedziałeś, że jeden zginie, a trzech zdradzi. Z tego co widzę, to Leviatan nie żyje, zdradził nas Tanma, Dunox i Chirixo. Guurahk nas nie zdradził tylko musi zrobić coś sam. Mówił mi to jeszcze zanim zmieniłem się w Shadowa - powiedział Tahu, po czym ruszył do bitwy.

Toa Ognia palił i siekał każdego Terrana albo Protossa jakiego napotkał na swojej drodze. Doszedł do ogromnego nieżywego Zerga. Uzył swojej mocy i spalił go na popiół. Spod szkieletu wyczołgali się Dunox i Chirixo. Choć są zdrajcami, to byli przyjaciółmi. Ja ich nie zabiję - pomyślał Tahu.

-Ludzie,nie mam czasu!Pomocy!-krzyknął Tyzoon,w tej chwili jego ostatnia cząstka antidermis wyleciała z pancerza.

Poczynania drużyny Terran

Tymczasem w umyśle Tahu trwała walka. Toa Ognia i Shadow walczyli między sobą, kto będzie kontrolować ciało. Tahu był potężniejszy, ale Shadow wytrzymalszy. W końcu wygrał ten drugi. Umysł Toa osunął się w stan śpiączki. Shadow otworzył oczy. Przed nim stała armia jakichś dziwnych istot z dzidami.

- Kim jesteście? - spytał się demon.

- Jesteśmy Terranami. Chcemy, żebyś został naszym przywódcą w walce z armiami Zergów i Protossów - powiedział jeden z nich.

- Dobrze więc. Będę waszym przywódcą, ale potrzebuję 9 generałów. Niech wystąpią ochotnicy.

Z pierwszego szeregu wyszło 9 Terran. Shadow wyciągnął dłoń, na której zmaterializowało się 9 pierścieni.

- Weźcie te pierścienie i załóżcie je - powiedział demon. Posłuszni nowi generałowie uczynili to. Wtedy zaczęli się zmieniać w czarnych rycerzy w długich płaszczach i kapturach. - Od teraz będziecie się zwać Nazgulami!

Bitwa trwała. Shadow stał na wzniesieniu w otoczeniu Nazguli. Cała armia Terran walczyła z Protossami i Zergami. Niestety przegrywali. Mieli dużo mniej wojsk i gorsze uzbrojenie.

- Nazgule, ruszajcie. Waszym zadaniem jest unicestwić jak najwięcej protossów. Ja tym razem zajmę się tym wielkim Zergiem-mutantem i ich "armią" - powiedział Demon Ciemnosci.

Upiory Pierścienia ruszyły do bitwy. W pewnej chwili Zergi zaczęły się wycofywać i skupiać przy Disholahku. Shadow ruszył w stronę ich wojsk. Po drodze zabijał każdego Protossa i Zerga jakiego napotkał. Żaden z nich nie mógł go nawet dotknąć. Od razu się spalał albo został poćwiartowany. Wtedy poczuł ukłucie w klatce piersiowej. Zapewne jeden z Nazguli został zabity. No trudno. W każdym razie pozostało jeszcze 8 - pomyślał Shadow. Ogromny Zerg-mutant wciąż niszczył armię Terran i Protossów. Demon Ciemności wskoczył na jego plecy i odnalazł miejsce, w którym szyja łączy się z resztą ciała. Shadow wbił miecz w to miejsce. Zerg zaryczał i padł na ziemię.

Shadow zaatakował Leviatana. Bez trudu go powalił na ziemię i gdy miał zadać ostateczny cios, dostał promieniem światła od Tanmy. Odleciał na kilka bio i upadł. Po chwili wstał i ruszył na Tanmę. Najpierw walczył z nim na miecze, ale nie przyniosło to zbyt dobrego skutku. W reszcie postanowił użyć swoich mocy. Utworzył coś na kształt kuli energii z cienia i ognia. Podbiegł do Toa Światła i uderzył go Kulą Czarnego Ognia i jednocześnie uwolnił energię mroku. Tanma choć był Toa Światła, to jego aura nie mogła ochronić go przed atakiem. Odleciał kilkanaście bio i upadł. Shadow zwrócił się do Leviatana. Uniósł miecz i wbił go w klatkę piersiową wojownika. Leviatan padł na ziemię i już nie wstał.

W tej chwili Demon Ciemności dostał magmową kulą rzuconą przez Disholahka. Shadow leżał na ziemi nieprzytomny. Umysł Tahu obudził się. To była chwila, w której mógł znów przejąć kontrolę nad ciałem, ale najpierw musiał pokonać Shadowa. Tahu natarł z całej siły. Demon bronił się jak mógł, ale ból cielesny bardzo mu przeszkadzał. W końcu Toa był górą. Przejął władzę nad ciałem, które od razu wróciło do normalnego stanu.

