FANDOM


PL | ENG
Macki


- To największe kanu, jakie kiedykolwiek widziałam - powiedziała Amaya, siadając pomiędzy Macku i Marką w łodzi długiej na trzy bio.

- Znasz Kai i jej pomysły - odezwała się za nią Marka. - Gdyby mogła, zbudowałaby łódź tak dużą, by pomieścić całą wioskę!

- Klub wioślarski! - zawołała Macku. - Że też o tym nie pomyślałam!

Amaya zachichotała. Jej spojrzenie powędrowało od Macku do dzioba, gdzie Kai wydawała rozkazy.

- Ga-Matoranki! - krzyknęła - Wiosła w gotowości!

- To te kijki, Amaya - rzuciła przez ramię Macku.

- Wiem, co to wiosła - odparła Amaya. Ułożyła nogi pod deską, na której siedziała Macku. Jej oczy dokładnie zlustrowały podłogę.

- Uch... Gdzie one są?

Macku poklepała zaczep w kształcie U na burcie.

- Tam gdzie wiosła być powinny. W dulkach.

- Taak, a-ha, jasne - wymamrotała Amaya, łapiąc wiosła. - W dulkach. Nie mogę uwierzyć, że dałam się wam na to namówić.

Marka zaśmiała się.

- Wiosła do góry! - rozkazała Kai - Na pozycje!

Razem z piątką innych wioślarek, Amaya ustawiła łódź na pozycji startowej, z dala od liliowych platform Ga Koro.

- Dobrze! - krzyknęła Kai - Porządnie, wiosłujcie... I raz... Raz...

Amaya skoncentrowała się na rytmicznych rozkazach Kai. Nie było tak źle. Zespół pracował jak jeden organizm. Turaga Nokama będzie zadowo...

Łodzią szarpnęło. Za Amayą wybuchnęły krzyki.

- Stop! Stop! - ryknęła Kai - Zatrzymajcie łó...! - Rufa łodzi przechyliła się, a Kai straciła równowagę i upadła.

Niebo zawirowało, gdy Amaya wpadła na Markę.

- Pomocy! - wrzasnęła Marka, przyłączając się tym do reszty krzyczących Ga-Matoranek. Amaya, walcząc, by nie upaść, odwróciła się i spojrzała na rufę. Wciągnęła powietrze. Gruba macka złapała Markę.

- Pomocy! - załkała Matoranka, walcząc z macką. - Zabierzcie to! Zabierzcie!

Amaya rozejrzała się.

- Moje wiosło! Gdzie moje wiosło?! - Jej ręka błądziła po omacku wzdłuż burty, aż jej palce natknęły się na trzonek. Oczywiście. W dulce. Tam gdzie wiosła być powinny.

Wyrwała wiosło i uderzyła mackę. Marka krzyknęła. Amaya ponownie uniosła wiosło do ciosu, lecz nagle stworzenie porwało Markę do morza. Woda stłumiła krzyki Matoranki.

- Nie! - Wciąż z wiosłem w dłoni, Amaya sama wskoczyła do wody.

Między chmurą bąbelków, po swojej lewej, dostrzegła opancerzony, ciemny kształt. Para błyszczących oczu zamrugała, patrząc wprost na nią. Zawahała się na chwilę, następnie zaczęła dźgać oczy raz po raz swoim wiosłem.

Woda wokół wzburzyła się, gdy Kai i czwórka jej towarzyszek wskoczyły do wody. Amaya zerknęła na nie i znów cisnęła wiosłem w oczy Rahi. Jej koleżanki z drużyny szybko do niej dołączyły, dźgając i bijąc nieznane stworzenie bez opamiętania.

Kolejna burza baniek zasłoniła im widok i przerwały atak. Woda uspokoiła się. Marka płynęła ku nim. Rahi ją puściło.

Amaya chwyciła ją i wyciągnęła na powierzchnię. Inne Matoranki wynurzyły się, jedna po drugiej. Wpatrywały się w wywróconą łódź i wzburzoną wodę pozostawianą przez uciekające Rahi.

- Co to było? - zapytała jedna.

- Gdzie uciekło? - odezwała się druga.

Oczy Kai znalazły Rahi. A potem spojrzały nieco dalej, ku nowemu celowi stworzenia.

- Ga-Koro! - krzyknęła. - Szybko! Za nim!

Gdy inne wyruszyły w pogoń Amaya wpatrzyła się w nieprzytomną twarz Marki. Przyjaciółka straciła swoją ciemnoniebieską Hau, a jej światełko sercowe mrugało słabo. Na szczęście, nadal oddychała.