Tahu podniósł się z ziemi. Pierwszą rzeczą jaką zobaczył, była stopa Disia. Toa odleciał na kilka bio i znowu upadł.

- Disio stój. To jestem już ja. Shadow przegrał. Jestem znowu z wami - powiedział Tahu.

Poczynania drużyny Protoss

Chirixo i Leviatan podszedli do Tanmy i Dunoxa-Chodzcie z nami !Na was możemy liczyć !-powiedział do nich tytan

-Słuchajcie !CHodzcie a zwyciężymy !-krzyknął Leviatan

-Uciekajmy !Do tamtego statku !-powiedział z pogardą Chirixo

Połowa armii Protoss ,która właśnie walczyła z Zergami ,weszli do statku i odlecieli-Dobra nie ma tu ani Zeratula ,ani kogokolwiek !Więc Ja ,od dzisiaj Kapitan Leviatan ,Kapitan Chirixo ,Kapitan Dunox i Kapitan Tanma tu rządzimy !Jasne ?!-powiedział samozwańczy Kapitan Leviatan do reszty załogi-Wyposażyć się w uzbrojenie !Jazda !

-Mam dylemat.- Dunox szeroko otworzył oczy na widok zbrojowni.- Co najlepiej wziąć? Nie chcę zbroi, ale wolę zapasową broń.

Nagle pojawił się nafaszerowany bronią Chirixo-Ja też nie moge się zdecydować !To wziołem wszystko ! xD-Nagle olśniła go pewna zbroja ,miała miotacz kul energii i załorzył też na ręce proto-ostrza .-Radził bym to ale ty byś wzioł coś innego !Może to !-powiedział tytan pokazując lekką zbroje ,świetną do walki wręcz i dwa małe proto-ostrza

-Rzeczywiście, te są niezłe. -stwierdził Tanma okiem znawcy. Wychował się we wszechświecie, w którym trwała wojna i co za tym szło, doskonale znał się na wyposażeniu bojowym. Założył złocisty pancerz i przyczepił swoje miecze do nadgarstków. -Dobra, to teraz trzeba się jakoś wytłumaczyć Egzekutorowi, czy komu tam trzeba, dlaczego "pożyczyliśmy" ten statek. Ale najpierw pomóżmy tym Protossom na dole, bo Zergi maja posiłki. -rzeczywiście. Od wschodu nadciągała cała armia wielkich bestii.

-Posiłki, tak?- Dunox obnażył zęby i założył nową zbroję.- Ten Spikit był syty, ale mam chętkę na paru Zergów w sosiku domowej roboty. Kto jest ze mną?

-Dość głupie pytanie.- stwierdził Tanma, wskazując część drużyny, która dołączyła do Protoss. Potem wszyscy podeszli do wysuwanego trapu i zeskoczyli ze statku w wir walki.

Zergi po prostu miażdżyły protossów, ale terranie nie włączyli się do bezpośredniej walki. Jedna ich grupa obserwowała wszystko ze wzgórza, a druga stała wokół Tahu. Najbardziej skuteczny oddział przebił się już do budynków. -Walczcie dalej i napuśćcie na siebie terran i zergi! Ja pomogę Egzekutorowi! -Krzyknął Tanma i poleciał w kierunku zergów na desce złożonej z mieczy. Zergi były twarde i skuteczne w walce, ale nie potrafili się oprzeć mocy światła. Wiry energetyczne rozbijał przeciwników Tanmy w pył, a Chirixo i Dunox spychali zerg w kierunku łańcucha górskiego. Wszystko wskazywało na to, że Protossi zwyciężą, ale nagle ziemia zatrzęsła. tanma przebił przeciwnika i rozejrzał się za czymś, co mogłoby wydawać takie odgłosy. I zobaczył. Gigantyczny Zerg, tak wielki, że głową mógł sięgnąć statku który przejeli Chirixo, Dunox i Tanma. Bestia zaszarzowała na Protossów.

Dunox w czasie wbicia ogonu w ziemię i obracaniu się 100km/h z wyciągniętymi proto-ostrzami, rzucił kilofem pod nogi wielkiego Zerga. Zerg prawie złamał eksydianowy uchwyt, ale jednak padł, bo sprężysty metal nadawał się świetnie do uszkodzenia równowagi, zwłaszcza dużych przeciwników.

To raczej mutant-powiedział Chirixo-Mówiąc "raczej" miałem na myśli "napewno" !Chodzcie tam !-wskazał na działka protonowe.Kilku Protossów poszło z nimi a reszta uciekała.Po krótkim "nakarmieniu" bestii laserem skąńczyły się naboje .

-Musimy go czymś zająć-powiedział Leviatan-Najlepiej dać mu coś zjeść !-pomyślał ,uśmiechnoł się złośliwie i rzucił Chirixem w strone Zerga na pożarcie...(jak pokonamy Mega-Zerga to będziemy walczyć z Kapitanem Leviatanem)

-Zdrajco!- ryknął Tanma i skoczył za Chirixo. Na szczęście wyrywał się kiedy chwycił go kapitan, więc nie doleciał o Mega-Zerga, tylko padł trochę przed nim. -Żyjesz?- spytał Tanma, pomagając Chirixo wstać. Wszystko wskazywało, ze nic się nie stało, ale Zerg podniósł się i rozerwał eksydian. Jego straszliwy ryk oszołomił dwójkę wojowników, a następnie przyparł ich do ziemi potężnymi kolcami, wybijając im bronie z rak. Tanma rozpaczliwie wciągał powietrze i odpychał Zerga, ale wiedział, że nic to nie da. Spróbował też zranić bestie światłem, ale bez mieczy wzmacniających nic to nie dało. -Dunox! Rusz się wreszcie1 Obok ciebie są czołgi ośle!- krzyknął Toa Światła.

Dajże spokój!- rozeźlony Dunox położył się na ziemi i czołg po nim przejechał. Nagle się zatrzymał. Z pod niego wytoczył się Dunox i wspiął się na zbocze.-Uwaga!-ostrzegł Tanmę, a czołg wybuchł.

Nagle wszyscy wyczuli bardzo ostry, drażniący zapach. Wszystkie Zergi wycofały się.

Tanma spojrzał na Mega-Zerga. Tahu, jako Demon, zabił bestię, ale ta dalej leżała na toa światła i Chirixo. -O fuj! Chirixo, użyjmy łap światła i mroku, żeby to odepchnąć, zanim zdechniemy w tym smrodzie!


Cudotwurcą nie jeste...a jestem !-powiedział Chirixo i zaczeli podnosić Zerga .TYmczasem Tahu zaczepił LEviatana .Leviatan odpierał ataki jak ciamajda ale odpierał .Gdy się przewrócił Tahu miał mu zadac ostateczny cios ale Tanma strzelił wiązką światła i wystrzelił Shadowa na kilka bio .Chirixo wzioł Leviatana ,zabrał mu broń i obezwładnił .

Tanma stał z przerażoną mina i wpatrywał się tępo w miejsce, gdzie upadł Tahu. Wreszcie wystękał: -Uderzyłem najmroczniejszą istotę na tej planecie. I najbardziej nerwową z całego wszechświata. Wątpię, żeby o tym zapomniał. Szkoda tak szybko umierać.- i pobiegł za drużyną do ich statku. -Jak tylko wróci Shadow, zginę marnie.

Nagle zdał sobie z czegos sprawę: Przed nim stali Disio i Tahu, najwazniejsi sojusznicy Zerg i Terran. I nic nie wiedza o tym, że tu jest. Tanma wyrwał miecze zza pasa i ryknął: -Ej, chłopaki! Pozdrowienia od Protoss!- po tych słowach przywalił im potężnym strumieniem wirującego światła.

Zejdź mi z drogi, Disholahk !-krzyknął Chirixo i zaczoł "walką tytanów "

Podróż Guurahka

Guurahk wleciał przez portal na dziwne bagno. Rozejrzał się i podleciał do jakiegoś dziwnego gniazda. Zauważył śpiące istoty podobne do smoków. Wleciał do umysłu jednej z nich. Przejrzał jej przeszłość.

- Wiwerna, a więc tak się nazywa ta bestia - pomyślał Rahkshi i wyleciał z istoty. Wleciał z powrotem do maszynki. Podjechał trochę bardziej w głąb "osady". Zalazł się nad zbiornikiem wodnym. Zauważył w oddali ogromną cytadelę. Podjechał do niej. W środku było mnóstwo dziwnych istot. Pół ludzie - pół zwierzęta i bestie podobne do wiwern, mniej lub bardziej. Na tronie siedział wojownik w szarym płaszczu. Mała maszynka, niezauważalna dotychczas odezwała się przez głośnik.

- Dzień dobry - powiedział Guurahk - robocik.

Władca rozejrzał się wokół, ale nikogo nie zauważył.

- Na dole - nakierował Guurahk.

Władca spojrzał i zdziwił się na widok tak "dziwnej" istoty.

- Co cię sprowadza istoto, przed tron Brona, Władcy Bestii, naczelnika króla Tralosska?

- Przybywam z innego wymiaru i mam na imię Guurahk. W moim świecie trwa wojna, chcę pożyczyć trochę wojsk.

- A jak taka mała istota, nawet z armią, ma wygrać wojnę?

- Byłem większy niż mógłbyś wyśnić. Pokonałeś kiedyś gigantyczną armię, której nikt z tubylców nie potrafił pokonać i czy zabiłeś ich wodza własnoręcznie? Czy pokonałeś ogromnego tytana który władał całym złem we wszechświecie? Czy trafiłeś kiedyś do obcego wymiaru?