- Zabiorę cię na brzeg - obiecała Amaya.


Wzburzona woda zatrzymała Amayę niedaleko Ga-Koro. Unosiła się na wodzie i patrzyła na atak Rahi. Ogromne macki uderzały liliowe platformy, rozrywając i wrzucając do morza kawałki chaty i sprzętu. Mieszkańcy wioski usiłowali odpędzić Rahi za pomocą kijów łowieckich.

- Potrzebują pomocy! - powiedziała Amaya.

Radząc sobie z wagą Marki popłynęła dalej, aż dotarła do zachodniej krawędzi liścia lilii.

- Będziesz tu bezpieczna - powiedziała, kładąc przyjaciółkę na platformie.

Dostrzegła zwiniętą linę i, z gotowym planem, chwyciła ją.

Wskoczyła z powrotem do wody i popędziła w stronę bitwy. Ogromne macki bestii przecinały wodę wokół niej, ale Amaya nie zwalniała. Ga-Matoranki pływały wokół stwora, dźgając go kijami. Szczątki wioski unosiły się na wodzie.

Rozwijając linę, Amaya rzuciła się na wirujące macki. Owinęła linę na najbliższej, gdy nagle coś ją uderzyło i odrzuciło do tyłu. Złapała linę i pociągnęła parę razy. Dziobowate usta na końcu macek osaczyły ją ze wszystkich stron.

Jeśli tylko dosięgnę...

Macka owinęła się jej wokół szyi. Amaya złapała ją jedną ręką, a drugą oplotła wokół niej linę. Uścisk macki nasilił się. Amaya szarpała się, by ją rozluźnić, ale nic to nie dało. Macka zaczęła ciągnąć ją w górę. Podniosła wzrok, by ujrzeć kłapiący na nią pysk.

Uch.

Amaya wcisnęła linę do ust Rahi. Natychmiast ją wypluło.

Wysiłek i brak powietrza osłabiły ją. Mdlała. Spróbowała wepchnąć linę ponownie, ale chybiła. Macka pacnęła jej Komau, zrzucając z twarzy. Jedna z macek ugryzła ją w nogę. Znów cisnęła liną, gdy zbliżyły się usta. Musiała zaczerpnąć oddechu. Musiała... Coś chwyciło ja za nogę, ale ledwo to poczuła.

Musiała...

Jej uścisk rozluźnił się.

Musiała...

Wszystko zakryła ciemność.


- Amaya.

Matoranka drgnęła. Rahi! Walka! Usiadła gwałtownie.

- Wioska!

Turaga Nokama uciszyła Amayę, kładąc jej rękę na ramieniu.

- Wioska jest bezpieczna.

Amaya rozejrzała się. Leżała na jednej z platform Ga-Koro. Uspokoiła oddech.

- Marka... Co z nią? Czy wszystko...

- Jestem tutaj!

Amaya zerknęła za plecy Turagi i zobaczyła uśmiechającą się i machającą przyjaciółkę.

- Marka! - krzyknęła Amaya - Ty żyjesz! I masz swoją Hau!

Marka skinęła głową na stojącą obok Matorankę.

- Macku ją wyłowiła.

Amaya uśmiechnęła się do Macku, która odpowiedziała jej tym samym.

- Powiedziała, że mnie uratowałaś - dodała Marka.

- Ona uratowała nas wszystkie! - oznajmiła Macku - Związała Rahi! To było wspaniałe, Amaya! Wspaniałe!

- To było ryzykowne i lekkomyślne - skarciła ją Turaga Nokama - Prawie utonęłaś, Amaya. Albo i gorzej.

- Rozumiem - odpowiedziała Amaya - Co się stało? Jak się tu dostałam?

- Złapałam twoją nogę - powiedziała Macku. - I jej nie puściłam. Mając Rahi związane, uderzyłyśmy z całą siłą i zmusiłyśmy je do ucieczki. Trudno się pływa, gdy jest się tak poplątanym - zachichotała. - Żałuj, że tego nie widziałaś.

Amaya odwróciła się do Turagi.

- Co to było? Wiesz?

Turaga Nokama spojrzała na morze i potrząsnęła głową.

Marka objęła się rękami i zadrżała.

- Przypuszczam, że pytanie powinno brzmieć: czy powróci?

Amaya zobaczyła szczątki liliowych liści. Zawalone chaty, poszarpane brzegi... Ilość zniszczeń, które mogło dokonać Rahi...

Ona również zadrżała.

Wszyscy zadrżeli.

- Miejmy nadzieję, że nie - powiedziała Turaga Nokama.

Postacie


Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.