- Nie.....

- Widzisz, a ja tak. I nie miałem armii.

- To dlaczego chcesz część mojej?

- Ponieważ.... - Guurahkowi było ciężko przecisnąć to przez gardło - będę musiał walczyć z przyjaciółmi, a oni znają każdy mój ruch. To z nimi dokonałem tych zwycięstw, a oni mają armie.

- Jeżeli udowodnisz swoją przydatność, oddam ci pod pieczę większość mojej armii.

- Co mam zrobić?

- Na początku stać się tym, czym pokonałeś tych wrogów, bo nie wierzę, żeby takie "coś" mogło dokonać tego wszystkiego.

- Ja... nie mogę. Ale potrafię przejąć czyjeś ciało.

- No cóż..... Broghild, możesz tu podejść?

- Coś się stało? - spytał człowiek - jaszczurka.

- Nasz mały przyjaciel chce coś pokazać - odpowiedział Bron.

Guurahk opuścił maszynkę i wszedł w ciało jaszczuroczłeka.

- Ho ho ho. Jesteś niezły - zaśmiał się Bron - to skoro masz ciało, mam dla ciebie zadanie. Na południe stąd jest miasto zwane Wrotami Żywiołów. Mają silne jednostki i chciałbym je pozyskać. Zależy mi najbardziej na feniksach. Jeżeli to przejmiesz samotnie, oddam ci armię moją i żywiołów.

- Zgadzam się - powiedział Guurahk i wyruszył w samotną podróż.

Maszerował długimi godzinami. Nagle zauważył walkę. Ukrył się za wielką skałą i przyglądał się bitwie.

Po jednej stronie stała kobieta z pomarańczowym hełmem. Miała wielką armię. Giganci z mieczami zrobionymi z piorunów, kamienni ludzie, kamienne istoty ze skrzydłami, brodaci ludzie z laskami i wiele innych. Ich przeciwnikami byli, dowodzeni przez zieloną "kobietę", mali, zieloni ludkowie. Jedni z maczugami, inni jeździli na dziwnych Rahi przypominających Burnaka, a jeszcze inni mieli topory. Trochę więksi byli uzbrojeni w maczugi, a dalej były latające Rahi podobne do Nivawka. Byli także jednoocy giganci, miotający kamienie. Największe były jednak bestie z ogromnymi szponami.

Jeden z jednookich gigantów, nazywanych przez nich "cyklop", rzucił kamieniem, który zmiażdżył wiele tzw. "gremlinów". Jeden z "magów" strzelił dziwnym promieniem w jeźdźców "wilków". Walka trwała kilka minut. Topory cięły "golemy" i "gargulce", maczugi miażdżyły "dżinów", miecze jeźdźców mordowały magów. Po chwili Grethin, bo tak nazywali tą zieloną kobietę, dokonała egzekucji dowódcy przeciwników. Wtedy Guurahk użył okazji i zastrzelił ją. Rozproszone wojska szybko ginęły od strzałów Guurahka. Nagle jeden z "goblinów" zauważył go. Natychmiast wszyscy rzucili się na niego. Zastrzelił większość wojsk nim dotarli do niego, ale głaz cyklopa zmiażdżył go. Spod głazu zaczęła powoli unosić się mgiełka. Głupie istoty spoglądały na nią z zaciekawieniem. Nagle mgiełka przyspieszyła i opętała srebrną bestię.

- Behemot, jestem Behemotem, cały ten świat jest dziwny. Ten Behemot jest starożytny. Znam już całą historię. Znam wszystkie jednostki. Znam cały ten świat - zachwycał się Guurahk przetrząsając umysł bestii. Nagle rzucił się do ataku. Wybił wszystkich, co do jednego i ruszył w stronę Wrót. Po paru dniach żmudnej drogi dotarł wreszcie do miasta. Niestety żywiołaki nie przyjęły go zbyt gościnnie. Zaczęły miotać wszystkim co miały, ale Guurahk nie chciał dać za wygraną. Niestety padł pod naporem strzał. Poleciał w stronę miasta. Mocą telepatyczną skontaktował się z ich przywódcą o imieniu Monere.

- Witaj!

- Witaj istoto niematerialna!

- Mam na imię Guurahk.

- Nazywam się Monere i tak jak ty nie mam ciała.

- Przybywam jako wysłannik Cytadeli. Chcę sojuszu. (od razu mi się skojarzyło "W sieci mroku").

- Ty czy ktoś inny?

- Ja chcę wojska, on chce mieć wasze miasto, a lepiej gdybyśmy byli sojusznikami. On by miał wasze jednostki, a ja wypełniłbym zdanie i miał swoje wojsko.

- Zgadzam się, ale pod jednym warunkiem. Zabij Grethin, przywódczynię goblinów.

- Już ją zabiłem.

- Świetnie. Masz, zanieś to temu kto cię przysłał - powiedział Monere i podał Guurahkowi list. Ten przeleciał przez mgiełkę i spadł na ziemię.

- Ależ jestem głupi. Przecież ty nie masz ciała - Monere skinął głową i podszedł do niego dziwny mężczyzna. Podniósł list i stanął obok Guurahka.

- To mój przyjaciel Kalt. Będzie ci towarzyszyć - powiedział żywiołak.

Nagle coś przeszyło umysł Guurahka.

- Leć do lochów i otwórz tam portal. Masz ciekawą historię Rahkshi. Naprawdę ciekawą.......

Umysł dał Guurahkowi spokój i ten wyruszył w stronę Cytadeli.

Guurahk leciał obok Kalta.

- .... i tak pokonałem tamtą grupę uruków.

- To bardzo ciekawe przyjacielu. Powiedz mi tylko jedną rzecz.

- Tak?

- Czy Monere potrafi czytać w myślach?

- Oczywiście! Ale tego nie lubi. Interesuje go ciało, nie umysł. A dlaczego pytasz?

- Nie nic, nic...... Wiesz gdzie są Lochy?

- To miasto podziemi. Może być nawet pod nami.

- Jest tam jakiś portal.

- Mają to miejsce, ale ogranicza się wyłącznie do naszego świata.

Guurahk przyspieszył.

- Chodź. Chcę mieć to już za sobą.

Dotarli wreszcie do Cytadeli i Kalt przekazał list Bronowi. Okazało się, że za nimi były wysłane wojska wrót. Guurahk zebrał wojska i odszedł. Kalt jednak nie chciał go opuścić. Rahkshi wszedł do maszynki i wszyscy powędrowali do wejścia do podziemi. Dotarli w końcu do Lochów. Rozpętała się bitwa, ale miasto było słabo strzeżone. Guurahk użył ukrytej mocy maszynki - otwierania portali. Otworzył portal i wszyscy do niego weszli. Później portal się zamknął. Nie trafili jednak, ani na Metru Nui, ani na Bara Magna tylko do zupełnie nowego wszechświata.

Po odejściu ze wszechświata Heroesów, Guurahk wraz z drużyną trafili na Śródziemie. Był to zupełnie nowy świat. Miał po drodze mnóstwo przygód, lecz lat by nie starczyło, żeby je wszystkie opisać. Skończyło się na tym, że armia Guurahk'a powiększyła się. Zdobył dziwny pierścień którym zniszczył zło, a jego sługów zmienił w dobro. Nazgule, Uruk - Hai i inni podążyli za nim. Ożywił także króla Nazguli - Czarnoksiężnika z Angmaru i swoje chwilowe wcielenie - Balroga. Przeszedł jeszcze przez jeden wymiar. Spotkał się z dziwną istotą, imieniem Arceus. Dał mu do pomocy 13 istot. Guurahk miał ogromną armię.

- Wystarczy - pomyślał. Ruszył do ostatniego wymiaru. Metru Magna. Trafił na Karda Nui. Turaga Lewa kiedy zauważył taką ogromną armię, aż spadł z kamienia. Z armii wyszła mała maszynka. Turaga Lewa spojrzała na nią ze zdziwieniem.

- Cześć - powiedziała maszynka - to ja Guurahk.

Częśc 3: Znów razem, a jednak osobno

-Puść mnie Tahu. -powiedział spokojnie Tanma. -Nie jestem zdrajcą. Chodzi po prostu oto, że wy wspieracie frakcje, które są tutaj, że tak powiem, "nielegalnie". Chciałem was uwięzić, żeby Protoss wygrali. Potem byśmy was wypuścili. Pomogę wam pokonać tego Zakh'a. Puść mnie! Sami nie dacie rady!

-Tanma!- zaperzył się Dunox.- Ty tutaj sobie gadu-gadu, a ja walczę.- Mówiąc to odpierał ataki 5-ciu Terran.- Z kim znowu mamy walczyć?

To Zergi są z nami czy przeciwko nam ?-powiedział Chirixo niszcząc 5 Terran atakujących Dunoxa

- Ja nie wiem - powiedział Tahu i puścił Tanmę. - Ale pod nieobecność Guurahka to Disio jest przywódcą, więc będę razem z nim.

Toa Ognia zdjął swoją Hau, wyjął z torby czarną chustę i zawiązał ją na twarzy. Wybiegł na małą górkę i z tamtąd krzyknął do Terran:

- Terranie! Atakujcie Protossów. To jest mój rozkaz. Nazgule, wy podejdźcie do mnie!

8 upiorów(1 zginął) podeszło do Tahu, który jednym szybkim cięciem poodcinał im dłonie. Nazgule powróciły do swojej pierwotnej formy Terran. Toa nie wahał się ani chwili odciął im wszystkim głowy.

- Tahu powstrzymaj Terran !Albo będziesz miał ze mną doczynienia !Pamiętasz chyba jaką dałeś mi moc !?-uśmiechnoł się Chirixo ,odcinając nogi Terranom

Chirixo wysłał także młodego Protossa imieniem Zu'Byy-Kapitan mówił żeby złapan małą ,zieloną chmurkę !,Mała ,zielona chmurka ,mała ,zielona chmurka ,mała ,zielona... Tyzoon !-powiedział sam do siebie i złapał do słoika antidermis Tyzoona .-Teraz tylko znaleść jakąś zbroję !Hmm....

- Wierz mi Chirixo. Te moce które ci dałem są niczym w porównaniu do moich. Poza tym, w każdej chwili mogę ci ją odebrać - powiedział Toa Ognia, otworzył torbę i pokazał kawałek Kanohi Kxaron.

O nie... !-krzyknął Chirixo i w ziemi wyszedł nie ostry kolec który wyrwał z rąk Tahu kanohi mocy ,a ona poleciała gdzieś niewiadomo gdzie-Ojojo !Co ja zrobiłem !-powiedział tytan do siebie jak by stracił zmysły i uciekł nie wiadomo gdzie...

-Chyba nam szkodzi przebywanie z Protoss. -stwierdził Tanma, przebijając najblizszego Terrana na wylot. -Disholahk, kim jest ten Zakh? Niby to Zerg, ale z nim walczymy. A mroczni Templariusze?- ciagnął powalając wszystkich wrogów jakich napotkał. -Mówiłeś, że to twoi kumple, a jednak dołączyłeś do Zerg, ich wrogów. Protossi niby są dobrzy, ale bez wachania zaatakowali wszystkich tutaj, bo uznali że jesteśmy ich wropgami. Ja nie wiem, tu się nawet walczyć nie da! Z kim my się w końcu bijemy?!

W innym wymiarze, turaga Lewa siedział przed projektorem międzywymiarowym i patrzył na poczynania druzyny. -"Oj, źle"- pomyślał -"Źle mój uczeń się zachowuje, przechodząc ze strony na stronę i pytając, chociaż nawet nie próbuje szukać odpowiedzi. Walczy poza tym ze swoimi przyjaciółmi, omamiony nie-wiadomo-czym. Myślę, że nie jest jeszcze gotowy na samodzielną misję. Muszę iść mu pomóc"

- Co ten Chirixo zrobił. Jeżeli uszkodził Kxaron, to może to spowodować ogromny wybuch, który może zniszczyć całą tą planetę. Idę szukać kanohi - powiedział Tahu i pobiegł w stronę, gdzie poleciała maska.

-Ja cię...- Dunox powalił 3-ech Terran.- Mamy walczyć z Zergami i Terranami, a wy tu mówicie o mrocznych templariuszach i Zakh'u. Poza tym, czy nasza drużyna ma szansę istnieć?- Dunox zawiesił głos.

-No kurde, mówię wam, jestem Zergiem, Zakh to zdrajca, wiedziałem o tym od dawna, a mroczni templariusze na serio są moimi kumplami. Mroczni templariusze to jest zupełnie inny rodzaj Protoss.

Chirixo uciekł do hangaru ,ukradł jakiś statek kosmiczny Protossów i go odpalił ,zaczoł uciekać od tej wojny (Uwaga !Chirixo stracił zmysły...)

-Dobra, no to żebyśmy się zrozumieli.- odezwał się Tanma. -Jako specjalista od tych ras, propnujesz przyłączyć się do Zerg i walczyć z Terranami i Protoss?- spytał Disholahk'a. Nagle odwrócił się i wskazał niebo: -Czy to nie Chirixo tam odlatuje?

Tahu wrócił. Teraz był trochę bardziej zmęczony i na jego pancerzu było widać więcej świeżej krwi.

- Mam maskę. Na szczęście nic się z nią nie zostało - powiedział Toa. - Po drodze zabiłem kilkudziesięciu Protossów. Terran nie mogę ranić, bo by się sprzeciwili i zaatakowali Zergi. A tak to wciąż atakują Protossów jak im rozkazałem - wyjaśnił i dalej rzucił się w wir walki.

Chirixo lecąc zauważył duże zbiorowisko Terran i Zergów-Ooooo...Tak !Kamikadzeee !!!!!!!!!!!!!-krzyknął tytan i wycelował statkiem w ziemię waląc nim o podłorze i zrobił wielkie BUUM

W miejscu, w które chciał uderzyć Chirixo stał Tahu. Zauważył ogromny statek lecący w kierunku ziemi. Nie mógł nic zrobić. Moc jego maski była za słaba, by powstrzymać siłę uderzenia statku. Toa mógł zrobić tylko jedno. Wyjął ze swojej torby mały czerwony kamień i nóż. Rozciął kamień z którego wydobyła się moc ognia. Tahu uformował tą moc w kulę i czekał, aż statek się zbliży. Gdy był zaledwie kilkanaście bio od ziemi Toa Ognia skoczył w jego stronę i uderzył kula energii. Nastąpił ogromny wybuch. Dziób statku został całkowicie zniszczony, a reszta odleciała dobre 30 bio dalej. Tahu odleciał na dobrych 250 bio, a Zergi, Terranie i Protossi na 120. Toa leżał na ziemi. Jego pancerz został w połowie stopiony, a w połowie spalony. Mięśnie i ścięgna zostały nadwyrężone. tahu nie mógł się poruszać. Teraz byle jaki Protoss mógł go zabić.

-Need some help?(Potrzebujesz trochę wsparcia?)- spytał Tanma, który pojawił się znikąd, podając mu maskę Kiril i zanim Tahu zdążył się odezwać zniknął w rozbłysku światła. Toa światła zmaterializował się w powietrzu, obok resztek statku Chirixo. -Chirixo! Wariacie, żyjesz jeszcze!? Chirixo! -nawoływał. Nagle naskoczył na niego jakiś stwór, który rycząc wściekle wsadził mu na twarz Kanohi Olmak. Zanim się obejrzał, Tanma wylądował w innym wszechświecie. Rozejrzał się i rozdziawił usta ze zdziwienia. -Guurahk? Mistrz Lewa?

No trudno.- Dunox popatrzył na wszystkich z westchnieniem i z pod zbroi wyciągnął fiolkę z przezroczystym płynem.-No to do dna.-i wypił. Ten napój to była skoncentrowana moc żywiołu. Moc, którą zyskał Dunox, to moc lustra. Kontroluje ona światło i jej wpływ może odwrócić pole widzenia przeciwnika.- Nie wiem gdzie przystąpić, ale jesteśmy drużyną, więc zrezygnujmy z tego głupiego konfliktu, który nam przysporzył tyle kłopotów. Po co mamy się do nich przyłączać?

Z wraku wyszedł Chirixo trzymający się za głowe-O coś się walnąć musiałem !(od walnięcia odwariował)Dobrze mieć moc osłony !-powiedział ciachając Terrana ,ale Chirixo był bardzo ranny ale nie zdawał sobie z tego sprawy ,nic go nie bolało (Jeszcze)

Tahu miał problem. Co prawda na piersi leżała mu Kiril, Maska Regeneracji, ale nie mógł się ruszyć, więc też jej założyć. Tanma trochę nie pomyślał.

W pewnej chwili do Tahu podszedł pewien Protoss, ale wtedy zaskoczył go Disholahk, z całej siły kopnął go tak że Protoss odleciał na 30 bio.

Disholahk używając Feniksiej Magii Regeneracji uzdrowił Tahu, i trochę mu naprawił zbroję.

-Dopóki ja żyję, niepotrzebna nam Kiril - powiedział feniks. -A tak w ogóle to co teraz z Shadowem?

- Shadow może ze mnie wyjść tylko jak na to pozwolę. Teraz wiem, że lepiej tego nie robić - odpowiedział mu Tahu.

Koło Disia i Tahu poja wił się nieuzbrojony Protoss z obstawą ,sporą obstawą-Kapitan Chirixo chce z wami negocjować !Hmh...Obecnie nie ma tam Egzekutora...hehe...Zgadzacie się ?-powiedział posłaniec

- Disio, lepiej ty odpowiadaj. Ja nie chcę niczego popsuć - powiedział Tahu.

Na Karda Nui Guurahk i Tanma rozmawiali ze sobą.

- Więc to tak? Pokłócili się? Musimy wyruszać.

Guurahk przemienił swoją maszynkę w...... Guurahka. Różnił się tym, że na prawym ramieniu miał naramiennik zrobiony z pancerza Gahlok - Kala. Użył ostatniej cząstki mocy otwierania portali i wraz z Tanmą i armią trafili przez niego na pole bitwy. Wszyscy spojrzeli w jasny portal. Guurahk zmotywował armię i zakrzyknął:

- This is Sparta!!!!!!!

Wszyscy zaszarżowali na Protosów. Ci próbowali się osłaniać swoimi włóczniami, ale ze strachu zaczęli się cofać. Armia Guurahka przebiła się przez Protosów tak, że zostały ich tylko niedobitki. Nagle zaatakowały ich Protoskie Rozbójniki. Armia Guurahka zaatakowała lecz nie mieli szans z tą armią. Nagle zza horyzontu wyłonił się Monere i zaatakował wrogów armią żywiołaków umysłu. Maszyny nie miały szans z dziwnymi istotami bez ciała. Niestety nadleciał na olbrzymiej bestii Super Archon. Bestia chwyciła Guurahka i uderzyła nim o ziemię. Następnie przytrzasnął Guurahka ogromnym Zergiem. Archon nakazał bestii zabić Guurahka. Na szczęście Kalt stanął w obronie Rahkshi. Bestia zaatakowała żywiołaka wody, ale ten odciął jej głowę. Zdenerwowany Archon zaczął walczyć z Kaltem. Ten się bronił przed potężnymi atakami z kiścienia, a jeden z ciosów odrzucił żywiołaka na Zerga. Archon chwycił Kalta za gardło, ale jeden z leżących Terran żgnął go w nogę. Wtedy Kalt wstał i wbił mu miecz w twarz. Archon zginął. Kalt podbiegł do Guurahka. Starał się go wyciągnąć, ale ten zaprotestował.

- Nie przyjacielu. Już za późno. Weź te kule i poprowadź wszystkich na bazę Protosów.

Guurahk wyciągnął ostatkami sił 11 czerwono - białych kul i podał je Kaltowi. Wtedy Guurahk przestał się ruszać. Z jego ciała zaczęła się unosić niebieska mgiełka. Powoli odleciała w powietrze i zniknęła na zawsze. Guurahk zginął i nie mógł już powrócić. Kalt wstał wściekły i zebrał oddziały.

- Towarzysze! Za Guurahka! Zniszczmy Protoss na zawsze!!!!!

Disholahk machnął jednym skrzydłem, na co wszystkie Zergi ruszyły do boju.

Wrogowie, były to niedobitki organizacji terrorystycznej Ulrezaja. Co prawda, Ulrezaj był już martwy, ale jego wojska chciały go pomścić. Teraz Kalt był celem.

I wtedy Disholahk zauważył coś, czego nikt poza nim nie widział.

Sama Kerrigan oglądała bitwę, a w pewnej chwili nawet spotkały się ich spojrzenia.

Feniks skoczył do przodu i rzucił się w wir walki. W pewnej chwili zauważył, że obok niego walczą Kalt, Chirixo, Dunox, Tanma, Tahu i Tyzoon. Po chwili potężny, błękitny piorun uderzył w niedobitki Pięści Ulrezaja. Większość wojsk została natychmiastowo spopielona. Po tym zdarzeniu przyleciała latająca kawaleria Zergów i potraktowali sforę wojowników gradem trujących pocisków. Potem przyszły skorpionopodobne Zergi i złapały tych, co przeżyli w sieci podobne do pajęczyn. Kerrigan też tak zrobiła.

Później, wszyscy byli już mile widziani w cytadeli Kerrigan na Char. Disholahk dokonał egzekucji wojowników Protoss złapanych w sieci, po prostu je spalając. Oczywiście podobnej czynności dokonano na Duranie.

-Pozostaje zbadać Czerwoną Gwiazdę.

Disholahk i jego drużyna dokładnie obejrzeli wnętrze Czerwonej Gwiazdy. Okazało się, że znajduje się tam jajo Xel'Naga. Disholahk dla bezpieczeństwa zniszczył je. Już widział, co Xel'Naga może zrobić ze swoimi ofiarami.

Epilog

Wszystko Prawie wszystko skończyło się dobrze. Disholahk został nagrodzony przez Kerrigan, Kalt wrócił do domu i opowiedział tzw. Legendę o Guurahku, Chirixo i Dunox wrócili do swojej ojczyzny, Bara Magna, Tanma został w ,,rzeczywistym" Wszechświecie Matoran wraz z Tyzoonem.

Dziwne, że Kalt w czasie bitwy nie użył tych dziwnych kul. Dał je Disholahkowi, który użył ich do doszczętnego rozwalenia Czerwonej Gwiazdy.

A nikt więcej nie widział duszy Guurahka. Disholahk i przyjaciele wymyślali różne sytuacje i lokacje, w jakich mógł się znaleźć Rahkshi. Wiadomo było, że w przeciwieństwie do Mata Nuiego nie ma szans na uratowanie go.

Disholahk zwiedził wszechświat, z którego pochodził Kalt. Dowiedział się o wielu kulturach itd.

Ale to jeszcze nie koniec. Przynajmniej nie dla feniksa, który ma zamiar wykorzystać swoją nieśmiertelność, dopóki jej nie straci.

Ciąg dalszy nastąpi ;)

Co teraz ?-Spytał się Chirixo przyjaciół-Czy to koniec ??-i opadła mu głowa

-Jasne, że nie. Ja mam jeszcze życie do przeżycia. - powiedział feniks, wkroczył w portal i wrócił na Char.

- Ja mam kilka rzeczy do zrobienia. Choćby odnaleźć Guurahka - powiedział tajemniczo Tahu i szybko wskoczył w portal, który się przed nim pojawił.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.